
Z tego artykułu dowiesz się:
Jak Dawid Kacprzyk trafił do Szpitala Bródnowskiego.
Dlaczego lekarze opuścili SOR 2 lutego.
Co było powodem zwolnienia 8 lekarzy ze Szpitala Bródnowskiego.
Które inne szpitale były zainteresowane współpracą z Kacprzykiem.
Kacprzyk w Szpitalu Bródnowskim
Dawid Kacprzyk w 125 dni przepracował 732 godziny w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim w Warszawie . Został tam zatrudniony jako zastępca koordynatora SOR 5 lutego , początkowo na trzy miesiące, a później umowę przedłużono mu do końca czerwca. Jak opisała w piątek „Rzeczpospolita”, pojawił się tam po tym, jak 2 lutego część lekarzy niespodziewanie przerwała pracę.
„Dyrektor ds. medycznych i koordynatorzy poszczególnych oddziałów przeprowadzili liczne rozmowy telefoniczne i konsultacje z lekarzami z innych szpitali na terenie województwa mazowieckiego, zwracając się z prośbą o wsparcie w organizacji nowego zespołu Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. W trybie pilnym skompletowano nowy zespół, zawierając umowę m.in. z lek. Dawidem Kacprzykiem ” - przytacza komunikat Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego „Rzeczpospolita”, która dotarła do pisma ówczesnego koordynatora SOR Marka Mareckiego z 30 stycznia. Dokument skierowany był do prezes zarządu szpitala Teresy Bogiel.
Konflikt i problemy na SOR szpitala
Marecki w piśmie przekazał, że po konsultacji z zespołem lekarskim od 2 lutego „lekarze nie podejmują się dalszej opieki nad pacjentami oddziału”. Decyzję uzasadnił „permanentnym poczuciem zagrożenia bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów, jak również lekarzy za nich odpowiedzialnych”. Lekarz pisał o nieograniczonym napływie pacjentów na SOR i ograniczeń w ich dalszym przyjmowaniu do oddziałów.
„Brak wsparcia ze strony Zarządu, jak i Koordynatorów oddziałów skutkuje wypaleniem zawodowym reprezentowanych przeze mnie lekarzy. Niemożliwe do realizacji oczekiwania Zarządu i nacisk na wykonywanie niejednokrotnie sprzecznych decyzji i poleceń, pod groźbą kar, nie pozwala na dalsze sprawowanie odpowiedzialnej opieki nad chorymi” - przytacza treść pisma „Rzeczpospolita”. Koordynator SOR zaznaczył, że nie jest to rezygnacja z pracy, a lekarze liczą na konstruktywne decyzje i zapewnienie ciągłości opieki nad chorymi. Efekt był jednak taki, że 2 lutego na dzienną zmianę na SOR nie przyszło trzech lekarzy, a na nocną - czterech . Tego dnia pojawiło się tam 353 pacjentów. Również kolejnego dnia część medyków nie stawiła się w pracy.
Kacprzyk „chciał być królem SOR”
Szpital Bródnowski w efekcie podjął decyzję o zwolnieniu łącznie 8 lekarzy. „Mając na uwadze nadrzędny obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa pacjentów oraz ciągłości funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, (…) podjęto decyzję o rozwiązaniu umów z osobami, które nie stawiły się na zaplanowane dyżury, co stanowiło istotne naruszenie obowiązków wynikających z zawartych umów oraz obowiązujących przepisów i zasad wykonywania zawodu lekarza ” - przekazała placówka „Rzeczpospolitej”. Zdaniem szpitala niestawienie się w pracy stanowiło zagrożenie ciągłości udzielania świadczeń i zagrażało bezpieczeństwu pacjentów. Zarzewiem konfliktu miały być „rozbieżności w zakresie kwestii organizacyjnych”. 17 pozostałych lekarzy, którzy stawili się do pracy, nadal jest zatrudnionych w placówce.
Po tej sytuacji w Szpitalu Bródnowskim pojawił się Kacprzyk. Do placówki miał ściągnąć kolejnych lekarzy. „Rzeczpospolita” pisze o „spółdzielni pracy” Dawida Kacprzyka. - To jest człowiek, który miał mnóstwo kontaktów politycznych i nie tylko . Siatki dyżurowe łata się kontaktami. Być może potrafił wynegocjować dobre stawki za godzinę i zapewnić lekarzom, że będzie pełna obsada i że ktoś przyjeżdża na dyżur i nie jest na nim sam - mówi „Rzeczpospolitej” jeden z lekarzy. Sam Kacprzyk poza Szpitalem Bródnowskim i Szpitalem Południowym był zainteresowany pracą także w Szpitalu Wolskim i Szpitalu Czerniakowskim. - Kacprzyk chciał być królem SOR - powiedział inny warszawski lekarz.
Źródło: Radio ZET / „Rzeczpospolita”
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje