
Przemysław Czarnek przekazał, że odebrał wezwanie do sejmowej Komisji Etyki po swojej ostrej krytyce wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego Andrzeja Szeptyckiego. Spór wybuchł po wypowiedzi dotyczącej UPA, która wywołała polityczną burzę i mocne reakcje w Sejmie.
Czarnek wezwany do Komisji Etyki po krytyce wiceministra
Były minister edukacji poinformował we wpisie, że został wezwany do Komisji Etyki za słowa skierowane pod adresem Szeptyckiego. Jak podkreślił, nie zamierza wycofywać się ze swojej oceny i uważa całą sytuację za odwrócenie odpowiedzialności. Czarnek napisał, że to nie autor głośnej wypowiedzi o UPA poniósł konsekwencje, lecz polityk, który publicznie zaprotestował. Zadeklarował też, że nadal będzie bronił pamięci żołnierzy Armii Krajowej i "prawdy historycznej".
Burza po słowach Andrzeja Szeptyckiego o UPA
Źródłem sporu stała się wcześniejsza wypowiedź Andrzeja Szeptyckiego na antenie TOK FM. Wiceminister, mówiąc o miejscu UPA w ukraińskiej pamięci historycznej, stwierdził, że formacja ta jest tam postrzegana przede wszystkim przez pryzmat walki o niepodległość i oporu wobec Związku Radzieckiego.
Padły też słowa, że byli to "tacy trochę, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa, trochę tacy ukraińscy żołnierze niezłomni". To właśnie ten fragment wywołał najmocniejsze reakcje po stronie opozycji.
Ostre słowa Czarnka w Sejmie
Podczas obrad Sejmu Czarnek uderzył nie tylko w samego wiceministra, ale też w polityków wspierających rząd. Z mównicy mówił o "hipokryzji" i zarzucał koalicji rządzącej tolerowanie słów, które według niego uderzają w pamięć o ofiarach zbrodni wołyńskiej i bohaterach Armii Krajowej. W emocjonalnym wystąpieniu domagał się także przerwania obrad i zwołania Konwentu Seniorów.