
Centrum Dokumentacyjne Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie w BerlinieZdjęcie: Wojciech Szymanski/DW – To byłoby dodatkowe, duże obciążenie w relacjach z Polską – mówi w rozmowie z DW Markus Meckel , były niemiecki poseł SPD i były wieloletni przewodniczący Polsko-Niemieckiej Grupy Parlamentarnej. Meckel brał udział w pracach komisji, gdy przed laty toczyły się zawzięte dyskusje na temat kształtu berlińskiej placówki poświęconej niemieckim wypędzeniom.
Po opublikowaniu przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w Berlinie projektu ustawy dotyczącego zmian w Fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie Meckel zaapelował wspólnie z Wolfgangiem Thierse, byłym przewodniczącym Bundestagu, do wicekanclerza Niemiec Larsa Klingbeila z SPD o sprzeciw wobec tych planów. Poparcie socjaldemokratów, którzy współtworzą z chadekami koalicję rządową Friedricha Merza , jest niezbędne, by projekt uzyskał większość w Bundestagu.
To właśnie chadecja – a zwłaszcza jej bawarska siostrzana partia CSU , w której wciąż sporą rolę odgrywają potomkowie wypędzonych – od lat zabiega o zmiany w berlińskim Centrum Dokumentacyjnym poświęconym niemieckim wypędzeniom. Na czele MSW stoi zaś obecnie polityk CSU – Alexander Dobrindt .
Wypędzenia w kontekście historycznym
Jakie kontrowersje zawiera ministerialny projekt ustawy? Obecnie wystawa stała w otwartej w 2021 roku placówce w centrum Berlina ukazuje niemieckie wypędzenia w szerokim kontekście . Na pierwszym piętrze ekspozycja skupia się na przymusowych migracjach XX i XXI wieku, przybliżając m.in. historie uchodźców przybywających do Europy w ostatnich latach.
Na drugim piętrze ukazano najpierw wywołaną przez nazistowskie Niemcy wyniszczającą wojnę i ustalony przez aliantów nowy powojenny porządek Europy oraz przesunięcie granic, a dopiero potem – jako konsekwencję wcześniejszych wydarzeń – wypędzenia kilkunastu milionów Niemców.
Zdaniem środowisk reprezentujących interesy wypędzonych i ich potomków to zdecydowanie za mało. Związek Wypędzonych (BdV) od dawna krytycznie wypowiadał się o wystawie, zarzucając jej, że umniejsza rolę niemieckich wypędzeń. Dlatego w ministerialnym projekcie ustawy znalazł się zapis, zgodnie z którym „celem fundacji jest, w duchu pojednania, podtrzymywanie pamięci o ucieczkach i wysiedleniach w XX wieku, w szczególno ś ci dotycz ą cych Niemców , w kontekście historycznym II wojny światowej oraz nazistowskiej polityki ekspansji i eksterminacji oraz jej następstw”.
Upamiętnienie szczególnie Niemców
Jak wskazują krytycy tego projektu, to właśnie słowa „w szczególności dotyczących Niemców " burzą osiągnięty przed laty konsensus. Forsowane wówczas przez Erikę Steinabach Centrum przeciwko Wypędzeniom według tej koncepcji miało skupiać się przede wszystkim na niemieckim cierpieniu. Było to przedmiotem wieloletnich napięć z Polską, która obawiała się, że Niemcy zostaną przedstawieni na wystawie w roli ofiary.
To, że zmiany koncepcji Centrum Dokumentacyjnego oczekuje część posłów chadecji, słychać było wyraźnie podczas ubiegłotygodniowej debaty w Bundestagu poświęconej 80. rocznicy wypędzeń. – Ucieczka i wypędzenie Niemców nie są jakąkolwiek historią migracyjną , tylko ważną częścią naszej tożsamości – mówił Klaus Peter Willsch, poseł CDU. Jak przekonywał: – Rada fundacji już dawno uzgodniła, że ucieczka i wysiedlenie Niemców stanowią główny temat wystawy stałej oraz jeden z głównych obszarów całej działalności fundacji. Ministerialny projekt ustawy służy właśnie temu doprecyzowaniu i ostatecznie urzeczywistnia długo oczekiwaną jednomyślność w fundacji.
Stephan Mayer, poseł CSU i zarazem prezes Związku Wypędzonych, podkreślił, że los wypędzonych Niemców trzeba wprawdzie postrzegać w kontekście drugiej wojny światowej i skutków działań nazistów m.in. w Polsce, Czechosłowacji, Ukrainie i Białorusi, jednak: – Nie ma żadnego uzasadnienia dla wysiedlenia Niemców po drugiej wojnie światowej . Wysiedlenie to pozostaje sprzeczne z prawami człowieka i prawem międzynarodowym – podkreślił.
„Symbol braku empatii"
Ostrzej – i konkretniej – wypowiadali się posłowie uznawanej w części za skrajnie prawicową partii AfD – według sondaży najpopularniejszej obecnie partii w Niemczech. Matthias Helferich nazwał Centrum Dokumentacyjne Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie w Berlinie „symbolem braku empatii".
– Próbuje się tam wpasować masowe zbrodnie popełnione na Niemcach w nowoczesne historie uchodźców z Syrii i Ukrainy. Obok bulaja zatopionego statku z uchodźcami „Wilhelm Gustloff” prezentowany jest równoprawnie rower arabskiego imigranta – grzmiał z mównicy Bundestagu poseł AfD. – Niemieckie cierpienie jest przymusowo umieszczane w kontekście, a nawet relatywizowane. Jeśli chodzi o elity rządu, niemieckie cierpienie nie może istnieć samo w sobie. Zawsze wpisuje się ono w sztampową narrację sprawca-ofiara.
Co zostaje po przesiedleniach?
To view this video please enable JavaScript, and consider upgrading to a web browser that supports HTML5 video
Plany zmiany koncepcji ukazywania niemieckich wysiedleń to nie pierwsza w ostatnim czasie batalia o Centrum Dokumentacyjne. Wiosną br. do konkursu na nowego dyrektora placówki stanął sympatyzujący ze Związkiem Wypędzonych Sven Oole, szef grupy parlamentarnej ds. wypędzonych, przesiedleńcow i mniejszości niemieckich. Krytycy obawiali się wyboru na to stanowisko człowieka, który bezkrytycznie będzie wykonywał polecenia BdV.
Według magazynu „Der Spiegel" w sprawie ostatecznie głos zabrać miał kanclerz Friedrich Merz, który zaapelował o nieprowokowanie napięć z Polską. Pod presją Oole wycofał swoją kandydaturę, a nowym dyrektorem placówki został cieszący się uznaniem środowiska historyk Roland Borchers.
Większy wpływ ziomkostw
Projekt ustawy przewiduje jednak rozszerzenie składu rady fundacji o pełnomocnika niemieckiego rządu do spraw wysiedlonych. W ten sposób wzmocniony zostałby wpływ ziomkostw na działalność Fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie.
– W projekcie statutu widać wyraźnie chęć uzależnienia fundacji od Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Niezależność tej instytucji jest mocno zagrożona, istnieje też ryzyko wywierania finansowej presji na nią – mówi DW Markus Meckel. – To wszystko jest nie do zaakceptowania.
Na temat ministerialnego projektu pozytywnie wypowiedział się już Związek Wypędzonych. „Ucieczka, wysiedlenie i integracja niemieckich wysiedleńców nie mogą być marginalizowane i tym samym traktowane jako niezauważalne poprzez przedstawianie ich jedynie jako zwykłe następstwa II wojny światowej lub nakładanie na nie współczesnych kontekstów" – czytamy w komunikacie prasowym BdV.
Zagrożenie dla pojednania
W sprawie stanowisko zajęła również Centralna Rada Żydów w Niemczech. Domaga się ona, aby niemiecka narracja o ofiarach nie konkurowała z pamięcią o Zagładzie Żydów . Za „decydujące" Rada uważa umieszczenie ucieczki i wypędzenia Niemców w historycznym kontekście II wojny światowej wywołanej przez nazistowskie Niemcy.
Projekt ustawy wyraźnie skrytykował Związek Historyków Niemieckich (VHD), który jest „głęboko zaniepokojony" planowaną reorganizacją fundacji. „Oprócz zmian strukturalnych projekt ustawy przewiduje również zmianę paradygmatu polityki pamięci Fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie. Wyraźnie skupia on zadania fundacji na cierpieniu Niemców i zastępuje historyczne osadzenie ucieczki i wysiedlenia w kontekście – własną, narodową narracją. Trzeci element nazwy – pojednanie – schodzi w ten sposób na dalszy plan na rzecz niemieckiej narracji ofiary. Planowana reorganizacja fundacji i związane z nią przekształcenie polityki pamięci pogłębia tym samym obecne zagrożenia dla wysiłków na rzecz pojednania, zwłaszcza ze wschodnioeuropejskimi sąsiadami Republiki Federalnej Niemiec" – piszą historycy.
Powrót do koncepcji Eriki Steinbach?
Tego zdania są również inicjatorzy listu Markus Meckel i Wolfgang Thierse. W swoim liście wskazują, że przedstawiony projekt stanowi powrót do dawnych celów Związku Wypędzonych, polegających na „jednostronnym skupianiu się na losie niemieckich wysiedleńców – całkowicie w duchu projektu BdV „Centrum przeciwko Wypędzeniom”. Koncepcję tę forsowałą w przeszłości Erika Steinbach .
„Jak się wówczas okazało, takie podejście ma również konsekwencje w zakresie polityki zagranicznej, zwłaszcza w stosunkach z Polską , przed czym – w obliczu obecnych wyzwań – pilnie ostrzegamy” – apelują autorzy listu.