Cyberprzestępcy coraz częściej kradną zaszyfrowane dane. Dziś są dla nich trudne do odczytania, ale w przyszłości mogą zostać złamane przez komputery kwantowe – ostrzega Capgemini. To problem dla firm, bo według badania nawet 30 proc. organizacji bagatelizuje zagrożenia kwantowe. Stawka jest wysoka: chodzi o dane klientów, informacje finansowe, dokumentację medyczną i pliki, które po latach mogą stać się narzędziem szantażu. Ten scenariusz ma już własną nazwę: „zbierz teraz, odszyfruj później”. W uproszczeniu polega na tym, że grupa hakerska przejmuje dziś zaszyfrowane pliki i przechowuje je do momentu, gdy technologia pozwoli je złamać znacznie szybciej niż obecnie. Problem odległej przyszłości? Niekoniecznie – eksperci bezpieczeństwa cyfrowego alarmują, że taki sposób myślenia może być kosztowny. Migracja firm do nowych metod zabezpieczeń zajmie lata, a cyberprzestępcy nie muszą czekać z kradzieżą danych do momentu, gdy komputery kwantowe osiągną pełną użyteczność. Dane są bezpieczne? Tylko na razie... Tradycyjne szyfrowanie działa dziś jak sejf. Nawet jeśli ktoś przejmie zaszyfrowany plik, nie powinien móc go odczytać bez odpowiedniego klucza. Problem w tym, że rozwój komputerów kwantowych może zmienić rachunek sił. Komputer kwantowy to maszyna wykorzystująca prawa fizyki kwantowej do obliczeń, z którymi klasyczne komputery radzą sobie albo bardzo wolno, albo wcale. W kontekście cyberbezpieczeństwa chodzi głównie o to, że część obecnych metod szyfrowania może w przyszłości zostać złamana dużo szybciej niż przy użyciu dzisiejszych narzędzi. Dlatego zaszyfrowane dane, które dziś wydają się bezużyteczne dla przestępców, mogą zyskać wartość za kilka lub kilkanaście lat. Szczególnie groźne są informacje, które długo nie tracą znaczenia: dane medyczne, dane finansowe, dokumenty firmowe, informacje o klientach czy tajemnice handlowe. Według badań Capgemini możliwość wykorzystania wykradzionych dziś danych do przyszłego nacisku na organizację niepokoi 65 proc. firm. To nie jest więc tylko techniczny spór o algorytmy, ale ryzyko biznesowe i reputacyjne.