Tę kradzież nazwano skokiem stulecia, a kluczową rolę odegrał w niej mężczyzna udający konwojenta. Aby ukraść osiem milionów w spektakularny sposób, zmienił swój wygląd, a potem precyzyjnie zatarł po sobie wszystkie ślady. Prokurator na sali sądowej nazwał go geniuszem przestępstwa. Wpadł, bo policja doskonale wykorzystała błędy popełnione przez jego kompanów. Po ośmiu latach odsiadki Krzysztof W., czyli fałszywy konwojent, opuścił więzienie. Udało nam się dotrzeć do niego i jako pierwsi usłyszeliśmy pozbawioną już sądowej strategii wersję tego, co się stało. Jak reagował na to, że jego wizerunek znała cała Polska i dlaczego inni więźniowie zabiegali, aby dzielić z nim celę? O tym w reportażu Bartosza Żurawicza.