
Na sali sejmowej doszło do ostrego politycznego starcia z udziałem Adama Gomoły i Przemysława Czarnka. Poseł Polski 2050 skrytykował wcześniejsze słowa polityka PiS o Ukrainie, a potem próbował wręczyć mu symboliczny prezent. Zanim jednak dotarł do Czarnka, został zatrzymany przez grupę posłów PiS.
Gomoła uderzył w Czarnka z mównicy
Adam Gomoła odniósł się do głośnych wypowiedzi Przemysława Czarnka na temat Ukrainy i finansowania jej zbrojeń oraz odbudowy. Z sejmowej mównicy zarzucił politykom PiS odejście od linii, którą wcześniej kojarzono z obozem Lecha Kaczyńskiego, i mówił o naruszaniu polskiej racji stanu. W swoim wystąpieniu pytał też, czy są jeszcze granice politycznych sojuszy i retoryki, których PiS nie przekroczy.
— Co myśli patrzący na nas z góry prezydent Lech Kaczyński, widząc jak brukane jest jego dziedzictwo, jak ugrupowanie, które zakładał, zdradza polską rację stanu, którą on kiedyś bardzo trafnie zdiagnozował. Czy jest jakiś diabeł, z którym się nie sprzymierzycie w swoim marszu po władzę? Czy jest taka puszka Pandory, której nie otworzycie? – pytał w Sejmie Gomoła. Padło porównanie do Grzegorza Brauna
Najmocniejsze słowa padły, gdy Gomoła zwrócił się bezpośrednio do Czarnka. Stwierdził, że polityk PiS tak bardzo upodabnia się retorycznie do Grzegorza Brauna, że zapomina o granicy politycznej prowokacji. Wtedy zapowiedział, że ma dla niego prezent – opaskę piracką.
Dodał też, że Czarnek powinien wypłynąć we wspólny polityczny rejs ze swoim "sobowtórem", a na końcu rzucił w jego stronę mocne hasło o Moskwie.
– A pan, panie pośle Czarnek, się tak zagalopował w tym udawaniu Grzegorza Brauna, że zapomniał o jednej podstawowej zasadzie. Nie wystarczy kwakać jak kaczka, pływać jak kaczka, trzeba jeszcze wyglądać jak kaczka. Dlatego mam dla pana prezent, to opaska piracka. Niech pan ją nosi z dumą i wypływa we wspólny polityczny rejs ze swoim sobowtórem. W Moskwie już na was czekają — powiedział poseł Polski 2050. Posłowie PiS zablokowali drogę
Po tych słowach Gomoła zszedł z mównicy i ruszył w stronę ław, w których siedział Przemysław Czarnek. Nie zdołał jednak wręczyć mu prezentu. Drogę zagrodzili mu posłowie PiS, w tym Mariusz Gosek, Piotr Gliński, Dariusz Matecki i Barbara Bartuś.
Politycy otoczyli posła Polski 2050 i nie dopuścili go do Czarnka. Po krótkim zamieszaniu wszyscy wrócili na swoje miejsca.
Słowa Czarnka wywołały nową burzę
Cała sytuacja była następstwem wypowiedzi Przemysława Czarnka z ostatnich dni. Polityk PiS mówił, że Unia Europejska powinna wstrzymać finansowanie zbrojeń i odbudowy Ukrainy , dopóki kraj ten nie wejdzie na ścieżkę "wartości proludzkich". Później zadeklarował, że podtrzymuje swoje słowa.