
Szefowie partii koalicyjnych doszli do porozumienia w sprawie reformZdjęcie: Michael Kappeler/dpa/picture alliance Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze w piątkowym (03.07.2026) wydaniu: „Rząd musi patrzeć na całość. Nie może skupiać się wyłącznie na tym, co jest pożądane, a przynajmniej konieczne, ale musi również brać pod uwagę, co z tego da się zrealizować przy dostępnych środkach i w obecnej konfiguracji koalicyjnej. Trzeba mieć naprawdę sporą wyobraźnię, by uwierzyć, że rząd mniejszościowy mógłby uchwalić taki pakiet. Czy jednak reformy te ponownie pobudzą wzrost gospodarczy, poprawią nastroje i zdołają spowolnić, a może nawet odwrócić tendencję do odchodzenia wyborców z centrum w kierunku skrajnych ugrupowań? Pomimo całej tej demonstracyjnej pewności siebie nawet kanclerz nie jest w stanie tego zagwarantować. W polityce reform koalicji wyraźnie jednak kryje się nadzieja, że uda się w ten sposób odzyskać zaufanie obywateli, którzy odwrócili się od partii centrowych, ponieważ te nie zwracały już uwagi na troski i potrzeby ‘zwykłych’ obywateli. Tej poważnej utraty zaufania, która często przeradzała się w chroniczną nieufność, nie da się naprawić z dnia na dzień. Widać to nie tylko, ale przede wszystkim, w dziedzinie polityki migracyjnej”.
Zdaniem komentatora „Die Welt” niemiecka gospodarka „przypomina oceaniczny parowiec, który już dawno zboczył z właściwego kursu. Teraz, gdy góry lodowe są już w zasięgu wzroku, CDU / CSU i SPD w końcu zarządzają zwrot. Wyniki, do których doszli przywódcy koalicji podczas trwających ponad siedem godzin negocjacji, dają powód do – ostrożnego – optymizmu. (...) Czy osiągnięty konsensus oznacza już zapowiadane przez Merza ‘wkroczenie w przyszłość’, okaże się jednak dopiero jesienią. W końcu najważniejsze kwestie – emerytury, opieka pielęgnacyjna i służba zdrowia – niezbędne do stabilizacji systemów socjalnych, nie zostały jeszcze w żadnym wypadku doprowadzone do końca. Decydujące znaczenie ma wdrożenie reform, a nie ich ogłoszenie".
Natomiast dziennik „Süddeutsche Zeitung” zauważa krytycznie, że koalicja rządząca Niemcami „chce ‘odciążyć’ mieszkańców tego kraju i w tym celu podjęła decyzję o reformach. Jednak podczas lektury dokumentu rzuca się w oczy, że tam, gdzie obiecuje się odciążenie, w niektórych przypadkach przewidziano coś zupełnie przeciwnego. Planuje się między innymi zniesienie możliwości uzyskiwania zwolnień lekarskich przy poradach telefonicznych oraz wprowadzenie obowiązku przedłożenia zaświadczenia o niezdolności do pracy już pierwszego dnia choroby . Nie odciąża to ani chorych, ani lekarzy, a nawet dla pracodawców może mieć niepożądane konsekwencje. Plany te są zatem przede wszystkim jednym: sygnałem, że Niemcy powinni pracować więcej za wszelką cenę. I że każdy, kto idzie na zwolnienie, jest z zasady podejrzany”.
Komentator „Frankfurter Rundschau” ocenia: „Ten rząd chce rządzić i faktycznie to robi. Można by więc stwierdzić: a jednak się da! Nie jest to jednak takie proste. Kto bowiem zapyta, co ludzie odczują w związku z tymi 34, częściowo dość kompleksowymi reformami, ten zauważy: najpierw będziej gorzej, a dopiero później lepiej. Pierwszą zmianą, która dotknie codzienność, jest to, że każda osoba, która z powodów zdrowotnych nie może pracować, od pierwszego dnia choroby będzie musiała ponownie udać się do lekarza i uzyskać zwolnienie lekarskie . Zwolnienie lekarskie wydawane telefonicznie, które sprawdziło się w czasie pandemii koronawirusa, a następnie zostało ogólnie wprowadzone przez ówczesny rząd, zostanie ponownie zniesione. Na dobre zmiany natomiast trzeba będzie jeszcze poczekać. Ulgi podatkowe dla osób o średnich i niskich dochodach mają wprawdzie wejść w życie w 2027 roku, ale pełny efekt osiągną dopiero w 2028 roku”.
Temat reform komentuje także prasa regionalna. Na przykład „Neue Osnabrücker Zeitung” analizuje: „No proszę. Rząd uzgodnił obszerny pakiet reform, który spełnia wiele postulatów świata biznesu. Powszechne zniesienie obowiązków sprawozdawczych dla przedsiębiorstw to długo oczekiwany przełom. Na pochwałę zasługuje również ulga dla gospodarstw domowych, rozciągająca się też na klasę średnią. Są jednak pewne haczyki. Wielkie oburzenie budzi obowiązek przedstawiania zwolnienia lekarskiego od pierwszego dnia choroby przy jednoczesnym zniesieniu możliwości uzyskania zwolnienia przez telefon. Jest to narzucone przez przedsiębiorstwa ograniczanie swobody zamiast promowania odpowiedzialności osobistej. Podsumowując, biorąc pod uwagę również reformę służby zdrowia i systemu emerytalnego, należy jednak przyznać: rząd Merza , po żałosnych sporach, uwolnił się od paraliżu i wykonał solidną robotę”.
Podobnie widzi to inna regionalna gazeta, „Weser-Kurier”: „Krytyka, jaka obecnie spada na koalicyjny rząd z prawej i lewej strony sceny politycznej w związku z różnymi postanowieniami rządu, jest w dużej mierze przesadzona. Oczywiście te postanowienia nie są radykalne, ale nie są też krokiem pozbawionym odwagi, lecz typowym pakietem opartym na centrowym kompromisie. Można to krytykować, ale wydaje się jeszcze bardziej wątpliwe, czy radykalne rozwiązania proponowane przez skrajne ugrupowania rzeczywiście przyczynią się do rozwoju gospodarki”.