Najważniejsze informacje:
Sadowy nie został zaproszony na URC26 w Gdańsku i przeprowadził własne wydarzenie towarzyszące w stoczni.
Podpisano sześć umów o wartości 2,5 mln euro; wśród beneficjentów nie ma polskich firm.
MSZ skrytykowało działania władz Lwowa wobec polskiej spółki Control Process i podkreśliło brak zaproszenia dla mera.
Po gdańskim "dniu zero" Sadowy poleciał do Düsseldorfu, zapowiadając kolejne porozumienie miejskie.
Sadowy przyjechał do Gdańska dzień przed oficjalnym otwarciem konferencji i na "dniu zero" zorganizował "Lviv Resilience Day" w jednym z lokali na terenie stoczni. Jak relacjonował, wydarzenie przyciągnęło setki uczestników i rozmowy "o kontraktach na miliony euro". Tego samego dnia odwiedził grób Pawła Adamowicza.
Rowerzysta z nielegalnym rowerem w Gdańsku
"Nie pomaga". Lawina komentarzy po tym, co zrobił mer Lwowa
"Nie pomaga" - tak zachowanie mera Lwowa oceniła Anna-Maria Żukowska z Lewicy. Mocną opinią z internautami podzielił się też prof. Stanisław Żerko. "Czy nie można z powrotem wprowadzić dla nich wiz? Wjeżdża do Polski banderoentuzjasta, robi swoją imprezę, podpisuje umowy i się z nas śmieje, już z Niemiec" - napisał w serwisie X.
W język nie gryzł się również były premier Leszek Miller, który od kilku miesięcy nie ukrywa krytyki pod adresem Ukraińców. "Złodziej okradający polską firmę, miłośnik Bandery i zbrodniczej UPA wjeżdża sobie do Polski jak chce, organizuje własną konferencję, podpisuje umowy i wyjeżdża do Niemiec. Czy ktoś wie jakich potężnych przyjaciół spośród banderowskiej V kolumny ma mer Lwowa?" - napisał Miller.
Zdaniem prawnika Bartosza Lewandowskiego z Ordo Iuris, cała sytuacja z merem Lwowa pokazuje, że Polska nie będzie należeć do krajów, które zarobią na odbudowie Ukrainy po zakończeniu działań wojennych.
"Jeśli ktokolwiek wierzył w to, że polskie firmy będą odbudowywać Ukrainę, której tyle Polska pomogła, to było to zdecydowanie naiwne" - ocenił Lewandowski w serwisie X.
Kontrowersje wokół mera Lwowa
Po tym, jak Sadowy zorganizował swoją konferencję w Gdańsku, następnego dnia mer nie pojawił się na URC26. Zamiast tego wyleciał do Dusseldorfu. Publicznie potwierdził, że nie był gościem konferencji i prowadzi własne działania. Sadowy podkreślił, że gospodarze takich spotkań korzystają z okazji, by przyciągnąć inwestorów.
Rzecznik MSZ Maciej Wiewiór oświadczył w mediach społecznościowych, że Sadowy nie został zaproszony na URC26 i nie brał w nim udziału. "Mer Andrij Sadowy nie jest gościem Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy... Mer Lwowa zorganizował własne, całkowicie odrębne wydarzenie" - napisał. Resort wskazał też na spór z polską firmą.
MSZ dodało: "Potępiamy działania władz Lwowa wobec polskiej firmy, a ignorowanie ustaleń międzynarodowego arbitrażu uznajemy za niedopuszczalne" - przekazał rzecznik. Chodzi o konflikt z Control Process przy budowie zakładu przetwarzania odpadów pod Lwowem, gdzie strony przedstawiają rozbieżne wersje i powołują się na orzeczenia FIDIC.
W Gdańsku Lwów podpisał sześć umów międzynarodowych na łączną kwotę 2,5 mln euro. Wśród partnerów są m.in. francuski TAP Holding, czeskie AS&HC (pompy ciepła dla szpitala położniczego, ok. 400 tys. euro) i szwedzki Swedfund (500 tys. euro na modernizację ciepłowni). Litwa zadeklarowała 1 mln euro dla oddziału psychiatrycznego, a Niemcy zapowiedzieli "German Desk".
"W przededniu Lviv Resilience Day podpisaliśmy sześć nowych umów i pozyskaliśmy ponad 2,5 mln euro wsparcia" - napisał Sadowy w sieci, dodając, że pracuje już w Dusseldorfie nad dołączeniem miasta do sieci UNBROKEN Cities. Odniósł się też do zarzutów ws. Control Process, stwierdzając, że "z powodu niewykonania zobowiązań miasto było zmuszone zerwać kontrakt" i zapowiedział kroki prawne.
Redaktor WP Wiadomości. Rybniczanin z urodzenia, wrocławianin z wyboru. Zakochany w sporcie i Wrocławiu.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości