
Wiceszef MON Cezary Tomczyk wskazał, że polskie drony Hornet są odpowiedzią na wszystko to, co dzieje się na współczesnym polu walki. Zaznaczył, że zdolność do szybkiej produkcji dronów w krótkim czasie jest jednym z celów Wojska Polskiego, a wydatki z tym związane sięgną w tym roku 26 mld zł.
W czwartek w Sochaczewie, z udziałem wiceszefów MON Cezarego Tomczyka i Stanisława Wziątka, zaprezentowano linię produkcyjną bezzałogowych powietrznych systemów uzbrojenia (BPSU) spółki Hornet - Polskie Drony. Spółka została utworzona w ub.r. przez Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych (ITWL) i Grupę Boryszew celem produkcji BPSU.
Tomczyk podkreślił, że tego typu linie produkcyjne to przyszłość. - Wiele czasu mówiło się, że Polska musi mieć swojego shaheda (bezzałogowca dalekiego zasięgu - PAP). Drony Hornet są dziś odpowiedzią na wszystko, co dzieje się na współczesnym polu walki. Całość praw intelektualnych należy do Ministerstwa Obrony Narodowej, bo projekt powstał w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych - zaznaczył wiceminister obrony.
Dodał, że każdy żołnierz musi mieć możliwość posługiwania się systemami dronowymi. - Każda drużyna będzie miała systemy do obserwacji, do tego, żeby móc dokonać rozpoznania. (...) Innowacja, przewaga technologiczna, to jest ten element, który daje przewagę na polu walki - podkreślił wiceszef MON.
Jak podaje Grupa Boryszew, bezzałogowy powietrzny system uzbrojenia Hornet ma długość 2,6 m i rozpiętość skrzydeł 2,2 m. Ważąca 85 kg konstrukcja może rozwinąć prędkość ponad 200 km/h, a jej zasięg operacyjny w zależności od wyposażenia to 400 kilometrów (w wersji podstawowej), do nawet 900 – 1200 kilometrów. Jego wymiary i struktura odpowiadają dronom bojowym użytkowanym powszechnie w trwających na świecie konfliktach zbrojnych.(PAP)
kmz/ ugw/