No dzień dobry. Ponieważ wiadomości na świencie nie są dobre, postanowiłem napisać krotkie opowiadanie. Lato jest dla podroży. Kiedy nie znam dokąd podrożować, mowię-podroż do Polski. Tak właśnie zrobiłem......z rowerem. No i w poniadzialek, kiedy wsyszcy jeszce spyli, ja zbizałem się do granicy. Pierwszy dżien-124 km, do Wiżajny. Długa droga, deszcz nie nie prszynosi spokoju. 20 km za Kowno-przebita opona, zaraz po tym, jak jedna osoba powie-powodzenia. Ironiczny. Do Wiżajny 115 km. Naprawa-1 albo 2 godziny, pierwszej raz. Chociaż nie pada. Przetrwaj resztę dnia tak szybko, jak to możliwe Wiżajny. Lewiathan ząmnięnte w godzina 21:00. Ale Litwa nie odpuszcała tak łatwo. Na koniec walki-Haribo na kolację. Wiżajny w noc, nie jest bardzo wspanialie miejscie, ponieważ siedzę w domu na kołkach i pijię herbate. Drugiego dnie będzie lepiej. Drugi dżień(Wiżajny-Ełk, 100 km) Nie byłe lepiej. Deszcz, wiatro, i wzgorża Podlasia. Suwałki jest bardzo piękny miasto. Drogi do Ełk są spokojnie. Ja też. Po 8 godzinach-Ełk. AirBNB jest dobry, miasto też. Na kolację azjatyckie jedzenie, popierowy kubek na colę i miłe przypomnienie o koniecznóści zapłacenia za colę( myślałem, że jest to wliczonę w cenę). Potem kawę. Wspanieły dżien. Trzeciej dzień(Ełk-Lomża, 101 km) Lasy w Polska jest piękny. To jest przesłanie dnia. Ale Grajewo nie jest taki piękny. Kiedy mowię o piękny, nie znam co jest więcej piękny-trasy rowerem w Jedwabne czy Lasy. Możie być zarowno. Kupyłem kawy w Orlen, i z nowy energia szybko dotarłem piątnica poludniowa. Dobry kolację w pizza restauracja. Myślię że Lomża jest bardzo podobnie jak we Włoszech. Ale myślię w Włochie nie zobaczysz „Roksana to kurwa“. Czwartiej dzień(Łomża-Legionowo, 147 km) Najtrudniejzy dżien. Nie ma tu wiele do powiedzenia. Każdy kilometr to walka z samym sobą. Z Wyszkowa-koki z pozostałymi 40 km. W wieczorem kolację w KFC i Soplica w mój pokój. Warszawa-nachodzę. To wszystko. Pięć dni(Legionowo-PKIN, 20 km) Smutny i szczęśliwy dzień. Smutny ponieważ moja podroż się kończy. Szczęśliwy ponieważ jestem w Warszawie-mója uliubionych miasto. Będę cieszyć się każdym kilometrem. Kiedy przekroczyłem most na Wiśle, nadal nie rozumiem, co się stało. Nadal tego nie rozumiem. To moja wyjątkowa podróż. Na zakończenie tej historii, muszę tylko powiedzieć – dziękuję. Dziękuję Polsce. Za bezpieczeństwo. Za ciepłe przyjęcie. Za wspomnienia. Jeśli przeczytałeś tekst do końca i Ci się spodobał, a masz jakieś uwagi lub pytania, napisz je w komentarzach. Do zobaczenia. submitted by /u/mantuxx77 [link] [komentarze]