
— Nie mam wątpliwości, że to, co się wydarzyło na Wołyniu, jest zbrodnią w spektrum ludobójstwa. Tylko że trzeba o tym rozmawiać z ostrożnością — powiedział prof. Norman Davies w rozmowie z Onetem.
Spór o Żołnierzy Wyklętych. „UPA nie była organizacją kryminalną”
Historyk zwrócił uwagę na fakt, że „debata publiczna często opiera się na uproszczeniach i błędnych uogólnieniach”. — Z tego, co widzę, jest masa nieporozumień. Bardzo często Polacy mówią, że Ukraińcy popełnili zbrodnie na Wołyniu. A to jest ogólnie nie do przyjęcia, bo zbrodnie na Wołyniu były popełniane nie przez Ukraińców ogólnie, tylko przez jedną frakcję jednego ruchu – tłumaczył ekspert.
W dalszej części rozmowy Norman Davies zaapelował o „precyzyjny język w opisie wydarzeń historycznych”. — Nie można mówić, że wszyscy Ukraińcy byli antypolscy, tak jak nie można mówić, że wszyscy Polacy są antyukraińscy — zaznaczył.
Norman Davies odniósł się również do postaci Stepana Bandery i uproszczeń obecnych w debacie. — S tefan Bandera był w obozie niemieckim, kiedy miała miejsce masakra na Wołyniu. To nie działo się na jego rozkaz. Trzeba zastanowić się nad używaniem słowa banderyzm — podkreślał.
UPA i Żołnierze Wyklęci. Mocne porównanie Normana Daviesa
Historyk tłumaczył na łamach Onetu, że „Ukraińska Powstańcza Armia działała w bardzo złożonych realiach wojennych”. — Trzeba zrozumieć, że UPA walczyła przeciwko stalinizmowi, który był jeszcze gorszy od bolszewizmu, nie tylko ze względu na skalę morderstw, ale z samej natury. Z drugiej strony byli Niemcy. D latego oni są widziani w Ukrainie jako organizacja bohaterska. To jest porównywalne do Żołnierzy Wyklętych w Polsce – ocenił ekspert.
Na uwagę dziennikarki, że gdy wiceminister nauki Andrzej Szeptycki porównał UPA do Żołnierzy Wyklętych , spadła na niego fala krytyki, ekspert wyjaśnił, że „żadne porównywanie nie jest dokładne, zawsze są niuanse, ale żeby dojść do tego, trzeba niestety porównywać”.
– Niektórzy porównują UPA z Armią Krajową, głównym polskim ruchem oporu w walce z Niemcami. AK i UPA były zupełnie inne, ale na pewnym poziomie można je porównywać, a na innych nie. Trzeba powiedzieć wprost, że UPA ogólnie nie była organizacją kryminalną – stwierdził.
Gdy prowadząca rozmowę wtrąciła, że „UPA wymordowała ponad 100 tys. Polaków na Wołyniu w latach 1943-45”, Norman Davies odparł, że „ich celem była walka z okupantem”. – Zbrodnie w 1943 r. i polityka ukraińska dzisiaj to są zupełnie inne rzeczy. Pamięć UPA była do 1991 r. przez ZSRR zakazana. Jestem przekonany, że Wołodymyr Zełenski, który pochodzi ze wschodniej Ukrainy, w ogóle nie słyszał o UPA – powiedział historyk.
Davies o sporze Polski z Ukrainą
Norman Davies ostrzegł także przed skutkami zaostrzania sporu między Polską a Ukrainą. – Polacy w tej chwili powinni powiedzieć: dobrze, sprawa jest niezałatwiona, ale poczekamy do końca tej wojny, którą prawdopodobnie Ukraińcy wygrywają. Inaczej Ukraińcy będą mieli straszne pretensje do Polaków, że w czasie wojny zaczęli mówić o przykrych sprawach – powiedział.
– Ta afera będzie kosztować Polskę w przyszłości. Będą konsekwencje tego, że właśnie w takim momencie, kiedy Ukraina jest w piątym roku wojny z Rosją, prezydent Polski dał bardzo korzystny pretekst Rosji – dodał.
W opinii Normana Daviesa „to co się wydarzyło, może być tzw. złą krwią w relacjach polsko-ukraińskich”. – Absolutną zasadą przetrwania wolnej Polski są dobre stosunki z sąsiadami. Dzisiaj sąsiadem Polski na wschodzie jest Ukraina, a nie Rosja. Na wszystkich konfliktach polsko-ukraińskich korzysta Moskwa. I w historii takie sytuacje już były – podsumował.