
Wojska USA zakończyły kolejną serię uderzeń na cele wojskowe w Iranie, była to 12. z rzędu noc ataków na to państwo – ogłosiło w nocy ze środy na czwartek Dowództwo Centralne USA (CENTCOM).
Celami ataków były obiekty związane z marynarką wojenną Iranu, magazyny rakiet i dronów, ośrodki rozpoznania na wybrzeżu oraz elementy obrony przeciwlotniczej. „Uderzenia dodatkowo zmniejszyły zdolności Iranu do atakowania cywilnych marynarzy i statków handlowych” – napisano w komunikacie.
Podkreślono, że w lipcu wojska USA uderzyły na dziesiątki obiektów wojskowych w Iranie, utrzymując przy tym blokadę morską tego państwa. CENTCOM przekierował dziewięć komercyjnych jednostek i unieruchomił jedną, by uniemożliwić statkom wpływanie i wypływanie z irańskich portów – dodano.
Ataki na cele w Iranie rozpoczęto o godz. 17.30 czasu wschodnioamerykańskiego (23.30 w Polsce) na rozkaz naczelnego dowódcy, czyli prezydenta Donalda Trumpa. Zgodnie z komunikatem CENTCOM zakończono je trzy godziny później.
Irańskie media państwowe podały, że wybuchy słychać było w Ahwazie, stolicy prowincji Chuzestan na południowym zachodzie kraju oraz w miejscowościach na południowym wybrzeżu Iranu nad Zatoką Omańską, w pobliżu cieśniny Ormuz. Pojawiły się też nieoficjalne doniesienia o dwóch osobach zabitych na granicy irańsko-irackiej.
Z kolei armia Kuwejtu poinformowała, że przechwytuje drony wystrzelone z Iranu, a sponsorowani przez to państwo jemeńscy rebelianci Huti przyznali się do ataku na dwa saudyjskie tankowce na Morzu Czerwonym.
Huti przyznają się do ataków na dwa saudyjskie tankowce
Jemeńscy rebelianci Huti przyznali się w czwartek do ataku na dwa saudyjskie tankowce na Morzu Czerwonym, po ogłoszeniu przez nich blokady morskiej Arabii Saudyjskiej.
Huti oświadczyli w komunikacie opublikowanym na Telegramie, że „przeprowadzili wysokiej jakości operację wojskową wymierzoną w dwa saudyjskie tankowce, które naruszyły blokadę”, identyfikując je jako „ENCELIA” i „LAYLA”.
Jak przekazał Reuters,źródło w służbach bezpieczeństwa morskiego podało, że „ENCELIA” nadała sygnał SOS, informując, że została trafiona pociskiem podczas operacji na zewnętrznych granicach portu Dżizan w Arabii Saudyjskiej na Morzu Czerwonym i na pokładzie wybuchł pożar.Nie ma informacji o ofiarach ataku.
W środę cztery tankowce płynące przez Morze Czerwone do Azji zmieniły swoje trasy, gdy jemeńscy rebelianci Huti zagrozili blokadą położonych tam saudyjskich portów - poinformował Reuters. We wtorek podobnie zachowały się trzy inne jednostki.
Unijna misja wojskowa Aspides ostrzegła, by jednostki związane z Izraelem, USA i Arabią Saudyjską unikały tego akwenu.
Przed rozpoczęciem nocnych ataków USA szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi oświadczył, że jego kraj udzieli „potężnej i decydującej odpowiedzi”. „Ci, którzy wspierają taką agresję w jakikolwiek sposób również zostaną uznani za uprawnione cele” – dodał.
Z powodu wojny Izraela z Iranem oraz blokady cieśniny Ormuz Arabia Saudyjska zwiększyła eksport ropy przez porty nad Morzem Czerwonym. Huti zagrozili jednak blokadą tych portów, co skłania coraz więcej statków do omijania tego akwenu.
Agencja Reutera podała jednak w nocy ze środy na czwartek, że dwa duże chińskie tankowce przewożące 4 mln baryłek saudyjskiej ropy ponownie kierują się na Morzu Czerwonym na południe, w stronę cieśniny Bab al-Mandab, by przepłynąć na Ocean Indyjski. Obie jednostki nadały poprzez urządzenia transmisyjne informację, że w ich załogach są Chińczycy.(PAP)
wia/wr/