
fot. YouTube
Cameron Carr, którego Los Angeles Lakers wybrali z 24. numerem w tegorocznym drafcie do NBA, już w swoim debiucie w lidze letniej pokazał się z dobrej strony. Na tym jednak się nie zatrzymał. W niedzielę Carr poprowadził Lakers do efektownego comebacku w starciu z Miami Heat i udowodnił, że zdobywanie punktów to jego specjalność. Czy Lakers znaleźli w drafcie perełkę?
Jego tata dużej kariery w NBA nie zrobił, ale na koncie ma prawie 300 meczów i kilka pamiętnych wsadów . Co więcej, Chris Carr wziął też udział w konkursie wsadów w 1997 roku, przegrywając rywalizację tylko z Kobe Bryantem. Teraz w NBA zagra Cameron Carr , którego wielu po drafcie określiło kandydatem do „przechwytu”. 21-latek był typowany nawet gdzieś do wyboru w loterii, ale finalnie spadł do trzeciej dziesiątki. Przejęli go Los Angeles Lakers , którzy wymienili się z New York Knicks , by mieć możliwość wybrania go.
Carr ma za sobą udany sezon na uniwerku Baylor . 21-letni rzucający obrońca zachwycił też podczas Draft Combine, kiedy to w jednym ze sparingów zdobył 30 punktów, trafiając sześć trójek. A teraz błyszczy również w lidze letniej.
Po udanym debiucie (19 punktów, 5-11 za trzy) Carr spisał się jeszcze lepiej w kolejnym meczu. W niedzielę przeciwko Miami Heat zapisał na konto 26 punktów (4-9 za trzy) i osiem zbiórek, a Lakers odrobili straty i wygrali po dwóch dogrywkach:
Fani Lakers już widzą oczami wyobraźni jak Carr trafia kolejne trójki po podaniach Luki Doncicia . I to wcale nie jest jakaś odległa przyszłość. 21-latek ma atletyzm i niezły rzut, dzięki czemu ma szansę szybko dostawać minuty od trenera JJ Redicka .
Oczywiście mecze w lidze letniej nie zawsze przekładają się na sukces w NBA, natomiast na pewno pokazują, że w tym graczu jest spory potencjał.
Więcej o nowym zawodniku Los Angeles Lakers dowiecie się z tego materiału, który już po drafcie został stworzony przez media kalifornijskiej drużyny:
Wspieraj PROBASKET