Jak napisał dziennik, powołując się na zaproszenie skierowane w ubiegłym tygodniu do potencjalnych uczestników spotkania, Waszyngton zaprosił na szczyt ministrów z ponad 60 krajów, w tym większość państw europejskich, większe państwa Ameryki Łacińskiej i kilka państw z Azji, w tym Indii, Indonezji i Singapuru . Termin odpowiedzi wyznaczono na piątek, a spotkanie miałoby odbyć się w przyszłym tygodniu.
Marco RubioŹródło zdjęcia: PAP/EPA/WILL OLIVER W "notatce koncepcyjnej" wydarzenie określono jako spotkanie ministerialne na temat "odrodzenia się terroryzmu politycznego". Wyraźnie jednak zaznaczono, że uwaga skupiona jest na "terrorystach skrajnie lewicowych", którzy, jak napisano, "coraz częściej uciekają się do zorganizowanej, śmiercionośnej przemocy, aby realizować swoje cele polityczne".
Część zaproszonych nie chce brać udziału w szczycie organizowanym przez Marco Rubio
Według gazety część zaproszonych wyraziło niezadowolenie z organizowanej imprezy, wskazując na niejasne cele, rozbieżność poglądów w tej kwestii oraz krótki termin. Część zapowiedziało, że nie wyśle ministrów ze względu na napięty grafik.
Jak pisze gazeta, choć walka z lewicowym terroryzmem - szczególnie z luźną siatką lewicowych grup pod szyldem Antify - jest głównym priorytetem nowej amerykańskiej strategii antyterrorystycznej, to wiele państw w Europie nie uznaje lewicowego ekstremizmu za największe zagrożenie, skupiając się bardziej na terroryzmie prawicowym.
Trump zmienia reguły gry. Już nie chodzi mu tylko o wydatki Europy
Gazeta donosi, powołując się na przedstawiciela amerykańskiej administracji, że pomysł wywołał obawy również wśród urzędników służby cywilnej i polityków w Departamencie Sprawiedliwości oraz w Biurze Radcy Prawnego Białego Domu. Niektórzy amerykańscy urzędnicy nie zamierzają brać udziału w wydarzeniu - czytamy.
Dziennik pisze, że w innych kręgach rządowych niezadowolenie z kierunku obranego przez administrację USA jest tak duże, że - jak twierdzi osoba zaznajomiona z tą sprawą - podczas spotkań urzędników do spraw bezpieczeństwa narodowego niektórzy analitycy wywiadu odmówili przedstawienia informacji na temat Antify, ponieważ nie uznają jej za poważne zagrożenie w kontekście walki z terroryzmem.
Administracja Donalda Trumpa i walka z lewicowym aktywizmem
"WP" podaje, że niektórzy oficjele wewnątrz administracji Trumpa postrzegają walkę z Antifą jako sposób na stłamszenie lewicowych aktywistów. Impulsem do tego stało się zabójstwo bliskiego Trumpowi aktywisty Charliego Kirka w 2025 r. W ubiegłym roku Departament Stanu uznał cztery skrajnie lewicowe organizacje w Europie za organizacje terrorystyczne, w tym niemiecką Antifa Ost, dwie grupy z Grecji i jedną z Włoch .
Człowiek, bez którego nie zrozumiecie współczesnej Ameryki
Gazeta zaznacza, że dotychczasowe zgromadzenia organizowane przez administrację na ten temat okazały się "niewypałami".
Pod koniec maja Departament Stanu zorganizował w Hadze spotkanie poświęcone antyfaszyzmowi i terroryzmowi lewicowemu, gromadząc funkcjonariuszy organów ścigania i służb antyterrorystycznych głównie z krajów europejskich. Holendrzy odmówili jednak współorganizacji, więc spotkanie odbyło się w ambasadzie USA. Wielu zaproszonych miało stwierdzić, że nie postrzegają problemu tak, jak USA.
W czerwcu Departament Stanu wysłał depesze do ponad 20 amerykańskich ambasad, zwracając się o informacje dotyczące skrajnie lewicowych ekstremistów. Według jednego z rozmówców gazety, kilka placówek odpowiedziało, ale żadna nie wskazała, by zgadzała się z oceną zagrożenia centrali.