
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl Jako pierwszy głos zabrał szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki. Podkreślił, że "dziewięć miesięcy zwłoki" z prezydenckim projektem "nie było uzasadnione żadnym powodem". - Znajduję tylko jeden powód: brak woli politycznej koalicji rządzącej i marszałka (Sejmu - red.). To powinno niektórych dziwić, a nawet bulwersować - zwłaszcza rodziny kresowe, które czekają na tę ustawę od wielu, wielu lat. Czekają na prawdę - zaznaczył.
Bogucki: Trzeba nazwać rzeczy po imieniu. To było ludobójstwo
Ukraińscy nacjonaliści kolaborowali z III Rzeszą. To powinno jasno wybrzmieć. Trzeba także nazwać to, co wydarzyło się w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu , po imieniu. Nie uciekać przed prawdą. Tę wielką ranę narodu polskiego nazwać ludobójstwem - mówił Bogucki.
To nie przeciwko Ukrainie, to przeciwko zbrodniarzom - podkreślił prezydencki minister.
Co się zmienia?
Prezydencki projekt wprowadza zmiany w dwóch aktach prawnych: w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej oraz w Kodeksie karnym. Najważniejsza zmiana dotyczy tego, jak ustawa nazywa i definiuje sprawców zbrodni popełnionych na Polakach w czasie II wojny światowej.
Dotychczas przepisy mówiły ogólnie o "zbrodniach ukraińskich nacjonalistów i członków ukraińskich formacji kolaborujących z Trzecią Rzeszą Niemiecką". Nowy projekt zastępuje to sformułowanie bardziej precyzyjnym: "zbrodnie członków i współpracowników Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery i Ukraińskiej Armii Powstańczej oraz innych ukraińskich formacji kolaborujących z Trzecią Rzeszą Niemiecką". Innymi słowy - ustawa wprost wskazuje konkretne organizacje (OUN-B i UPA), zamiast posługiwać się ogólnym terminem "ukraińscy nacjonaliści".
Projekt dodaje też nowy przepis, art. 2a, który wprost definiuje, czym są "zbrodnie banderowskie" w rozumieniu ustawy. Zalicza do nich: ludobójstwo dokonane na terytorium II Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1943-1945 oraz inne czyny polegające na przemocy, terrorze lub łamaniu praw człowieka wobec Polaków i obywateli polskich innych narodowości.
Zmiana w Kodeksie karnym
Projekt nowelizuje też art. 256 Kodeksu karnego, który dotyczy propagowania totalitarnych i zbrodniczych ideologii. Obecnie przepis karze za publiczne propagowanie ideologii nazistowskiej, komunistycznej lub faszystowskiej. Nowelizacja dodaje do tej listy wprost "ideologię Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcja Bandery i Ukraińskiej Armii Powstańczej".
W praktyce oznacza to, że publiczne propagowanie ideologii OUN-B i UPA byłoby karane tak samo, jak propagowanie nazizmu czy komunizmu.
Po co te zmiany?
Autorzy projektu tłumaczą, że celem nowelizacji jest:
Doprecyzowanie przepisów - żeby jasno wskazać, kogo dotyczy pojęcie "zbrodni banderowskich", zamiast posługiwać się ogólnym terminem.
Walka z kłamstwem historycznym - projekt ma przeciwdziałać rozpowszechnianiu w Polsce fałszywych twierdzeń na temat zbrodni OUN-B i UPA, przede wszystkim ludobójstwa dokonanego na Polakach na Wołyniu.
Skuteczniejsze ściganie negacjonizmu - doprecyzowanie definicji ma ułatwić prowadzenie postępowań karnych na podstawie art. 55 ustawy o IPN, czyli przepisu penalizującego publiczne zaprzeczanie zbrodniom ludobójstwa. Dziś, przy ogólnym sformułowaniu, prokuraturze trudniej jest wykazać, że dana wypowiedź dotyczy akurat tej konkretnej zbrodni.
Zakaz propagowania ideologii banderowskiej - zmiana w Kodeksie karnym ma uniemożliwić publiczne propagowanie ideologii OUN-B i UPA w Polsce, w tym publiczne głoszenie kłamstw o ludobójstwie na Wołyniu i sąsiednich terenach II RP w latach 1943-1945.
Artykuł jest aktualizowany.
Dziękujemy za przeczytanie
Obserwuj nas