"Małopolska. Koszmar - kobieta więziona, gwałcona i torturowana przez 7 dni. Sprawca - 52-letni Ukrainiec. Ofiara ledwo żyje. Kolejny dowód na to, że nie wszyscy uchodźcy to ofiary" - napisał 20 lipca 2026 roku użytkownik X (pisownia wszystkich postów oryginalna) . Jego wpis w krótkim czasie wyświetlono ponad 120 tys. razy. Użytkownik załączył policyjne zdjęcie (w lewym rogu jest policyjna odznaka z białym jeleniem), które ma przestawiać zatrzymanego Ukraińca. Widzimy na nim zakutego w kajdanki, leżącego na podłodze mężczyznę, nad którym stoi funkcjonariusz policji. Inni internauci rozpowszechniali ten post na X, czy na Facebooku. Podał go dalej także poseł Konfederacji Andrzej Zapałowski i napisał : "Jak się wojna zakończy to takie sytuacje będą normalnością".
W sieci krąży przekaz o rzekomym przestępstwie dokonanym przez Ukraińca w MałopolsceŹródło zdjęcia: x.com Ukrainiec rzekomo więził i gwałcił kobietę. "Po co tak kłamać?"
Ten wpis budził żywe reakcje komentujących. "Na pewno wszystkie media grzeją ten temat od rana, a sorry, zapomniałem to nie jest Polak, tylko Ukrainiec"; "Eskalacja tego typu barbarzyństwa dopiero wybuchnie gdy ukraińscy żołnierze z pełnym spektrum PTSD przyjadą do Polski po zawieszeniu broni z Rosją"; Czemu media milczą na ten temat? Gdzie ogólnopolskie oburzenie? Aaaa no tak, sprawca to ukrainiec, a ofiara pochodzi z Polski, nie odwrotnie" - komentowali popularny wpis zbulwersowani doniesieniami internauci. Wiele słów oburzenia nawiązywało także do zajścia z autobusu miejskiego w Bielsku-Białej, gdy mężczyzna zwyzywał dziewczynki z Ukrainy : "No i gdzie są media i politycy ? Ujadali jak psy po sytuacji w autobusie"; "No co na to ci wszyscy co tak rozdzierali szaty nad przypadkiem z Bielska- Białej"; "niech ten incydent nie przesłoni napaści słownej na dziecko w autobusie…".
Jednak inni słusznie komentowali: "nie ma żadnych informacji na temat- proszę o źródło- szukałem i nie znalazłem"; "Po co tak kłamać?"; "Fake News!".
"Nic takiego się nie wydarzyło"
Ten przekaz jest całkowicie fałszywy. Zmyślona jest historia o zdarzeniu z Małopolski - uwięzieniu, gwałcie, torturach kobiety, ofiary 52-letniego Ukraińca. Historia nie ma potwierdzenia w wiarygodnych źródłach. Nie znaleźliśmy żadnego komunikatu małopolskiej policji, który opisywałby podobne zdarzenie. Nie pisały o tym także żadne rzetelne media. Zapytaliśmy Komendę Wojewódzką Policji w Krakowie czy mają jakiekolwiek informacje o takiej sprawie. "Nie mamy informacji o takim zdarzeniu. Nic takiego się nie wydarzyło" - przekazał w rozmowie z Konkret24 mł. asp. Mateusz Lenartowicz z zespołu prasowego komendy.
Także zupełnie inny jest kontekst towarzyszącego zdjęcia. Zamieszczoną przez internautę fotografię wystarczy sprawdzić za pomocą odwróconego wyszukiwania obrazem, by zorientować się, że dotyczy zupełnie innej sytuacji. W rzeczywistości fotografia ta została opublikowana w komunikacie zamieszczonym 18 czerwca 2026 roku na stronie internetowej policji lubelskiej (stąd biały jeleń na policyjnej odznace, który znajduje się w herbie województwa lubelskiego; w herbie województwa małopolskiego jest biały orzeł). Mężczyzna widoczny na zdjęciu to nie Ukrainiec. Jak przekazano w komunikacie "policjanci ze specjalnej grupy śledczej z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie zatrzymali mężczyznę podejrzewanego o zabójstwo 44-letniego obywatela Rosji w Białej Podlaskiej". Do zatrzymania doszło 18 czerwca pod Warszawą. "Zatrzymany mężczyzna posługuje się paszportem wystawionym na 36-letniego obywatela Gruzji" - podała policja.
Tym 44-letnim Rosjaninem był Robert Kuzowkow, który w przestrzeni medialnej występował jako Siemion Skriepiecki . Prowadził działalność artystyczną, w której wyrażał krytykę wobec aktualnych poczynań władz Federacji Rosyjskiej. Został zastrzelony 15 czerwca na ulicy w Białej Podlaskiej. Śledztwo w sprawie zabójstwa prowadzi Prokuratura Okręgowa w Lublinie, a w zatrzymaniu Gruzina udział brała udział specjalnie powołana grupa śledcza, w której skład weszli m.in. kontrterroryści.
Małopolska policja w komunikacie zaprzeczyła krążącej historii. "W mediach społecznościowych pojawiła się informacja dotycząca rzekomego porwania i torturowania w Małopolsce kobiety przez 52-letniego obywatela Ukrainy. Informujemy: ta wiadomość nie jest prawdziwa. To FAKE NEWS! Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie nie odnotowała takiego zdarzenia. Tego typu wpisy mają na celu wyłącznie wywołanie negatywnych emocji".
Podobny komunikat zamieściła Karolina Gałecka, rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Wyzywał nastolatki z Ukrainy, usłyszał zarzuty. Nowe informacje
"Dziewuchy pluły" i prowokowały z "zadowoloną miną". Tak rozchodzą się fejki
Ukrainka zabiła Polaka, który "dał jej wszystko". To też nieprawda
To nie jedyny taki przekaz, który w ostatnich dniach krążył w polskiej sieci. "Ku przestrodze" - napisała 19 lipca 2026 roku anonimowa internauta. Do posta załączyła zrzut ekranu, na którym widać post z Facebooka. Na nim czytamy: "Szok w centrum Warszawy! Polak uratował Ukrainkę z dworca w 2023 roku, dał jej dach, miłość, pracę i nowe życie... a ona po 3 latach zabiła go we wspólnym mieszkaniu! 32-letnia Olena Kovalenko zamordowała 33-letniego Mateusza Wiśniewskiego - inżyniera, który wyciągnął ją z wojennego piekła, przeniósł się dla niej do Warszawy i codziennie gotował jej pierogi. Ciało znaleziono przy ul. Grzybowskiej 4. Ona została zatrzymana na miejscu. Grozi jej dożywocie. Jak daleko można się posunąć po tym, jak ktoś dał ci wszystko?".
Do posta załączono także trzy zdjęcia. Na jednym widać skutą kajdankami kobietę, prowadzoną przed dwóch funkcjonariuszy. Druga fotografia to zdjęcie młodej kobiety - jak wynika z treści posta - Ukrainki, która zabiła Polaka. Ostatnie czarno-białe zdjęcie ma pokazywać ofiarę tej zbrodni. Wpis wyświetlono niemal 120 tys. razy.
Internauci rozpowszechniają doniesienia o zabójstwie Polaka przez Ukrainkę, którą przygarnął pod swój dach "Jak sie mówi, że oni nienawiść do Polaków mają w genach to durnie nie wierzą. No to macie dowód!"; "O tym cisza. Media milczą. Autobus ważniejszy bo Polak był agresywny wobec dzieci. Nikogo nie dotknął nikogo ale afera na całą Polskę"; "Czemu o tym cicho sza?" - pisali ci, którzy rozpowszechniali ten przekaz na Facebooku.
Podobnie jak w przypadku zmyślonej historii o 52-latku, w komentarzach internauci oburzali się tymi doniesieniami. "Kiedy rodacy nauczycie się wyciągać wnioski i uczyć się na błędach innych"; "Nie za mądry to był człowiek. Kto nie zna historii skazuje się na jej powtarzanie"; "Gdzie są teraz ci obrońcy ukraińców? Nie zapomnijcie napisać, że polacy też atakują ukraińców. Tylko jakoś żaden polak się zabójstwa nie dopuścił"; "Chłopak przystojny, ale jaki widać głupi był. Szkoda , ale cóż, wybrał sobie Ukrainkę i skończył jak nasi przodkowie na Kresach. Jednak inni poddali je w wątpliwość: "Przecież to fake"; "to akurat ściema.."; "To wygląda raczej na dezinformację. Proszę o wskazanie oficjalnego źródła potwierdzającego te informacje".
Nie zatrzymano żadnej Ukrainki
To ci drudzy mieli rację, bo i ta historia jest całkowicie zmyślona. Zacznijmy od obrazujących ją zdjęć. Fotografia z akcji policyjnej wcale nie pokazuje zatrzymania Ukrainki, która miała dopuścić się zabójstwa. W rzeczywistości kobieta widoczna na fotografii to jedna z czwórki hiszpańskich grafficiarzy zatrzymanych za dewastację warszawskiego metra. Zdjęcie udostępniła Komenda Stołeczna Policji.
Kobieta zatrzymana za dewastację metraŹródło zdjęcia: KSP Do zdarzenia doszło w marcu 2026 roku na stacji Wawrzyszew, a sprawę opisał portal tvn24.pl . Skład zatrzymano przy użyciu hamulca awaryjnego i otworzono drzwi od strony torowiska, zrywając kolejną blokadę. Cztery osoby pomalowały dwa wagony i uciekły. Policjanci zatrzymali szybko trzech mężczyzn (dwóch 23-latków i 25-latka), a strażnik miejski 20-letnią kobietę. Wszyscy są obywatelami Hiszpanii. Usłyszeli oni zarzuty umyślnego zakłócenia funkcjonowania transportu publicznego.
Pomazali pociąg metra. Zarzuty i areszt dla grafficiarzy
Kto jest na zdjęciach
Natomiast kobieta na drugim zdjęciu, to nie żadna Olena Kovalenko z Ukrainy. Zdjęcie przedstawia bowiem... Polkę. To Aleksandra T. zatrzymana w Wielkiej Brytanii za handel ludźmi. Chodzi o sprawę, którą brytyjskie i polskie media opisywały w styczniu 2026 roku. Aleksandra T. wraz ze swoim mężem Wiesławem M. zostali skazani w 2026 za handel kobietami w celach seksualnych. Jak relacjonowało BBC , "przemycali ludzi do Wielkiej Brytanii i zmuszali ich do pracy seksualnej". Do przestępstw miało dochodzić między grudniem 2015 a lipcem 2016 roku. W proceder zaangażowani byli także Mariusz S. i jego żona Marta.
Podobnie jest ze zdjęciem rzekomej ofiary - wcale nie przedstawia ono zamordowanego w Warszawie Polaka. Jak udało się ustalić za pomocą odwróconego wyszukiwania obrazem to tak naprawdę brytyjski śpiewak Matthew Venner. Zdjęcie wykorzystane do stworzenia antyukraińskiej fałszywki można znaleźć na jego stronie internetowej.
W tym przypadku również nie znaleźliśmy żadnych rzetelnych źródeł potwierdzających opisaną w krążących postach historię. Warszawska policja nie opublikowała komunikatu z żadnej takiej akcji. Zapytaliśmy Komendę Stołeczną Policji czy zarejestrowała takie zdarzenie. Do publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
W obu opisanych przypadkach celem fake newsów jest granie na emocjach - podniesienie temperatury w relacjach między Polakami a mieszkającymi w Polsce Ukraińcami i wywołanie negatywnych emocji - niechęci, nienawiści, strachu.
"Niech wracają". Politycy oddają ordery, a machina zaczyna działać