Kreml cały przekonuje, że ukraińskie ataki na rafinerie nie mają większego znaczenia. Problem polega na tym, że już nawet Rosjanie nie wierzą propagandzie. Niedobory paliw są widoczne w całej federacji, a ich skutki odczuwają zarówno kierowcy, jak i rolnicy. Ci powoli wyciągają ze stajni konie. Ukraińcy niezwykle skutecznie ograniczyli zdolność Rosji do produkcji paliw.
Przez regularne ukraińskie naloty, państwo wydobywające ponad 9 mln baryłek ropy dziennie zaczęło mieć problem z dostarczeniem paliwa własnym obywatelom. Ropa nadal płynie z syberyjskich złóż, jednak coraz większym problemem staje się jej przerób. Dzięki wciąż utrzymywanej regularności uderzeń tuż po naprawieniu uszkodzeń obiekty znów są atakowane.
Drugim, może nawet ważniejszym czynnikiem, który spowodował kryzys, jest zależność od zachodnich technologii. Nowoczesne rosyjskie rafinerie były przez lata modernizowane przy użyciu sprzętu i know-how firm Shell czy Haldor Topsoe. Chodzi głównie o najbardziej zaawansowane procesy, które podnoszą jakość paliwa i zwiększają wydajność przerobu.
Ma 35-metrowy dom. Tak mieszka była gwiazda "M jak miłość"
Problemy zauważył rosyjski kanał Telegram "Nezygar", który zajmuje się sytuacją na rosyjskim rynku paliw. Po 2022 r. wraz z nałożeniem sankcji dostawy komponentów, oprogramowania i katalizatorów ustały. Tymczasem to w większości materiały eksploatacyjne, które trzeba wymieniać co kilka lat. Bez nich instalacje tracą efektywność albo wręcz trzeba je zatrzymać.
Rosja dysponowała pewnymi zapasami, ale w 2025 r. zaczęły się kończyć, a ich miejsce zaczęły zajmować chińskie zamienniki, które są mniej wydajne i wymagają kosztownej przebudowy całych ciągów technologicznych. A to powoduje kolejne problemy z regularnością przerobu ropy.
Według analiz EA Analytics przerób ropy w rosyjskich rafineriach spadł do około 3,9 mln baryłek dziennie. To najniższy poziom od dwóch dekad. W przypadku oleju napędowego, który ma kluczowe znaczenie dla transportu i rolnictwa, produkcja spadła według części szacunków nawet o około 40 proc.
Kreml próbował ograniczyć skutki kryzysu administracyjnie. Wprowadzano kolejne ograniczenia eksportu benzyny, później również oleju napędowego. Priorytetem stało się zaopatrzenie rynku wewnętrznego, nawet kosztem utraty części dochodów z eksportu. Nie rozwiązało to jednak problemu, ponieważ jego źródłem nie jest dystrybucja, lecz ograniczone możliwości produkcyjne.
Jeszcze niedawno Władimir Putin zapewniał, że sytuacja zostanie szybko opanowana. Zapowiadał zwiększenie produkcji, usprawnienie logistyki i przyspieszenie napraw uszkodzonych rafinerii. A przed żniwami rolnicy mieli otrzymać priorytet w dostawie paliw.
Nic z tego nie wyszło. W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej nagrań pokazujących kolejki na stacjach paliw, a rolnicy otwarcie pisali o problemach z zakupem oleju napędowego jeszcze przed rozpoczęciem żniw. Teraz wręcz alarmują, że ciągniki zatrzymują się w polu i nie ma możliwości kontynuowania zbiorów. Wielu zaczęło mówić o powrocie do koni i sierpów.
Dramatyczne braki
Rosyjscy rolnicy coraz częściej otwarcie mówią o brakach oleju napędowego, kolejkach po paliwo i ryzyku przestojów w najbardziej intensywnym okresie prac polowych, choć na razie jedynie w mediach społecznościowych i opozycyjnej prasie.
Nikita Tokmakow z obwodu woroneskiego przyznaje w rozmowie z "Forbes Rosja", że cena oleju napędowego przekroczyła już 100 tys. rubli za tonę, czyli około dwukrotnie więcej niż na początku roku. Jednocześnie podkreśla, że nawet zapłacenie takiej kwoty nie daje gwarancji dostawy. Jak mówi, problem dotyczy nie tylko jego regionu, ale również Centralnego Regionu Czarnoziemów, Nadwołża i południa Rosji.
Z kolei Siergiej Pijakow, główny inżynier agroholdingu "Zierno Żyzni" poinformował, że cysterny należące do gospodarstw potrafią czekać nawet trzy dni na załadunek paliwa. Dodawał, że część rolników z Kraju Krasnodarskiego jest zmuszona szukać oleju napędowego setki kilometrów od swoich gospodarstw, ponieważ lokalne bazy nie są w stanie realizować zamówień.
Obawy potwierdzają również organizacje rolnicze. Konstantin Jurow ze stowarzyszenia "Narodnyj Fiermier Kubani" zwracał uwagę, że większość gospodarstw nie dysponuje dużymi magazynami paliwa, a rolnicy kupują olej napędowy na bieżąco, dlatego każde zakłócenie dostaw natychmiast przekłada się na tempo prac polowych. To z kolei jest sporym problemem, ponieważ w czasie żniw nawet kilkudniowy przestój może oznaczać spore straty. Państwo pomoże?
W przeciwieństwie do wielu innych prac polowych, żniw nie można dowolnie przesuwać. Każdy gatunek zboża ma optymalny termin zbioru, wynikający z osiągnięcia pełnej dojrzałości i odpowiedniej wilgotności ziarna. Zbyt wczesny zbiór oznacza konieczność kosztownego dosuszania, natomiast zbyt późny prowadzi do osypywania się kłosów, czyli wypadania dojrzałego ziarna.
Kreml próbuje opanować sytuację. Władimir Putin zapewniał, że potrzeby rolnictwa zostaną zabezpieczone, a rząd uruchomił kolejne działania mające skierować paliwo do sektora rolnego. Problem polega jednak na tym, że administracyjne decyzje nie są w stanie szybko odbudować produkcji paliw ograniczonej przez uszkodzenia rafinerii. Jeśli dadzą paliwo rolnikom, będą musieli zabrać komuś innemu.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy podjęte działania okażą się wystarczające. Jeśli się nie uda, to Rosję czekają kolejne problemy. Kraj jest największym eksporterem pszenicy na świecie. W ostatnich latach sprzedawała za granicę od ok. 40 do ponad 50 mln ton rocznie. W dodatku wzrośnie koszt hodowli zwierząt, co przełoży się na ceny w sklepach, które i tak są wysokie. Jeśli Kreml nie znajdzie sposobu, to najbliższe miesiące dla rosyjskiego rolnictwa mogą być katastrofalne.
Dziennikarz, historyk i publicysta specjalizujący się w historii wojskowości XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem działań flotyll rzecznych. Publikuje na łamach takich serwisów jak Wirtualna Polska (WP Wiadomości) i Newsweek Polska. Autor i współautor książek historycznych, w tym „Białe kontra czerwone” oraz „Baśka Murmańska i Lwy Północy”.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości