W Teksasie mały samolot Piper J3C-65 rozbił się o dach domu. Służbom ratunkowym udało się uwolnić pilota z wraku i przewieźć go do szpitala. Żaden z domowników nie został poszkodowany.
Najważniejsze informacje:
Samolot Piper J3C-65 spadł na dach domu w Teksasie.
Lokatorzy domu nie doznali żadnych obrażeń.
Federalna Administracja Lotnictwa Cywilnego (FAA) prowadzi śledztwo w sprawie ustalenia przyczyn wypadku.
Mieszkańców jednego z domów w stanie Teksas obudził w nocy nietypowy, głośny hałas. Jak się okazało, był to efekt nieudanego lądowania niewielkiego samolotu Piper J3C-65 . Maszyna uderzyła bezpośrednio w dach budynku, podczas gdy jego mieszkańcy byli w środku.
Ratownicy przybyli na miejsce zastali pilota uwięzionego w zmiażdżonym kokpicie. Akcję ratunkową utrudniał wyciek paliwa z samolotu - teren musiał zostać odpowiednio zabezpieczony, zanim możliwe było udzielenie pomocy poszkodowanemu .
Jak przebiegała akcja ratunkowa w Teksasie?
Po przybyciu strażacy i ekipy ratownicze skupili się na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia ze względu na zagrożenie pożarowe. Gdy sytuacja została opanowana, przystąpiono do wydobycia pilota , który przez pewien czas pozostawał zakleszczony w samolocie.
Pilot po wydobyciu został przewieziony do szpitala. Aktualnie jego stan zdrowia nie został określony w szczegółach, natomiast wiadomo, że przeżył groźny wypadek . Służby poinformowały, że żaden z mieszkańców domu nie ucierpiał na skutek wypadku lotniczego.
Co ustaliła Federalna Administracja Lotnictwa Cywilnego?
Władze lotnicze podjęły już wstępne kroki wyjaśniające okoliczności zdarzenia. Pierwsze ustalenia mówią, że pilot próbował awaryjnie lądować na położonym niedaleko lotnisku . Ostatecznie jednak samolot uderzył w budynek mieszkalny.
Portal ABC13 przekazał, że Federalna Administracja Lotnictwa Cywilnego (FAA) zapowiedziała szczegółowe dochodzenie w sprawie przyczyn katastrofy.
W strukturach Wirtualnej Polski od 2018 roku. Wywodzi się ze sportu i to w tej dziedzinie zaczynał przygodę z dziennikarstwem. Opolanin na emigracji w Krakowie. Po powrotach do domu rodzinnego wita go stęskniony (i głodny) kocur brytyjski.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości