Jolanta Sobierańska-Grenda: minister zdrowia nie jest właścicielem tych szpitaliŹródło zdj. gł.: PAP W tym pierwszym mieście według informacji zebranych przez dziennikarzy lokalnego portalu Wadowice24, każdy z trzech anestezjologów zarabiał w rok 1,2-1,3 mln złotych. W Braniewie z kolei jeden z chirurgów miał pracować 1200 godzin w miesiącu (30-dniowy miesiąc liczy zaledwie 720 godzin - red.) i w rok zarobić 1,8 mln złotych. Ten przypadek starostwo zgłosiło już do prokuratury.
Trzej milionerzy z Wadowic. Zarabiają w szpitalu
Jak ministra zdrowia chce uciąć kominy płacowe? "Do ponad 70 tysięcy brutto"
Podczas odbywającej się w piątek w Szczecinie konferencji prasowej, poświęconej konsolidacji miejscowych szpitali, o te nieprawidłowości była przez dziennikarzy pytana ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
Miał pracować ponad 1000 godzin miesięcznie. "Doba pana doktora była z bardzo mocnej gumy"
Czy sztywna stawka dla medyków to dobra opcja?
Jak dodała, według analiz Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, zaproponowana stawka powinna być wystarczająca w sferze publicznej. Nieco bardziej złożony ogląd na ten temat mają jednak eksperci ochrony zdrowia, komentujący opisywany również w naszym portalu pakiet zmian w ochronie zdrowia, który w środę zaproponowała szefowa resortu.
Wojciech Wiśniewski: podanie tego odsetka jest nieco manipulacją
Jaki limit na wynagrodzenia w budżecie szpitali? "To zależy"
Ministra zdrowia przypomniała w Szczecinie, że resort chce mieć pełną kontrolę nad tym, na co są wydawane środki z NFZ-u, a celem jest to, żeby jak najwięcej z nich było przeznaczanych na leczenie pacjentów.
Stąd też nasza druga propozycja, dotycząca limitu [kosztów wynagrodzeń - red.] na budżety szpitali. Taka rekomendacja wyjdzie do końca sierpnia z AOTMiT-u. Dzisiaj średnia to 81,3 proc. budżetu szpitala, przeznaczana na wynagrodzenia, a nie leczenie pacjentów - powiedziała Jolanta Sobierańska-Grenda. Podczas środowej konferencji ministra oceniła, że według niej maksymalny pułap powinien zamknąć się w 60 proc., ale zależy to od poziomu szpitala, a tych mamy w systemie ochrony zdrowia siedem.
Nie ukrywam, że podanie tego odsetka jest nieco manipulacją. Inaczej to wygląda w szpitalu ortopedycznym, a inaczej w onkologicznym. Musielibyśmy dużo głębiej wejść w strukturę kosztów, żeby zobaczyć, czy to dużo, czy mało. To zależy - ocenił w czwartej na antenie TVN24 Wojciech Wiśniewski z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.
Tymczasem faktem jest, o czym wielokrotnie pisaliśmy w tvn24.pl, że skumulowany koszt tzw. ustawy podwyżkowej , zgodnie z którą co roku w lipcu przeprowadzane są waloryzacje wynagrodzeń minimalnych dla pracowników ochrony zdrowia na etatach, sięgnie w tym roku 71 miliardów złotych. To około jednej trzeciej całkowitego budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia.
Postulaty nie są nowe. Część zmian wymaga podpisu prezydenta
Jeszcze wiosną resort zdrowia planował znowelizować tę ustawę poprzez przesunięcie podwyżek o pół roku - do stycznia. Drugim krokiem miało być powiązanie poziomu waloryzacji ze wskaźnikiem o mniejszej dynamice niż średnie wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Prowadzone na posiedzeniach Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia rozmowy spełzły jednak na niczym, po tym jak zablokowała je strona związkowa.
Limity płac i e-kolejki na zabiegi. Eksperci: to nie jest reforma
Postulaty związane z wprowadzeniem limitów wynagrodzeń dla medyków na kontraktach również nie są nowe. Była o tym mowa już pod koniec ubiegłego roku, od miesięcy słyszymy też, że ministerstwo mierzy się z zamiarem ograniczenia nakładów, jakie szpitale mogą przeznaczać na wynagrodzenia. Podczas środowej konferencji prasowej Jolanta Sobierańska-Grenda przyznała, że limity stawek dla medyków wymagają drogi ustawowej (czyli na końcu podpisu prezydenta - red.). Łatwiejsze technicznie będzie wprowadzenie limitów dla szpitali - to może się odbyć poprzez zarządzenia.