
80-letni mężczyzna nagle zasłabł podczas spaceru z córką i wnuczką na deptaku we Władysławowie. Pomimo błyskawicznej reakcji i udzielonej mu pomocy życia seniora nie udało się uratować.
Z tego artykułu dowiesz się:
Co wydarzyło się we Władysławowie na ul. Hallera.
Jakie działania podjęto przed przybyciem ratowników.
Co przekazała w tej sprawie policja.
Tragedia we Władysławowie. Nie żyje mężczyzna
Do zdarzenia doszło w środę po południu we Władysławowie na ul. Hallera. Jak informuje „Fakt", senior był wówczas na spacerze ze swoją córką i wnuczką. W pewnym momencie źle się poczuł, nagle osunął na ziemię i stracił przytomność. Natychmiast powiadomiono służby.
Ratownicy medyczni z Pucka poinformowali, że u mężczyzny doszło do nagłego zatrzymania krążenia. „Po dotarciu na miejsce wezwania ratownik motocykla przejął prowadzenie akcji reanimacyjnej od świadków, którzy nie stali z telefonami w rękach. Oni działali. Prowadzili resuscytację, użyli AED dostępnego na dworcu i walczyli o czyjeś życie jeszcze przed jego przyjazdem. Za to należą im się ogromne słowa uznania" - poinformowano.
Niestety pomimo długiej reanimacji życia 80-letniego mężczyzny nie udało się uratować. - Zgłoszenie wpłynęło ok. godz. 17. Śmierć poniósł starszy mężczyzna. Był miejscowy i miał 80 lat. Na miejscu pracowali policjanci. Na tę chwilę nie stwierdzono, by do tej tragedii przyczyniły się osoby trzecie - przekazała „Faktowi" asp. Agnieszka Selewska, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Pucku.
Źródło: Radio ZET/Fakt
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje