
Awarie automatów kaucyjnych utrudniają zwrot butelek. Klienci tracą na tym własne pieniądze. Fot. Natalia Bohren / Shutterstock Od startu systemu kaucyjnego oddaliśmy miliony butelek, ale wciąż zmagamy się z wieloma problemami. Setki milionów złotych przepadają, bo Polacy nie odbierają swoich pieniędzy. Dlaczego i co się dzieje z nieodebraną kaucją?
Kaucja wynosi 50 groszy za plastikowe butelki do 3 l i metalowe puszki do 1 l. Z kolei za szklane butelki wielokrotnego użytku do 1,5 l płacimy 1 zł. Wkrótce do systemu dołączą również popularne "małpki" . Teoretycznie to drobne kwoty. W praktyce klienci regularnie natrafiają na niedziałające recyklomaty i gubią papierowe bony. Szybko robią się z tego gigantyczne strat.
Problemy z butelkomatami. Skargi na system kaucyjny
Do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska wpłynęły już 104 zgłoszenia i wnioski oraz 4 skargi skargi na działania kontrolne – donosi PAP. Liczba ta stale rośnie, ponieważ wszyscy uczestnicy wciąż uczą się funkcjonowania w nowych realiach.
Polacy najczęściej zgłaszają awarie sprzętu. Zdarza się, że maszyny są przepełnione , a personel odmawia ręcznego rozliczenia. Klienci narzekają również na krótkie terminy ważności papierowych bonów oraz odrzucanie butelek posiadających prawidłowe oznakowanie. Problem stanowi też realizacja bonów w samym dniu zwrotu, bo nie ostał jeszcze zarejestrowany w systemie.
"Większość z tych zgłoszeń ma charakter przejściowy, incydentalny, niepowodujący zagrożenia dla środowiska. Niedogodności sukcesywnie zostają wyeliminowane, zatem powinny być traktowane jako czasowe, występujące na etapie budowania i rozwijania systemu kaucyjnego" – przekazał GIOŚ Polskiej Agencji Prasowej.
Setki milionów złotych manka. Ile tracimy na kaucji?
Z analizy udostępnionej przez portal Pan Paragon wynika, że przeciętnie wydajemy na kaucje 159 zł. Te pieniądze łatwo stracić zrywając etykietę lub zgniatając puszkę , gubiąc papierowy voucher lub przegapiając jego datę ważności, która zazwyczaj wynosi zaledwie 30 dni. Alternatywą są automaty, w których kaucja leci prosto na konto .
Skala zjawiska dla całego kraju jest ogromna. Serwis Wirtualna Polska już w kwietniu informował, że tak zwane manko osiągnęło poziom 650 mln zł ( system działa od 1 października 2025 ). Zwrot wyniósł wówczas zaledwie 28 proc. z niemal dwóch miliardów wprowadzonych do obrotu opakowań.
Obecnie nie znamy jeszcze pełnych, całościowych wyliczeń z ostatnich miesięcy. Na podsumowanie roczne też jeszcze za wcześnie. Matematyka wskazuje jednak, że przy tym tempie wartość nieodzyskanych środków z systemu kaucyjnego wkrótce przekroczy barierę miliarda złotych.
Nieodebrana kaucja. Gdzie trafiają pieniądze z butelek?
Cały system opiera się na zasadach non-profit. Operatorzy nie pracują oczywiście za darmo, ale wygenerowany zysk nie może być wypłacany akcjonariuszom w formie dywidendy. Wszystko idzie na rosnące koszty logistyki, bieżącej zbiórki oraz ogólnego utrzymania i usprawniania sieci maszyn.
Ministerstwo Klimatu zaprzecza, by ktokolwiek bogacił się na nieodebranych kaucjach. Brakujące kwoty nie stanowią premii dla operatorów. Resort tłumaczy na swojej stronie , że nieodebrana kaucja staje się " buforem finansowym oraz podstawą do utrzymania i usprawniania systemu .
"Operatorzy systemu kaucyjnego podlegają sankcjom regulacyjnym, są rozliczani z poziomu zbierania opakowań objętych systemem i nie są nagradzani za jego nieskuteczność" – informuje Ministerstwo Klimatu.
Jeżeli więc operatorzy nie osiągną wyznaczonych celów selektywnego zbierania (77 proc. od 2025 roku oraz utrzymania tego poziomu do 2028 r. i 90 proc. od 2029 roku), grożą im surowe kary. Złe zarządzanie zbiórką opakowań może ostatecznie doprowadzić nawet do utraty zezwoleń na prowadzenie działalności.