
Śledztwo w sprawie znęcania się nad Krzysztofem Kononowiczem ponownie zostanie przedłużone - ustalił portal RadioZET.pl. Dotychczas przesłuchano już około 40 świadków, ale śledczy zapowiadają kolejne czynności. Tymczasem po kilku miesiącach milczenia na kanale „Mleczny człowiek” opublikowano nowe oświadczenie jego właściciela, który przekonuje, że nie ma sobie nic do zarzucenia i nie obawia się ewentualnych zarzutów prokuratorskich.
Z tego artykułu dowiesz się:
Dlaczego śledztwo w sprawie Kononowicza zostało przedłużone
Jakie nowe dowody zabezpieczono z kanału „Mleczny człowiek”
Co zawiera nowa ustawa o zakazie patostreamingu
Które przepisy Kodeksu karnego mogą rozszerzyć śledztwo
Wznowione śledztwo w sprawie Krzysztofa Kononowicza zostanie ponownie przedłużone – tym razem o kolejne dwa miesiące – przekazała portalowi RadioZET.pl prokurator Elżbieta Bułat, zastępczyni prokuratora rejonowego Białystok-Południe. Wiadomo również, że dotychczas przesłuchano około 40 świadków i to nie koniec. „Planowane są przesłuchania kolejnych osób” – informuje prokurator.
W ostatnich tygodniach postępowanie wyraźnie nabrało tempa. Z komunikatu, który otrzymaliśmy pod koniec maja, wynikało, że śledczy przesłuchali wówczas łącznie 25 świadków, m.in. członków najbliższej rodziny Krzysztofa Kononowicza, członków Zespołu Ratownictwa Medycznego oraz inne osoby przebywające w domu zmarłego białostoczanina.
Jak informowaliśmy, prokuratura rozważa rozszerzenie zakresu śledztwa dotyczącego psychicznego znęcania się nad Krzysztofem Kononowiczem o kolejne przepisy Kodeksu karnego. Chodzi m.in. o art. 160 § 1, dotyczący narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Przestępstwo to zagrożone jest karą do trzech lat pozbawienia wolności.
Kononowicz nie żyje, ale „Mleczny człowiek” działa
W serwisie YouTube wciąż dostępny jest kanał „Mleczny człowiek”, na którym przez lata – dla zysków finansowych – publikowano materiały pokazujące codzienne życie Krzysztofa Kononowicza. Filmy często przedstawiały białostoczanina w upokarzający i nieludzki sposób, a ich stałym elementem były wulgarne awantury oraz patologiczne, reżyserowane zachowania. Jak potwierdziła prokuratura, zawartość kanału została zabezpieczona i poddana analizie przez śledczych.
9 lipca na kanale „Mleczny człowiek” opublikowano nowy film . To kilkuminutowe oświadczenie Sławomira Nowaka, właściciela kontrowersyjnej strony. Twierdzi on, że nie ma sobie nic do zarzucenia, nie obawia się ewentualnych zarzutów prokuratorskich, a Krzysztofowi Kononowiczowi udzielał znacznego wsparcia. Nowak wyraził również niezadowolenie z postawy śledczych, którzy – mimo przekazanych im, jego zdaniem, dowodów – nie zdecydowali się publicznie stanąć w jego obronie.
W nagraniu pojawia się także wątek domu Krzysztofa Kononowicza i postępowania spadkowego. Sławomir Nowak zaprzeczył, jakoby miał jakikolwiek związek z pozostawioną nieruchomością. Dodał, że według jego wiedzy dom ma przypaść dalszej rodzinie zmarłego białostoczanina. Kwestia spadku od dłuższego czasu budzi duże emocje wśród internautów. Wiadomo, że Krzysztof Kononowicz był osobą samotną i nie miał bliskich krewnych. Jednak jeszcze za jego życia pojawiały się niepotwierdzone informacje, że nieruchomość mogła zostać przepisana na jedną z osób zaangażowanych w nagrywanie go.
Aktywista obraża polityków, dziennikarzy i mówi o „urojeniach”
Na YouTube działa również kanał „TV Kononowicz”, prowadzony przez białostockiego aktywistę Rafała Kosno. Także on publikował w przeszłości materiały z udziałem Krzysztofa Kononowicza, jednak nie cieszyły się one tak dużym zainteresowaniem jak filmy zamieszczane na kanale „Mleczny człowiek”. Obecnie na „TV Kononowicz” – zablokowanym na terenie Polski – regularnie pojawiają się nagrania, w których Kosno obraża polityków, dziennikarzy oraz osoby zaangażowane w nagłaśnianie tragicznej historii Kononowicza. Jeszcze do niedawna w opisach jego filmów znajdowały się zachęty do wpłat na konto Fundacji Instytut Białowieski, które miały zostać przeznaczone na pomoc Krzysztofowi Kononowiczowi, mimo że od półtora roku nie żyje . Sam kanał „TV Kononowicz” generuje przychody z reklam.
Rafał Kosno oraz Sławomir Nowak konsekwentnie utrzymują, że pomagali Krzysztofowi Kononowiczowi, a pogarszający się stan jego zdrowia był wyłącznie konsekwencją wieloletnich zaniedbań, za które odpowiadał on sam. Nie odnoszą się natomiast do zarzutów dotyczących treści publikowanych na kanale „Mleczny człowiek”, na których widać, w jak trudnych warunkach żył Kononowicz i jak z miesiąca na miesiąc pogarszał się jego stan. Nie komentują również scen przedstawiających jego odczłowieczanie i poniżanie. Mimo że wszystko zostało utrwalone na publikowanych nagraniach, Rafał Kosno nadal twierdzi, że zarzuty dotyczące znęcania się nad Kononowiczem są „urojeniami”.
Przypomnijmy: na publikowanych w internecie filmach można było zobaczyć Kononowicza pijącego mocz, oblewającego się przesłanymi w paczce fekaliami czy wyciągającego z kartonu zdechłego szczura. Współtwórcy kanału, wykorzystując jego lekką niepełnosprawność intelektualną oraz prawdopodobną mitomanię, prowokowali go do opowiadania o rzekomym pokrewieństwie z Józefem Piłsudskim, przyjaźni z Lechem Kaczyńskim, wizytach u królowej Elżbiety II w Pałacu Buckingham czy wspólnym błogosławieniu wiernych z papieżem Janem Pawłem II w Rzymie. Kononowicz z pełnym przekonaniem mówił również, że jest adwokatem, posłem, a w przeszłości pracował jako ochroniarz Ojca Świętego. Na nagraniach występował także w koronie cierniowej, twierdząc, że jest męczennikiem.
Stałym elementem internetowego „serialu” z udziałem Kononowicza było odczytywanie wulgarnych i nienawistnych listów, rzekomo nadsyłanych przez widzów. Nazywano go w nich m.in. „knurem”, „ostatnim ch**em Polski”, „nibembenem” czy „ogrem”. Zarzucano mu również współżycie seksualne z matką. Jego posesję wielokrotnie oblewano fekaliami, a pewnej nocy za domem wykopano nawet grób. Choć autorzy kanału zadbali o objęcie posesji rozbudowanym monitoringiem, sprawców tych incydentów nigdy nie ustalono.
Prokuratura wznawia śledztwo w sprawie Kononowicza
Śledztwo dotyczące psychicznego znęcania się nad Krzysztofem Kononowiczem Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe wszczęła w kwietniu 2025 roku, miesiąc po jego śmierci. Postępowanie zostało umorzone 29 grudnia ubiegłego roku. Śledczy uznali wówczas, że nie doszło do popełnienia przestępstwa. Gdy jako RadioZET.pl zaczęliśmy dociekać powodów tej decyzji i skierowaliśmy pytania do Prokuratury Krajowej, ta nakazała ponowne podjęcie śledztwa. Decyzję o umorzeniu uznano za nieprawidłową.
Głównym wątkiem postępowania pozostaje podejrzenie „znęcania się psychicznego nad nieporadnym ze względu na stan psychiczny Krzysztofem Kononowiczem poprzez poniżanie, dokuczanie, wszczynanie awantur, kierowanie wobec pokrzywdzonego słów powszechnie uznanych za obelżywe, ośmieszanie i krytykowanie”. Za przestępstwo to grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.
11 czerwca Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu . Zakłada ona kryminalizację rozpowszechniania w internecie treści przedstawiających popełnienie czynu zabronionego lub pozorowanie jego popełnienia. Za przyjęciem ustawy głosowało 419 posłów, przeciw było 19, a jeden wstrzymał się od głosu.
Kotula: oprawcy dorobili się dużych pieniędzy
Nowe przepisy przewidują, że osoba, która w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej publicznie rozpowszechnia treści przedstawiające popełnienie czynu zabronionego, znęcanie się nad zwierzętami lub ich zabicie, a także poniżające traktowanie innej osoby – nawet za jej zgodą – będzie podlegała karze pozbawienia wolności. W katalogu czynów objętych ustawą znalazły się również umyślne przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, wolności, wolności seksualnej, rodzinie i opiece, popełnione z użyciem przemocy, a także naruszenie nietykalności cielesnej prowadzące do poniżenia lub upokorzenia innej osoby oraz niektóre przestępstwa związane z organizacją gier hazardowych. Rozpowszechnianie materiałów przedstawiających przestępstwa wobec osób małoletnich ma być zagrożone karą od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje