
O ile w ostatnim czasie co miesiąc piszę tu o kryzysie na rynku wieprzowiny, tak dziś należy powiedzieć wprost – obecnie przybrał on skalę niespotykaną co najmniej od początku 2022 roku. Prawdopodobnie większą. Po raz ostatni z tak niskimi cenami tuczników jakie mamy obecnie (średnio 5,50 zł/kg klasy E i 4,00 zł za kilogram żywca) mieliśmy do czynienia właśnie jeszcze przed początkiem wojny rosyjsko – ukraińskiej. Gdy zestawimy obecne wartości w cennikach zakładów skupujących z rosnącymi kosztami produkcji (zwłaszcza energii i pracy) widzimy, że faktyczna opłacalność produkcji jest najniższa od wielu, wielu lat.
Co naturalne, w takim momencie rośnie napięcie w środowisku rolniczym. Na linii Ministerstwo Rolnictwa – hodowcy pojawia się coraz więcej tarć. Szczególnie nasiliły się one po ubiegłotygodniowej konferencji ministra Stefana Krajewskiego. Jego wypowiedzi w dużej części zostały negatywnie odebrane przez środowisko. Rolnicy zwracali uwagę na fakt, że minister niejako zaklina rzeczywistość, sugerując, że obecny kryzys w branży nie jest wcale tak potężny, jak zgłaszają producenci. Rolnicy zarzucają również ministrowi cedowanie obecnych problemów na poprzednią władzę, czy umniejszanie roli wcześniejszych form wsparcia (m.in. programu Locha Plus) w podtrzymaniu produkcji świń w latach 2021 – 2023.