
Alice Weidel i Tino Chrupalla zostali ponownie zatwierdzeni jako duet kierujący ugrupowaniem.Zdjęcie: Thilo Schmuelgen/REUTERS Niemiecka prasa szeroko komentuje dwudniowy zjazd populistyczno-prawicowej AfD w Erfurcie, podczas którego partia potwierdziła aspiracje do objęcia władzy najpierw w regionach, a potem w kraju. Według sondaży Alternatywa dla Niemiec, klasyfikowana przez kontrwywiad jako częściowo skrajnie prawicowa, ma szansę uzyskać bezwzględną większość w landzie Saksonia-Anhalt i samodzielnie utworzyć rząd.
Nie dajmy się zwieść AfD
Według komentatora dziennika „Sueddeutsche Zeitung” , współprzewodnicząca AfD Alice Weidel próbuje zatuszować prawicowo-ekstremistyczny charakter swojej partii, maskując radykalną agendę przed wyborami. „Opinia publiczna nie powinna dać się zwieść Weidel” – przestrzega.
„Alice Weidel uparcie twierdzi, że AfD to tradycyjna, konserwatywno-liberalna partia masowa. Fakt, że kilka jej regionalnych oddziałów zostało uznanych przez Urząd Ochrony Konstytucji za bezspornie prawicowo-ekstremistyczne, a wobec struktur federalnych również istnieją poważne podejrzenia, Weidel nazywa spiskową teorią systemu. Opinia publiczna nie powinna dać się zwieść jej udawanemu oburzeniu” – czytamy.
Dziennik zwraca uwagę, że gdyby AfD zdobyła władzę w Saksonii-Anhalt, już jesienią mogłoby się okazać, jak wiele ekstremizmu weszłoby do działalności rządowej.
Złudne nadzieje
„To, że AfD oduczy się radykalizmu poprzez rządzenie, jest naiwną nadzieją – tak samo złudną, jak niegdyś wyobrażenie, że Donald Trump po wejściu do Białego Domu zmieni się w pojednawcę” – uważa monachijski dziennik. Według niego Weidel może „najostrzej” odrzucać zarzuty, że jej partia lub jej części są prawicowo-ekstremistyczne. „W żadnym wypadku nie powinno to odwodzić państwa i opinii publicznej od najostrzejszego obserwowania AfD” – puentuje.
„Bez swojego ekstremizmu jest niczym”
Magazyn „Die Zeit” w internetowym wydaniu zauważa, że mając władzę w zasięgu ręki, AfD chce być teraz „nieideologiczna i pragmatyczna”: mniej retoryki antymigracyjnej, więcej barw narodowych. Podczas zjazdu w Erfurcie kwestia migracji, która dotąd napędzała sukces partii, zeszła na dalszy plan. Unikano skrajnych pojęć takich jak „remigracja”, „nożownicy” czy „wymiana ludności”.
„Nad powodami nie trzeba się długo głowić. Żaden inny temat nie prowadzi tak szybko na skraj skandalu czy wręcz procedury delegalizacji partii. Ponadto, w obliczu spadającej liczby osób ubiegających się o azyl, spadła również presja społeczna”– analizuje tygodnik
Jak dodaje „Die Zeit”, zamiast tego AfD na cel wzięła innego wroga: organizacje pozarządowe (NGO), państwowe media, czyli „tak zwane społeczeństwo obywatelskie”.
„Jak długo AfD zdoła zatrzymać swoich wyborców, opierając się wyłącznie na „lepszym poczuciu niemieckości”, okaże się najpóźniej we wrześniu. W głębi duszy jednak sama AfD zapewne zdaje sobie z tego sprawę: bez swojego ekstremizmu jest niczym”– ocenia magazyn.
Koalicja z AfD? Misja samobójcza
Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” w redakcyjnym komentarzu pisze, że ktoś, kto ma nad sobą taką kontrolę, mógłby zrobić wiele – na przykład wykształcić w sobie odpowiedzialność wobec państwa.
„Właśnie to próbują czynić prawicowi populiści w wielu miejscach w Europie. Również politycy AfD w poważnych momentach mówią o odpowiedzialności za kraj. To realistycznie rzecz biorąc największa nadzieja, jaką można mieć: że skoro AfD już istnieje, to ulegnie umiarkowaniu”– pisze FAZ.
Dlaczego Niemcy głosowali na AfD? W bastionie mówią wprost
To view this video please enable JavaScript, and consider upgrading to a web browser that supports HTML5 video
Jak dodaje, partia upiera się, że jako jedyna reprezentuje prawdziwy naród. Wszyscy inni są dla niej jedynie zdrajcami. „Jeśli marzy o odpowiedzialności, musi wykorzystać ten autorytet do łagodzenia nastrojów. W przeciwnym razie jej partia może jeszcze długo czekać, aż ktoś zdecyduje się na misję samobójczą, jaką byłoby wejście z nią w koalicję”– ocenia wydawany we Frankfurcie dziennik.
Triumf i sygnał ostrzegawczy
Gospodarczy dziennik „Handelsblatt” zauważa, że na pierwszy rzut oka weekendowy zjazd AfD w Erfurcie był demonstracją siły. Przewodnicząca AfD umocniła swoją władzę. Wiążą się z tym jasne oczekiwania. „Weidel ma przyciągnąć wyborców z klas średnich, uspokoić środowiska gospodarcze oraz ugruntować pozycję AfD jako siły zdolnej do sprawowania rządów”– pisze dziennik.
Jednak, zauważa, właśnie w tym tkwi niebezpieczeństwo jej sukcesu. „Weidel sprawia wrażenie silnej, dopóki pozostaje na scenie. W strukturze władzy partii jej kontrola sięga jednak tylko tak daleko, jak pozwala jej na to radykalne skrzydło. (...) Dlatego zjazd partyjny jest dla pani Weidel zarówno triumfem, jak i sygnałem ostrzegawczym. Wiele zyskała. Musi jednak jeszcze udowodnić, że naprawdę panuje nad AfD” – czytamy w „Handelsblatt”.