Gdy na początku tego roku wietnamska policja przeszukała dwa niepozornie wyglądające magazyny na obrzeżach Ho Chi Minh, odkryła ponad 23 tys. par klapek z logo Nike, Adidas, Crocs i Gucci. Wspomniane marki nie miały z tymi magazynami nic wspólnego - wszystkie znalezione tam buty były podróbkami. W wyniku nalotu zabezpieczono towar o wartości 2 miliardów dongów (ok. 76 tys. dolarów, ponad 285 tys. złotych) - relacjonuje BBC.
Podkreśla przy tym, że "wietnamski czarny rynek kwitnie od dziesięcioleci". Kraj jest powszechnie uznawany za globalne centrum tanich podróbek dóbr luksusowych i jeden z największych rynków z fałszywą odzieżą designerską na świecie.
"Chińczycy kontrolują nawet 90 procent rynku". Alarm w europejskich stolicach
Wietnam walczy z podróbkami
7 maja rząd zainicjował ogólnokrajową akcję wymierzoną w produkty i praktyki naruszające prawa własności intelektualnej, w tym podróbki, piractwo internetowe oraz bezprawne wykorzystywanie znaków towarowych. Sama walka nie jest nowością: wietnamskie służby regularnie organizują duże zatrzymania nielegalnych sprzedawców, by pokazać, że robią cokolwiek ze stale rozwijającym się rynkiem. Jednak w ostatnich tygodniach działania te przybrały na sile.
Najważniejszą przyczyną jest wojna handlowa prezydenta USA Donalda Trumpa przeciwko krajom, które w opinii Waszyngtonu szkodzą interesom Ameryki. W kwietniu Biuro Przedstawiciela Handlowego Stanów Zjednoczonych (USTR) w swoim raporcie uznało Wietnam za "kraj o priorytetowym znaczeniu" ze względu na "notoryczne niespełnianie wymogów w zakresie ochrony i egzekwowania praw własności intelektualnej". To pierwszy przypadek od 13 lat, kiedy państwo otrzymało takie miano. W raporcie Wietnam został nazwany najgorszym na świecie krajem pod względem łamania praw własności intelektualnej.
Karta czy gotówka? Te błędy uderzą po kieszeni
W obliczu widma nowych ceł wietnamskie władze zobowiązały się, że w maju liczba akcji wymierzonych w tego typu przestępstwa wzrośnie o co najmniej 20 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. W połowie maja, po serii niespodziewanych kontroli, urzędnicy skonfiskowali z targowisk podrabiane towary i nałożyli mandaty na łączną kwotę ponad 19 tys. dolarów (ok. 71 tys. złotych). Podano, że w ciągu ostatnich trzech tygodni maja służby podjęły działania w ponad 1400 przypadkach naruszenia praw własności intelektualnej.
Mimo to pod koniec maja Waszyngton wszczął dochodzenie, które ma ustalić, czy bezradność Wietnamu wobec naruszeń praw własności intelektualnej jest "nieuzasadniona" i szkodliwa dla amerykańskiego handlu. W odpowiedzi 10 czerwca policja w prowincji Thanh Hoa rozbiła szajkę, która wyprodukowała i sprzedała ponad 10 tys. sztuk podrobionej biżuterii. Falsyfikaty imitowały wyroby marek takich jak Bulgari, Cartier, Louis Vuitton czy Tiffany & Co i zostały wycenione na 1,14 miliona dolarów (ok. 4,3 mln złotych).
Trump zmienia reguły gry. Już nie chodzi mu tylko o wydatki Europy
Dostawy z Chin na rodzimy rynek
Łańcuch dostaw większości wietnamskich podróbek prowadzi przez północną granicę bezpośrednio do Chin , gdzie są one produkowane. Wietnamscy hurtownicy wybierają, kupują i sprowadzają masowo produkty, które ich zdaniem łatwo sprzedadzą się na lokalnym rynku, a następnie dystrybuują je do mniejszych punktów.
Bliskość Chin okazała się niezwykle sprzyjająca dla prężnie rozwijającego się rynku podróbek w Wietnamie. Nawet prestiżowe europejskie marki często opierają swoją produkcję na azjatyckich fabrykach - pisze BBC.
Thi Thanh Huong Tran, profesorka nadzwyczajna w SKEMA Business School, która dorastała w Wietnamie i bada kwestie etycznej konsumpcji, zwraca uwagę w rozmowie z BBC na kluczowy aspekt: siła tamtejszego rynku podróbek wynika z twardych realiów ekonomicznych.
Ponieważ grupy konsumentów kupujących dobra luksusowe oraz te wybierające podróbki "w ogóle się nie pokrywają", zdaniem Thi Thanh Huong Tran ewentualne straty wizerunkowe czy finansowe międzynarodowych marek luksusowych są znikome.