RAK
    Drony wycelowane w karetki i ataki 'double-tab'. Tak dziś wygląda praca medyków w Ukrainie

    Drony wycelowane w karetki i ataki 'double-tab'. Tak dziś wygląda praca medyków w Ukrainie

    1813 odsłon
    Drony wycelowane w karetki i ataki 'double-tab'. Tak dziś wygląda praca medyków w Ukrainie

    Fot. REUTERS/Valentyn Ogirenko Od początku pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku do końca 2025 roku Światowa Organizacja Zdrowia odnotowała 2 811 ataków na placówki opieki zdrowotnej. Ukraińskie Ministerstwo Zdrowia informuje, że w tym samym okresie siły rosyjskie uszkodziły lub zniszczyły ponad 2 500 placówek medycznych, a 327 z nich zostało całkowicie zniszczonych. Lekarze bez Granic w podobnym okresie odnotowali 20 ataków na wspierane przez nich placówki medyczne - cztery szpitale zostały całkowicie zniszczone, a siedem baz karetek pogotowia musiało zostać opuszczonych. Organizacja straciła też dostęp do ponad 80 wsi w sześciu regionach, które wspierała za pomocą klinik mobilnych podstawowej opieki zdrowotnej.

    • Ataki te są zbyt regularne, zbyt częste i zbyt precyzyjne, by można je było uznać za przypadkowe. To nie jest zbieg okoliczności, gdy szpitale są wielokrotnie atakowane, karetki pogotowia stają się celem precyzyjnych ataków dronów, a pracownicy ochrony zdrowia giną w drodze, chcąc przekazać leki w wyraźnie oznakowanych pojazdach. To jest schemat, a za schematami kryje się zamierzony cel - mówi Robin Meldrum, szef misji Lekarzy bez Granic w Ukrainie .

    Większość urazów powodują dziś drony

    Zespoły Lekarzy bez Granic we wschodniej i południowej Ukrainie działają pod ciągłym zagrożeniem atakami dronów typu FPV (First-Person View) - broni, która pozwala żołnierzom precyzyjnie identyfikować i atakować cele w czasie rzeczywistym. 29 września 2025 roku pielęgniarka i dyrektor ośrodka zdrowia wspieranego przez Lekarzy bez Granic, którzy dostarczali leki wyraźnie oznakowanym pojazdem w Łymanie w obwodzie donieckim, zostali trafieni przez rosyjskiego drona FPV. W wyniku ataku dyrektor stracił nogę. Zgodnie z międzynarodowym prawem humanitarnym celowe atakowanie wyraźnie oznakowanego personelu medycznego lub pojazdów medycznych może stanowić zbrodnię wojenną.

    • Dron uderzył tuż przed moimi oczami, powodując potężną eksplozję. Prawdopodobnie straciliśmy przytomność na kilka sekund, ponieważ później stwierdzono, że zarówno Valentyna, pielęgniarka pracująca dla Lekarzy bez Granic, jak i ja mieliśmy uszkodzone błony bębenkowe. Samochód wypełnił dym i silny zapach spalenizny - opowiadał Andrij Rebrow, dyrektor Centrum Podstawowej Opieki Zdrowotnej w Łymanie.

    Zaciągnąłem hamulec ręczny, otworzyłem drzwi, a jedyną myślą, jaka mi towarzyszyła, było to, jak wydostać się z samochodu, ponieważ obawiałem się, że może dojść do kolejnego ataku drona. Wypadłem z samochodu i pomyślałem, że wstanę i ucieknę, ale kiedy spojrzałem na swoją nogę, wyglądała, jakby została przepuszczona przez maszynkę do mięsa

    • kontynuował. Świadkami ataku na medyków było dwóch ukraińskich żołnierzy, którzy przybiegli na miejsce, założyli medykowi opaski uciskowe na nogę i pomogli w transporcie do szpitala. Zdaniem Rebrowa ataki na personel medyczny są "precyzyjne i dobrze zaplanowane".

    Pracownicy ochrony zdrowia z Lekarzy bez Granic, działający w pobliżu linii frontu oraz w ośrodku wczesnej rehabilitacji w Czerkasach, są świadkami tego, jak działania wojenne z wykorzystaniem dronów szybko wyprzedzają możliwości reagowania służb medycznych. Tam, gdzie niegdyś obrażenia były spowodowane głównie przez artylerię, obecnie coraz większy odsetek przypadków urazów wynika z ataków dronów. Drony powodują liczne ofiary z wieloma współistniejącymi ranami, wyższy wskaźnik zakażeń oraz rosnącą liczbę przypadków sepsy.

    • Urazy spowodowane przez drony powstają w wyniku wbicia się wielu odłamków w ciało z różnych kierunków. Powoduje to powstanie głębokich i nieregularnych ran, do których dostęp jest niezwykle utrudniony, a ich całkowite oczyszczenie praktycznie niemożliwe, ponieważ usunęłoby się zbyt dużo tkanki. Jeśli jednak pozostawi się je w takim stanie, dojdzie do zakażenia. W rezultacie odsetek zakażeń znacznie wzrósł. Pierwszą walką jest walka z krwawieniem. Jeśli pacjent to przetrwa, drugą jest zmaganie się z zakażeniem. Wielu przegrywa tę drugą walkę - mówi chirurg pracujący dla Lekarzy bez Granic w Ukrainie.

    Kolejnym szczególnie niepokojącym przejawem zagrożenia są ataki typu "double-tap", w przypadku których drugi atak celowo wymierzony jest w służby ratownicze i osoby postronne przybywające na miejsce pierwszego ataku. Logika działania jest przemyślana: pierwszy atak przyciąga ratowników, a drugi - często przeprowadzany w ciągu kilku minut - wymierzony jest w samą akcję ratunkową. W rezultacie udzielanie pomocy staje się śmiertelnym zagrożeniem, co zwiększa liczbę ofiar i odstrasza od podejmowania akcji ratowniczych w przyszłości. Dla zespołów medycznych konsekwencje są ogromne: decyzja o zbliżeniu się do miejsca ataku nie może być podjęta wyłącznie na podstawie względów medycznych, ale musi uwzględniać prawdopodobieństwo kolejnego ataku.

    Coraz mniej bezpiecznych miejsc i rąk do leczenia

    Ataki na infrastrukturę medyczną oraz paraliżujący strach przed atakami na ludność cywilną doprowadziły do kryzysu w dostępie do opieki zdrowotnej. Badanie ankietowe Lekarzy bez Granic przeprowadzone wśród 187 cywilów z regionów bliskich linii frontu wykazało, że odsetek osób, które "zawsze" lub "przez większość czasu" mają dostęp do opieki zdrowotnej, zmniejszył się z 72 proc. przed eskalacją wojenną do zaledwie 35 proc. po jej nastąpieniu. Liczba osób, które mają dostęp do opieki "rzadko" lub "nigdy" wzrosła z 7 proc. do 35 proc.

    • Do połowy ubiegłego roku oprócz pracy w szpitalu, prowadziliśmy też w Chersoniu mobilne kliniki, ale stało się zbyt niebezpiecznie, głównie ze względu na ataki dronami i musieliśmy zawiesić działanie. Coraz więcej dronów FPV i dronów, które mogą zrzucać granaty, sprawiły, że nawet krótka trasa jest nieprzewidywalna i niebezpieczna. Teraz poza obecnością w szpitalu, pomagamy pacjentom z Chersonia przez teleporady - opowiedział jeden z medyków Lekarzy bez Granic ze szpitala w Chersoniu. Jak wyjaśnił, podczas swojej dwutygodniowej rotacji w szpitalu w ogóle nie opuszcza terenu szpitala. Ograniczony jest też ruch wewnątrz budynku, zwłaszcza na najwyższych piętrach.

    Gorszy dostęp do opieki medycznej przekłada się bezpośrednio na cierpienie, a nawet śmierć z powodu schorzeń, które można leczyć - chorób układu krążenia, cukrzycy, padaczki. Stały się one zagrażające życiu z powodu przerw w leczeniu i opóźnień w dostępie do opieki. Placówki opieki zdrowotnej, które nadal funkcjonują, borykają się z ogromnym niedoborem personelu: w jednym ze szpitali w Chersoniu, wspieranym przez Lekarzy bez Granic, liczba lekarzy spadła o 66 proc. od 2022 roku.

    Lekarze bez Granic przypominają, że w tym roku mija dziesięć lat od przyjęcia rezolucji nr 2286 Rady Bezpieczeństwa ONZ, która jednoznacznie potwierdza konieczność ochrony personelu humanitarnego i medycznego, pacjentów oraz infrastruktury opieki zdrowotnej w konfliktach zbrojnych. Organizacja wzywa wszystkie strony do wypełniania zobowiązań wynikających z międzynarodowego prawa humanitarnego oraz apeluje do państw mających wpływ na Rosję o wykorzystanie tego wpływu i domaganie się zaprzestania ataków na placówki opieki zdrowotnej. Lekarze bez Granic wzywają też Radę Bezpieczeństwa do przeprowadzenia odpowiedniego śledztwa i publicznego potępienia ataków na placówki opieki zdrowotnej jako wyrazu zaangażowania w realizację rezolucji nr 2286 Rady Bezpieczeństwa ONZ.

    Cały raport Lekarzy bez Granic jest dostępny tutaj >>>

    Dziękujemy za przeczytanie

    Obserwuj nas

    Czytaj cały artykuł u źródła — Gazeta.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era