Kilka miesięcy temu PiS podjęło decyzję o radykalnym skręcie w prawo. Stąd pomysł, aby Przemysław Czarnek został kandydatem na premiera. Dziś jest wiele przesłanek, aby uznać, że to był błąd. PiS w najbliższych tygodniach musi odpowiedzieć sobie na pytanie: co dalej? To ostatni moment.
Decyzja o znaczącym skręcie PiS-u w prawo wynikała wprost z umacniającej się po prawej stronie konkurencji. Główna partia opozycyjna zaangażowała się w ostatnich miesiącach dość aktywnie w upowszechnianie postaw antyukraińskich, które z natury rzeczy nie służą polskiej racji stanu. Jednak już przekazy z ostatnich dni - dotyczące blokowania członkostwa Ukrainy w UE, zaprzestania wsparcia w zakresie zbrojeń, czy wreszcie o "nazistowskiej ideologii" w Ukrainie, która zdaniem Przemysława Czarnka właśnie się reaktywuje - wywołały reakcje samego prezesa partii.
Kaczyński tłumaczył się ze słów kandydata na premiera. Słusznie. Wszystkie te hasła wyglądają jak wycięte z propagandy Kremla. Politycy PiS, a zwłaszcza Jarosław Kaczyński, doskonale to widzą i wiedzą. Ale czy czują, że poszło to zdecydowanie za daleko?
20260712_SC_Zlota_Pilka
Pragmatyczne, polityczne wykorzystanie kwestii ukraińskiej do celów partyjnych, na dodatek krótkoterminowych, szkodzi interesowi Polski, nasila antyukraińskie postawy, ale co bardziej niebezpieczne, te deklarowane w badaniach postawy coraz częściej manifestowane są w realnym życiu. Dla Polski to zatem same straty, a dla PiS, cóż, zysku wbrew oczekiwaniom władz, niewiele.
Dziś wygląda na to, że ten eksperyment z radykalizacją raczej nie przynosi politycznego efektu. Spadek poparcia wprawdzie został zatrzymany, ale od wielu tygodni Konfederacja Grzegorza Brauna, a także Konfederacja Wolność i Niepodległość deptały PiS-owi po piętach, a właśnie pojawiły się pierwsze sondaże, w których mniejsze prawicowe partie przeganiają sondażowo partię Kaczyńskiego. Jeden sondaż jeszcze nic nie znaczy. Ale to już sygnał dla PiS-u, że być może zaczynają się utrwalać pewne emocje. Zwykle PiS nie bagatelizowało takich sygnałów, jak będzie teraz?
Pułapka reaktywności i brak alternatyw
Niebawem zaczyna się nowy sezon polityczny, na dodatek rok wyborczy. Jeśli PiS ma zmieniać strategię, to jest to ostatni moment. Czas nagli i to nie dlatego, że z czymś trzeba wyjść do ludzi po wakacjach, ale także z powodów wewnętrznych. Im bardziej niepewnie będzie w sondażach, tym większe będą napięcia wewnątrz i tak już mocno rozgrzanego PiS-u. Wprawdzie wciąż jeszcze kandydat na premiera, Przemysław Czarnek, mówi o rozmowach w sprawie wspólnego, prawicowego paktu senackiego, ale to póki co tylko słowa, którym zaprzeczają zresztą politycy Konfederacji.
Na stole nie ma wielu rozwiązań. Albo PiS pozostanie na tym radykalnym kursie, odrobinę modyfikując obszary zainteresowania, licząc na samoczynne osłabienie Konfederacji Brauna z tytułu coraz większych problemów samego lidera i dogadanie się z Konfederacją Wolność i Niepodległość - co wcale nie jest oczywiste; albo zaproponuje nową ofertę. To ostatnie wcale proste nie będzie, ponieważ po dwóch kadencjach rządów, i to co najmniej kontrowersyjnych w skutkach, trudno będzie wyjść z czymś nowym i nie narazić się na zarzut "mieliście swój czas i co z tym zrobiliście?".
Łatwe to zadanie nie będzie również dlatego, że pole manewru, jeśli chodzi o poszukiwanie nowych wyborców, nie jest zbyt wielkie. Pozostaje zatem albo nowy pomysł, nowa narracja i być może nowy kandydat lub kandydatka na premiera, albo utrzymanie kursu i oczekiwanie, że może Braun straci poparcie, a liderzy Konfederacji się pokłócą i podzielą. Problem PiS polega dziś na tym, że nawet tak pozornie korzystny obrót spraw i tak nie daje gwarancji, że te głosy trafiłyby do nich. Równie dobrze taki rozwój wypadków może oznaczać demobilizację.
Partia Jarosława Kaczyńskiego to dziś partia reaktywna i odtwórcza, co jest dla tego ugrupowania nietypowe. Albo zatem jest plan, ale partia nie chce go za wcześnie odpalać, albo nie ma pomysłu i nie ma widoków na zmianę. W drugim przypadku wakacje dla PiS szykują się intensywne.
Newsy, wywiady, śledztwa i reportaże w Twojej skrzynce co tydzień - zawsze za darmo.
Politolożka, badaczka mediów i analityczka procesów społecznych, na co dzień wykładająca w Katedrze Komunikacji, Mediów i Dziennikarstwa UMK w Toruniu. W swojej pracy naukowej oraz eksperckiej koncentruje się na komunikacji politycznej, funkcjonowaniu partii i public relations.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości