RAK
    Żniwa na plaży. Kilogramy "złota Bałtyku". Co z cenami?

    Żniwa na plaży. Kilogramy "złota Bałtyku". Co z cenami?

    821 odsłon
    Żniwa na plaży. Kilogramy "złota Bałtyku". Co z cenami?

    Po zeszłotygodniowym sztormie na plażach na wschód od Gdańska morze wyrzuciło kilogramy "złota Bałtyku". Setki osób ruszyły, żeby ten bursztyn zebrać. Wiele z nich już liczyło zyski. Podawane w sieci kwoty za kilogram surowca rozmijają się jednak w dużej mierze z rzeczywistością.

    Na początku lipca nad polskie wybrzeże nadciągnął niespotykany w tym okresie roku sztorm. Wiatr przekraczał 100 km/h. Żywioł uderzył najmocniej w rejonie Zatoki Gdańskiej. Szczególnie ucierpiał odcinek od Mikoszewa po granicę z obwodem królewieckim.

    Co dla jednych jest problemem, dla innych może stanowić okazję. Tak też dzieje się w przypadku zbieraczy bursztynów, którzy zazwyczaj latem nie mają wiele pracy. Tym razem było inaczej.

    Bóbr z Kampinosu stał się hitem internetu. Kolor jego zębów wprawia w osłupienie

    • Od środy na terenie powiatu nowodworskiego interweniowaliśmy łącznie 42 razy w związku z silnym wiatrem. Działania polegały głównie na usuwaniu powalonych drzew i połamanych konarów, które zagrażały bezpieczeństwu mieszkańców, użytkowników dróg oraz obiektów - mówiła w czwartek 8 lipca rzeczniczka Komendy Powiatowej PSP w Nowym Dworze Gdańskim kpt. Anna Piechowska.

    Choć sytuacja wróciła już do normy, morze nie oddało jeszcze całej plaży, którą zabrało podczas sztormu. W gdańskim Sobieszewie ciągle widać na plaży zasięg sztormu, choć woda cofnęła się już o dobre kilka metrów.

    Tuż po sztormie na plaże ruszyły dziesiątki zbieraczy bursztynu. W pierwszych godzinach po przejściu żywiołu zbiory były jednak niewielkie. Sytuacja zmieniła się w weekend. Na grupach zrzeszających w serwisach społecznościowych miłośników "złota Bałtyku" pojawiły się wpisy o niespotykanych wręcz zbiorach. Rekordzista informował m.in. o pełnej skrzynce surowca. Waga? Ponad 8 kg.

    Tysiące za kilogram

    W sieci zawrzało. Wedle przekazywanych na grupach informacji cena 1 kg bursztynu - w zależności od wielkości i jakości - może dochodzić do nawet 50 tys. zł.

    Wirtualna Polska postanowiła zweryfikować te doniesienia. - Można by długo opowiadać. Wszystko zależy oczywiście od wielkości i jakości. Rozpiętość cenowa jest olbrzymia: od kilkudziesięciu złotych do tysięcy - mówi pan Dariusz z Muzeum Bursztynu w Ustce, które skupuje "złoto Bałtyku".

    Najrzadszy i najbardziej pożądany - a zatem i najdroższy - jest biały bursztyn. - Tu faktycznie cena ta może iść w dziesiątki tysięcy - zaznacza.

    Przeważnie jednak - w przedziale wielkości od 20 do 50 g - cena ta dochodzi do 4 tys. za kg. Bursztynu znalezionego na plaży nie jest jednak wcale tak łatwo sprzedać. Profesjonalne skupy handlują bryłami w wielkich ilościach i jest to głównie surowiec pozyskiwany z kopalni - w Polsce, ale także w Ukrainie.

    • U nas w Ustce po sztormie nie widać ruchu w interesie. Tutaj morze nie wyrzuciło wiele na brzeg - słyszymy od eksperta.

    Podobnie jest zresztą w jednym ze skupów na terenie Gdańska. - Handlujemy dużymi ilościami surowca. Każda bryła, która do nas trafia, jest już sprawdzona, co oznacza, że mamy pewność, że nadaje się ona do dalszej obróbki - słyszymy w skupie. - Z bursztynem z plaży jest inaczej. Tutaj do obróbki nadaje się jedna na pięć brył - podkreśla właściciel skupu.

    • Taki podstawowy najmniejszy bursztyn, który znajdujemy w trakcie spaceru na plaży: jego cena waha się od 50 do 500 zł za kg - słyszymy. Za sprawdzony już surowiec powyżej 20 g dostać można natomiast do 6,7 tys. za kg. - Oczywiście przy dużych ilościach ta cena spada. My mamy głównie surowiec z kopalni na Lubelszczyźnie - podkreśla rozmówca Wirtualnej Polski.

    Zdarzają się także eksponaty wyjątkowe: bursztyny, które mają w swoim wnętrzu zastygłe owady lub też inne rzeczy. Cena takich okazów jest jednak trudna do ustalenia.

    Ciemna strona bursztynu

    W rejonie Trójmiasta i innych atrakcyjnych z punktu widzenia poszukiwaczy bursztynu lokalizacji nietrudno o natknięcie się na nielegalne wyrobiska jantaru. Poławiacze stosują pompy, którymi wypłukują głębokie doły - głównie w nadmorskich lasach.

    Działalność ta niesie za sobą zagrożenie dla zwierząt i ludzi, którzy mogą w taki dół wpaść. To może skończyć się niekiedy tragicznie, jeśli dół byłby na tyle głęboki, że mogłoby dojść do zasypania. Przede wszystkim grozi to jednak złamaniami czy też urazami związanymi z upadkiem.

    Dziennikarz Wirtualnej Polski, związany z redakcją od sierpnia 2021 roku. Wcześniej pracował w agencji informacyjnej Reuters. Zainteresowany polityką polską i niemiecką. Z Trójmiastem związany od czasów studiów.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era