
Po powodzi w 2021 roku setki osób straciły dach nad głowąZdjęcie: Christoph Hardt/Geisler-Fotopress/picture alliance Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”) krytykuje obecne podejście do polityki klimatycznej , wskazując na bezskuteczność dalekosiężnych celów w zderzeniu z bieżącymi zagrożeniami.
„Jest w tym pewien cynizm, że po klęskach żywiołowych, w celu wzbudzenia poczucia winy wzywa się do jeszcze bardziej rygorystycznej walki o to, by za dwadzieścia lat w Niemczech panowały warunki neutralne pod względem klimatycznym” (...) – pisze dziennik.
Według gazety te krajowe cele mogą w najlepszym razie zapobiec gorszym skutkom, choć nawet to nie jest pewne, jeśli przyjrzeć się temu, co dzieje się na arenie międzynarodowej. „Pewne jest jedynie to, że cele klimatyczne nie zapobiegną temu, co w dolinie rzeki Ahr może się powtórzyć w każdej chwili. Ta świadomość sprawia, że staje się ona znakiem ostrzegawczym”(...) – czytamy.
Powódź w Niemczech. Co dalej?
To view this video please enable JavaScript, and consider upgrading to a web browser that supports HTML5 video
„FAZ” przestrzega, że polityka klimatyczna napędzana alarmizmem, która wierzy, że może planować i kierować wydarzeniami daleko w przyszłość, „pozbawia teraźniejszość środków i możliwości podjęcia rozsądnych działań zapobiegawczych”.
Oszczędza się na najważniejszym
Z niepokojem na dolinę rzeki Ahr pięć lat po powodzi patrzy dziennik „Süddeutsche Zeitung”. Gazeta ocenia, że podczas kolejnej powodzi zniszczenia byłyby takie same.
Dziennik zauważa, że w dolinie domy zostały odbudowane, a pociągi znów kursują, jednak oszczędza się na tym, co najważnieksze. Nie zbudowano np. ani jednego zbiornika retencyjnego, a potrzeba ich 17, żeby zapobiec takiej katastrofie jak przed pięcioma laty.
„Wymaga to przecież dużo miejsca i dużych nakładów finansowych. Ekspertów niepokoi również fakt, że większość domów, choć z pewnymi ograniczeniami, odbudowano w tych samych miejscach, w których kiedyś uległy zniszczeniu. Ich wniosek jest taki: gdyby dziś ponownie nastąpiła powódź podobna do tej z 2021 roku, skutki byłyby podobne” – alarmuje dziennik.
Jak przewiduje, „kolejna powódź z pewnością nadejdzie. Wraz ze zmianami klimatycznymi nasilają się ekstremalne zjawiska pogodowe. A powódź stulecia nie oznacza, że zdarza się ona tylko raz na sto lat”.
Pamięć to więcej niż składanie wieńców
Lokalny dziennik „Pforzheimer Zeitung” ocenia, że od czasu tragedii wiele udało się zdziałać, a niektóre rzeczy wyszły nawet lepiej, niż oczekiwano.
Jednak, zdaniem gazety, brak środków na pilnie potrzebne zbiorniki retencyjne lub inne działania prewencyjne wydaje się być oderwany od rzeczywistości w obliczu rosnącego ryzyka związanego ze skrajnymi zjawiskami pogodowymi. „Pamięć oznacza coś więcej niż tylko składanie wieńców i wygłaszanie słów podziękowania. Oznacza to również robienie wszystkiego, co możliwe, aby taki koszmar nigdy więcej się nie powtórzył” – przestrzega gazeta.
„Die Glocke”, regionalny dziennik wydawany w Nadrenii Północnej-Westfalii, ocenia, że władze wyciągnęły wnioski z powodzi, żeby zapewnić lepszą ochronę przed katastrofami. „To wszystko jest dobre i słuszne, ale nie rozwiąże podstawowego problemu: w wąskiej dolinie Ahr o stromych zboczach woda podczas gwałtownych, ulewnych opadów deszczu wzbiera bardzo szybko. W przypadku zdarzenia ekstremalnego mieszkańcy doliny Ahr pozostają narażeni na znaczne ryzyko. Z braku alternatyw decydują się jednak na odbudowę swoich domów. Kto mógłby mieć to im za złe? Należałoby jednak unikać przynajmniej wznoszenia nowych budynków w strefach wysokiego zagrożenia” – czytamy.