
Fot. REUTERS/Valentyn Ogirenko Od początku pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku do końca 2025 roku Światowa Organizacja Zdrowia odnotowała 2 811 ataków na placówki opieki zdrowotnej. Ukraińskie Ministerstwo Zdrowia informuje, że w tym samym okresie siły rosyjskie uszkodziły lub zniszczyły ponad 2 500 placówek medycznych, a 327 z nich zostało całkowicie zniszczonych. Lekarze bez Granic w podobnym okresie odnotowali 20 ataków na wspierane przez nich placówki medyczne - cztery szpitale zostały całkowicie zniszczone, a siedem baz karetek pogotowia musiało zostać opuszczonych. Organizacja straciła też dostęp do ponad 80 wsi w sześciu regionach, które wspierała za pomocą klinik mobilnych podstawowej opieki zdrowotnej.
Większość urazów powodują dziś drony
Zespoły Lekarzy bez Granic we wschodniej i południowej Ukrainie działają pod ciągłym zagrożeniem atakami dronów typu FPV (First-Person View) - broni, która pozwala żołnierzom precyzyjnie identyfikować i atakować cele w czasie rzeczywistym. 29 września 2025 roku pielęgniarka i dyrektor ośrodka zdrowia wspieranego przez Lekarzy bez Granic, którzy dostarczali leki wyraźnie oznakowanym pojazdem w Łymanie w obwodzie donieckim, zostali trafieni przez rosyjskiego drona FPV. W wyniku ataku dyrektor stracił nogę. Zgodnie z międzynarodowym prawem humanitarnym celowe atakowanie wyraźnie oznakowanego personelu medycznego lub pojazdów medycznych może stanowić zbrodnię wojenną.
Zaciągnąłem hamulec ręczny, otworzyłem drzwi, a jedyną myślą, jaka mi towarzyszyła, było to, jak wydostać się z samochodu, ponieważ obawiałem się, że może dojść do kolejnego ataku drona. Wypadłem z samochodu i pomyślałem, że wstanę i ucieknę, ale kiedy spojrzałem na swoją nogę, wyglądała, jakby została przepuszczona przez maszynkę do mięsa
Pracownicy ochrony zdrowia z Lekarzy bez Granic, działający w pobliżu linii frontu oraz w ośrodku wczesnej rehabilitacji w Czerkasach, są świadkami tego, jak działania wojenne z wykorzystaniem dronów szybko wyprzedzają możliwości reagowania służb medycznych. Tam, gdzie niegdyś obrażenia były spowodowane głównie przez artylerię, obecnie coraz większy odsetek przypadków urazów wynika z ataków dronów. Drony powodują liczne ofiary z wieloma współistniejącymi ranami, wyższy wskaźnik zakażeń oraz rosnącą liczbę przypadków sepsy.
Kolejnym szczególnie niepokojącym przejawem zagrożenia są ataki typu "double-tap", w przypadku których drugi atak celowo wymierzony jest w służby ratownicze i osoby postronne przybywające na miejsce pierwszego ataku. Logika działania jest przemyślana: pierwszy atak przyciąga ratowników, a drugi - często przeprowadzany w ciągu kilku minut - wymierzony jest w samą akcję ratunkową. W rezultacie udzielanie pomocy staje się śmiertelnym zagrożeniem, co zwiększa liczbę ofiar i odstrasza od podejmowania akcji ratowniczych w przyszłości. Dla zespołów medycznych konsekwencje są ogromne: decyzja o zbliżeniu się do miejsca ataku nie może być podjęta wyłącznie na podstawie względów medycznych, ale musi uwzględniać prawdopodobieństwo kolejnego ataku.
Coraz mniej bezpiecznych miejsc i rąk do leczenia
Ataki na infrastrukturę medyczną oraz paraliżujący strach przed atakami na ludność cywilną doprowadziły do kryzysu w dostępie do opieki zdrowotnej. Badanie ankietowe Lekarzy bez Granic przeprowadzone wśród 187 cywilów z regionów bliskich linii frontu wykazało, że odsetek osób, które "zawsze" lub "przez większość czasu" mają dostęp do opieki zdrowotnej, zmniejszył się z 72 proc. przed eskalacją wojenną do zaledwie 35 proc. po jej nastąpieniu. Liczba osób, które mają dostęp do opieki "rzadko" lub "nigdy" wzrosła z 7 proc. do 35 proc.
Gorszy dostęp do opieki medycznej przekłada się bezpośrednio na cierpienie, a nawet śmierć z powodu schorzeń, które można leczyć - chorób układu krążenia, cukrzycy, padaczki. Stały się one zagrażające życiu z powodu przerw w leczeniu i opóźnień w dostępie do opieki. Placówki opieki zdrowotnej, które nadal funkcjonują, borykają się z ogromnym niedoborem personelu: w jednym ze szpitali w Chersoniu, wspieranym przez Lekarzy bez Granic, liczba lekarzy spadła o 66 proc. od 2022 roku.
Lekarze bez Granic przypominają, że w tym roku mija dziesięć lat od przyjęcia rezolucji nr 2286 Rady Bezpieczeństwa ONZ, która jednoznacznie potwierdza konieczność ochrony personelu humanitarnego i medycznego, pacjentów oraz infrastruktury opieki zdrowotnej w konfliktach zbrojnych. Organizacja wzywa wszystkie strony do wypełniania zobowiązań wynikających z międzynarodowego prawa humanitarnego oraz apeluje do państw mających wpływ na Rosję o wykorzystanie tego wpływu i domaganie się zaprzestania ataków na placówki opieki zdrowotnej. Lekarze bez Granic wzywają też Radę Bezpieczeństwa do przeprowadzenia odpowiedniego śledztwa i publicznego potępienia ataków na placówki opieki zdrowotnej jako wyrazu zaangażowania w realizację rezolucji nr 2286 Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Cały raport Lekarzy bez Granic jest dostępny tutaj >>>
Dziękujemy za przeczytanie
Obserwuj nas