RAK
    Co dałaby Polsce stała obecność wojsk USA? Były wiceszef MON wyjaśnia

    Co dałaby Polsce stała obecność wojsk USA? Były wiceszef MON wyjaśnia

    2150 odsłon
    Co dałaby Polsce stała obecność wojsk USA? Były wiceszef MON wyjaśnia

    – Mamy "zielone światło" dla stałej obecności wojsk USA w Polsce – poinformował szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP Marcin Przydacz, który w Waszyngtonie rozmawiał z sekretarzem stanu USA Marco Rubio.

    Stała obecność wojsk USA w Polsce?

    Marcin Ociepa, poseł PiS, były wiceszef MON, w rozmowie z DoRzeczy.pl podkreślił, że "ze rządów Zjednoczonej Prawicy liczba żołnierzy amerykańskich na naszym terytorium zwiększyła się z 500 w roku 2015, kiedy obejmowaliśmy władzę, do 10 tys. w roku 2023, kiedy ją oddawaliśmy".

    – Pojawił się także zalążek stałej obecności wojsk USA za naszych rządów, jakim jest stałe wysunięte dowództwo V Korpusu Armii Stanów Zjednoczonych w Poznaniu. Amerykanie to nam wówczas, kiedy to uzgadniali, zakomunikowali, że to jest już stała obecność – mówił.

    Podkreślił, że "już rząd PiS doprowadził do tego, że mamy stałą obecność, tylko w charakterze dowództwa – stałego wysuniętego dowództwa V Korpusu".

    – Oczywiście, trzeba dalej zabiegać o to, żeby nie tylko było stałe dowództwo, ale stałe związki taktyczne amerykańskie na polskim terytorium. To jest wielka nasza nadzieja, że dzięki prezydentowi Karola Nawrockiego się tego doczekamy – mówił.

    Co dałaby nam stała obecność amerykańskich żołnierzy?

    Pytany o to, co dałaby Polsce stała obecność amerykańskich żołnierzy, odpowiedział, że byłby to "kolejny element odstraszania naszych adwersarzy".

    – Zupełnie inaczej wygląda kalkulacja ryzyka potencjalnego ataku rosyjskiego na terytorium Polski, kiedy tu przebywają żołnierze sojuszniczy, a im ich więcej, tym lepiej – zauważył.

    Marcin Ociepa dodał, że poza tym jest też "kwestia zdolności do szybkiej reakcji sojuszniczej w przypadku agresji".

    – Czyli – jednym słowem – ile dni będzie potrzebować nasz największy i najważniejszy sojusznik, jakimi są Stany Zjednoczone, żeby przyjść ewentualnie Polsce z pomocą. Bez stałej obecności ewentualna pomoc będzie przez długi czas zupełnie symboliczna. Ważna, ale jednak symboliczna. Natomiast w sytuacji stałej obecności związki taktyczne będą mogły wejść do potencjalnej walki niezwłocznie, czyli w ciągu 48 godzin, a nie 48 dni – wyjaśnił.

    Co w sprawie stałej obecności wojsk USA zrobił Kosiniak-Kamysz?

    W środę prezydent Karol Nawrocki spotkał się z wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Na początku czerwca szef MON poinformował, że przekazał sekretarzowi obrony USA Pete’owi Hegsethowi oficjalną propozycję utworzenia nowej, stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce.

    21 maja prezydent USA Donald Trump ogłosił we wpisie na Truth Social, że "w związku z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych 5 tys. żołnierzy".

    Marcin Ociepa pytany o to, czy Władysław Kosiniak-Kamysz podejmuje w tej sprawie jakieś realne działania, czy bardziej podpina się pod potencjalny sukces prezydenta, odpowiedział, że "nie mam w ogóle żadnych wątpliwości, że w sytuacji kiedy premier polskiego rządu Donald Tusk, minister Radosław Sikorski i kierownik placówki Bogdan Klich, są persona non grata w Białym Domu, jedynym kto jest w stanie osiągać realne cele polityczne w relacjach polsko-amerykańskich jest Karol Nawrocki".

    – Oczywiście, że Amerykanie się fotografują z Kosiniakiem-Kamyszem, bo jest ministrem obrony narodowej i odpowiada za bieżące relacje obronne między Washingtonem a Warszawą, ale nie ma to charakteru strategicznego. Możemy powiedzieć, że dla Amerykanów Kosiniak-Kamysz to jest przyjaciel drogi, taktyczny sojusznik. Natomiast sojusznikiem strategicznym jest Karol Nawrocki – wyjaśnił.

    Były wiceszef MON zaznaczył, że nie zmienia to faktu, że "pojawiają się pytania, ponieważ według mojej wiedzy w zeszłym roku, bodajże we wrześniu, pojawiła się inicjatywa ustalenia powołania zespołu polsko-amerykańskiego po rozmowach Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem"..

    – Karol Nawrocki po wyborze na prezydenta spotkał się z Donaldem Trumpem i już wtedy była mowa o stałej obecności wojsk USA w Polsce. Sam Donald Trump to komunikował, przecinając wszelkie spekulacje, że to rozmowy z Karolem Nawrockim go skłaniają do stałej obecności amerykańskiej. Wtedy miał zostać powołany zespół już na poziomie naszego Ministerstwa Obrony Narodowej i amerykańskiego Departamentu Wojny, który miał technicznie to uzgodnić. Według mojej wiedzy ten zespół – na podstawie ustaleń prezydentów – nie powstał. Więc pytanie – w jakim innym formacie rozmawiano, czy w ogóle rozmawiano, czy nie jest tak, że ostatnie miesiące to raczej jest czas stracony? Na szczęście, skoro wybory prezydenckie wygrał Karol Nawrocki, jest na to nadzieja – podkreślił Marcin Ociepa.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Do Rzeczy

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era