Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski w programie "Tłit" mówił, że przyciąganie Ukrainy do Unii Europejskiej ma na celu "zablokowanie imperialnych zapędów Rosji".
Zwracam uwagę na rok 2022, czyli kiedy rozpoczęła się wojna na Ukrainie. Mówiliśmy: Ukraina jest w Europie zjednoczonej i Unii Europejskiej, bo brak wsparcia takiego powiedzmy, całościowego dla Ukrainy, doprowadzi do tego, że wygra wojnę Rosja. Gdyby Europa nie pomagała, gdyby nie przekazywała pieniędzy i sprzętu, to już by Rosja wojnę wygrała - mówił.
W mojej ocenie lepiej, że będziemy mieli bliżej takiego mentalnego zbliżenia Europy Ukrainę, niż jak będziemy mieli Ukrainę bliżej Federacji Rosyjskiej czy w ogóle zdobytą - podkreślił.
Fundamentalna korzyść jest wtedy, kiedy Kijowie, a na końcu tego procesu pod Przemyślem nie stoją wojska rosyjskie, tylko Ukraina sama się rządzi, sama decyduje - zaznaczył.
Długa droga Ukrainy
Gawkowski przyznał jednak, że w relacjach z Ukrainą pojawiają się problemy i przed Kijowem jeszcze długa droga, nim dołączy do wspólnoty europejskiej.
Stwierdził, że nie widzi szybkiej akcesji Ukrainy do UE.
To się długo nie wydarzy. Dlatego że Ukraina nie jest dziś gotowa, żeby wejść do Unii Europejskiej z dnia na dzień, miesiąca na miesiąc. Pokazały to ostatnie miesiące, ostatnie lata. Inni partnerzy z Unii mówią, że to będzie spory proces - mówił.
Nie tylko Ukraina dzisiaj ma ten problem, dlatego że wiele państw europejskich szuka tej swojej ścieżki dojścia do Unii Europejskiej, czasami te negocjacje trwają latami, więc czy one będą trwały 5 lat, rok czy dziesięć, nie wiem, ale lepiej, żebyśmy Ukrainę przeciągali w tę stronę, niż odpuszczali w stronę Rosji. I to jest fundamentalne dla Polski - zaznaczył wicepremier.
W Wirtualnej Polsce od 2023 roku, wcześniej 8 lat w RMF FM. Chciał być reżyserem filmowym, ale wciągnęły go media. Hobbystycznie piwowar.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości