RAK
    „Chciał być królem SOR”. Nowe doniesienia ws. Dawida Kacprzyka

    „Chciał być królem SOR”. Nowe doniesienia ws. Dawida Kacprzyka

    1873 odsłon
    „Chciał być królem SOR”. Nowe doniesienia ws. Dawida Kacprzyka
    • Kacprzyk chciał być królem SOR - powiedział „Rzeczpospolitej” jeden z warszawskich lekarzy. Dziennik ustalił, w jaki sposób 28-latek znalazł zatrudnienie w Szpitalu Bródnowskim w Warszawie. Placówka miała skorzystać na jego sieci kontaktów.

    Z tego artykułu dowiesz się:

    Jak Dawid Kacprzyk trafił do Szpitala Bródnowskiego.

    Dlaczego lekarze opuścili SOR 2 lutego.

    Co było powodem zwolnienia 8 lekarzy ze Szpitala Bródnowskiego.

    Które inne szpitale były zainteresowane współpracą z Kacprzykiem.

    Kacprzyk w Szpitalu Bródnowskim

    Dawid Kacprzyk w 125 dni przepracował 732 godziny w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim w Warszawie . Został tam zatrudniony jako zastępca koordynatora SOR 5 lutego , początkowo na trzy miesiące, a później umowę przedłużono mu do końca czerwca. Jak opisała w piątek „Rzeczpospolita”, pojawił się tam po tym, jak 2 lutego część lekarzy niespodziewanie przerwała pracę.

    „Dyrektor ds. medycznych i koordynatorzy poszczególnych oddziałów przeprowadzili liczne rozmowy telefoniczne i konsultacje z lekarzami z innych szpitali na terenie województwa mazowieckiego, zwracając się z prośbą o wsparcie w organizacji nowego zespołu Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. W trybie pilnym skompletowano nowy zespół, zawierając umowę m.in. z lek. Dawidem Kacprzykiem ” - przytacza komunikat Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego „Rzeczpospolita”, która dotarła do pisma ówczesnego koordynatora SOR Marka Mareckiego z 30 stycznia. Dokument skierowany był do prezes zarządu szpitala Teresy Bogiel.

    Konflikt i problemy na SOR szpitala

    Marecki w piśmie przekazał, że po konsultacji z zespołem lekarskim od 2 lutego „lekarze nie podejmują się dalszej opieki nad pacjentami oddziału”. Decyzję uzasadnił „permanentnym poczuciem zagrożenia bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów, jak również lekarzy za nich odpowiedzialnych”. Lekarz pisał o nieograniczonym napływie pacjentów na SOR i ograniczeń w ich dalszym przyjmowaniu do oddziałów.

    „Brak wsparcia ze strony Zarządu, jak i Koordynatorów oddziałów skutkuje wypaleniem zawodowym reprezentowanych przeze mnie lekarzy. Niemożliwe do realizacji oczekiwania Zarządu i nacisk na wykonywanie niejednokrotnie sprzecznych decyzji i poleceń, pod groźbą kar, nie pozwala na dalsze sprawowanie odpowiedzialnej opieki nad chorymi” - przytacza treść pisma „Rzeczpospolita”. Koordynator SOR zaznaczył, że nie jest to rezygnacja z pracy, a lekarze liczą na konstruktywne decyzje i zapewnienie ciągłości opieki nad chorymi. Efekt był jednak taki, że 2 lutego na dzienną zmianę na SOR nie przyszło trzech lekarzy, a na nocną - czterech . Tego dnia pojawiło się tam 353 pacjentów. Również kolejnego dnia część medyków nie stawiła się w pracy.

    Kacprzyk „chciał być królem SOR”

    Szpital Bródnowski w efekcie podjął decyzję o zwolnieniu łącznie 8 lekarzy. „Mając na uwadze nadrzędny obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa pacjentów oraz ciągłości funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, (…) podjęto decyzję o rozwiązaniu umów z osobami, które nie stawiły się na zaplanowane dyżury, co stanowiło istotne naruszenie obowiązków wynikających z zawartych umów oraz obowiązujących przepisów i zasad wykonywania zawodu lekarza ” - przekazała placówka „Rzeczpospolitej”. Zdaniem szpitala niestawienie się w pracy stanowiło zagrożenie ciągłości udzielania świadczeń i zagrażało bezpieczeństwu pacjentów. Zarzewiem konfliktu miały być „rozbieżności w zakresie kwestii organizacyjnych”. 17 pozostałych lekarzy, którzy stawili się do pracy, nadal jest zatrudnionych w placówce.

    Po tej sytuacji w Szpitalu Bródnowskim pojawił się Kacprzyk. Do placówki miał ściągnąć kolejnych lekarzy. „Rzeczpospolita” pisze o „spółdzielni pracy” Dawida Kacprzyka. - To jest człowiek, który miał mnóstwo kontaktów politycznych i nie tylko . Siatki dyżurowe łata się kontaktami. Być może potrafił wynegocjować dobre stawki za godzinę i zapewnić lekarzom, że będzie pełna obsada i że ktoś przyjeżdża na dyżur i nie jest na nim sam - mówi „Rzeczpospolitej” jeden z lekarzy. Sam Kacprzyk poza Szpitalem Bródnowskim i Szpitalem Południowym był zainteresowany pracą także w Szpitalu Wolskim i Szpitalu Czerniakowskim. - Kacprzyk chciał być królem SOR - powiedział inny warszawski lekarz.

    Źródło: Radio ZET / „Rzeczpospolita”

    Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

    Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET

    Tu się dzieje

    Czytaj cały artykuł u źródła — Radio ZET — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era