"Cyfrowa sprzedaż gry czy filmu to w istocie tylko udzielenie licencji"Źródło zdj. gł.: BONDART PHOTOGRAPHY/Shutterstock "Wyobraźcie sobie sytuację, że kupujecie samochód. Nie leasingujecie, nie wypożyczacie - kupujecie, w pełni go opłaciliście. Korzystacie przez rok, dwa, pięć, aż w pewnym momencie, kiedy wsiadacie i jedziecie do pracy, nagle przed wami staje jakiś facet i mówi: Przykro mi, nie wspieramy już tego modelu auta. (…) Chore, prawda? A jednak w przypadku branży gier jest to całkowicie normalne".