RAK
    Zmasowany atak ukraińskich dronów na rafinerie. Zabraknie paliwa?

    Zmasowany atak ukraińskich dronów na rafinerie. Zabraknie paliwa?

    3406 odsłon
    Zmasowany atak ukraińskich dronów na rafinerie. Zabraknie paliwa?

    Marta Roels: Mówi się, że Rosja jest „stacją benzynową z bronią jądrową”. Tymczasem zaczyna na niej brakować paliwa. Jak poważna jest obecna sytuacja?

    Szymon Kardaś: Ukraińska kampania dronowa obejmuje nie tylko rafinerie, lecz także zbiorniki paliw, rurociągi oraz infrastrukturę wykorzystywaną do eksportu ropy i produktów naftowych. Atakowane są między innymi obiekty w bałtyckich portach Ust-Ługa i Primorsk oraz w czarnomorskim Noworosyjsku. Skala uderzeń w 2026 roku jest bezprecedensowa, szczególnie jeśli chodzi o rafinerie. Jednocześnie rzeczywiście obserwujemy kryzys na rynku wewnętrznym. Kolejki do stacji i doniesienia o niedoborach benzyny czy oleju napędowego pokazują, że problem jest realny. Rosyjskie władze początkowo próbowały go bagatelizować, ale obecnie nie mogą już udawać, że nic się nie dzieje.

    Trzeba jednak zachować ostrożność. W chwili ataku nie wiemy, jaka jest rzeczywista skala uszkodzeń, które instalacje zostały wyłączone ani ile potrwa ich naprawa. Według agencji Argus w 2026 roku trafiono siedemnaście rosyjskich rafinerii, przy czym część z nich atakowano wielokrotnie. Nie oznacza to jednak, że wszystkie zostały zniszczone i trwale wyłączone z eksploatacji.

    W 2025 roku również oglądaliśmy płonące rafinerie i kolejki do stacji. W pewnym momencie mówiono nawet o wyłączeniu około 40 proc. mocy rafineryjnych. Gdy jednak pojawiły się dane za cały rok, okazało się, że przerób ropy spadł jedynie o 1,6 proc. w porównaniu z 2024 rokiem. Rosyjskie rafinerie dysponują ponadto znaczną rezerwą mocy – ich łączną zdolność przerobową szacuje się na około 6,5–6,6 mln baryłek dziennie, podczas gdy faktyczny przerób jest wyraźnie niższy.

    Obecny kryzys jest poważniejszy niż poprzedni, lecz byłoby przedwczesne ogłaszanie, że Rosja stała się stacją benzynową bez paliwa. Ostateczne skutki zależą zarówno od rozmiaru uszkodzeń i tempa napraw, jak i od tego, czy Ukraina utrzyma intensywność ataków. Warto pamiętać o pułapce, którą tworzą media społecznościowe. Zdjęcie płonącej instalacji natychmiast obiega świat, natomiast informacja o jej częściowym uruchomieniu dwa tygodnie później zwykle nie budzi podobnego zainteresowania. Tak było także z tegorocznymi uderzeniami w porty bałtyckie. Pojawiały się szacunki, że czasowo wyłączono nawet około 40 proc. rosyjskich mocy eksportowych, lecz po kilku tygodniach przepływy zostały w dużej mierze odtworzone. W Primorsku i Ust-Łudze późniejsze zwiększenie załadunków pozwoliło częściowo nadrobić wcześniejsze straty.

    Dlatego efektu ataków nie należy mierzyć wyłącznie liczbą widowiskowych pożarów, ale długotrwałym spadkiem przerobu, eksportu i przychodów.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Wprost GNews

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era