Marcin Wileński oskarżony jest o to, że miał - jako diagnosta maszyn rolniczych - przeprowadzać nierzetelne przeglądy opryskiwaczy. Do winy się nie przyznaje.
Działo się to, zanim w 2024 roku wygrał wybory i objął urząd burmistrza Szczuczyna.
Burmistrz był na L4, widziano go na wydarzeniach publicznych
W tej sprawie odbyły się trzy rozprawy: 20 i 21 października 2025 oraz 16 stycznia 2026 roku. Kolejne, zaplanowane na 24 marca i 8 maja, nie doszły do skutku.
I dodaje: - Burmistrz przedstawiał się w wyborach jako młody, energiczny człowiek. Owszem, nie został skazany, ale już sam fakt, że zasiadł na ławie oskarżonych, był dla wielu szokiem. A teraz, gdy w czasie zwolnienia lekarskiego nie stawiał się w sądzie, a był aktywny w innych miejscach, szok jest jeszcze większy.
Głosy oburzenia ze strony mieszkańców docierają do radnego Michała Kaliszewskiego, przewodniczącego komisji skarg, wniosków i petycji.
Zanosiła obiad mężowi, ZUS zażądał 60 tysięcy złotych. "Najbardziej absurdalna wygrana"
"Mały zabieg" i dwa zwolnienia lekarskie
Burmistrz był na dwóch zwolnieniach lekarskich - pierwszym od 21 marca do 30 kwietnia, drugim od 6 do 13 maja. Na filmie, który opublikował na Facebooku 19 marca powiedział, że następnego dnia po południu wyjeżdża na "mały zabieg", który "tak naprawdę powinien zrobić już dawno".
Gdy zaczęliśmy interesować się sprawą zwolnień lekarskich burmistrza i jego nieobecnością na zaplanowanych rozprawach, samorządowiec zamieścił w mediach społecznościowych nagranie. Poinformował, że w marcu przeszedł zabieg naczyniowy związany z realnym ryzykiem zatoru i choć liczył, że wróci do pracy po tygodniu, to pojawiły się niespodziewane komplikacje, a kolejne tygodnie były czasem leczenia i rekonwalescencji. Przyznał, że w tym czasie w sądzie miały się odbyć dwie rozprawy, w których występuje jako oskarżony.
Sąd: wniosek obrońcy i choroba oskarżonego
Jan Leszczewski, rzecznik Sądu Okręgowego w Łomży, mówi, że z uwagi na chorobę burmistrza przesunięte zostały nie dwie, a jedna rozprawa.
Leszczewski wyjaśnia, że w Sądzie Rejonowym w Grajewie, gdzie toczy się proces burmistrza, nie ma lekarza sądowego (najbliższy jest w Łomży lub w Białymstoku), stąd też honorowane są zwolnienia lekarskie wystawiane przez lekarzy powszechnego systemu ochrony zdrowia.
Burmistrz o swoim L4
Marcin Wileński mówi, że nie zakłada, by to było potrzebne. - Nie miałem i nie mam zamiaru unikać wymiaru sprawiedliwości. Chcę mieć tę sprawę za sobą. Jeżeli jednak sąd podejmie decyzję o badaniu przez lekarza sądowego, oczywiście się temu podporządkuję - zapewnia. Jak mówi, za pierwszym razem nie składał przed sądem zwolnienia lekarskiego, bo wiedział, że do sądu zgłoszona została niedyspozycja jednego z obrońców.
Podczas L4 fryzjer, wakacje i handel. ZUS odzyskał miliony
Marcin Wileński: uważam, że to był błąd
Samorządowiec przyznaje, że podczas zwolnienia lekarskiego pojawił się na kilku wydarzeniach publicznych.
Mówi, że jednym z wydarzeń była gala Podlaskiej Marki Roku. - Byłem wtedy w czasie rekonwalescencji. Moja obecność była krótka i reprezentacyjna - podkreśla.
Burmistrz skazany za likwidację szkoły
Co z wyjazdem do Katowic? Burmistrz wyjaśnia, że decyzja związana była z wagą przyznanej nagrody.
Pierwsze L4 dobiegło końca 30 kwietnia. Burmistrz wrócił do pracy, ale nie na długo.
6 maja był na wizycie kontrolnej. - Miała zakończyć leczenie, ale ze względu na utrzymujące się dolegliwości potrzebne było dalsze zwolnienie - podkreśla Marcin Wileński.
"Inny rodzaj obciążenia"
8 maja miała się odbyć rozprawa. Została jednak przesunięta z uwagi na zwolnienie ważne od 6 do 13 maja.
Na nagraniu przyznał też, że w czasie zwolnień lekarskich podpisywał z łóżka "dokumenty niezbędne do funkcjonowania miasta" oraz był "na chwilę" na kilku spotkaniach w urzędzie.
13 maja burmistrz spotkał się z żołnierzami oraz przedstawicielem Instytutu Pamięci Narodowej. Chodziło o przygotowania do odsłonięcia tablicy upamiętniającej żołnierza wyklętego Władysława Czarneckiego ps. "Luśnia", "Narbutt".
Co na to prawo pracy?
Profesor Iwona Sierocka z Zakładu Prawa Pracy i Ubezpieczeń Społecznych na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku mówi, że zgodnie z przepisami osoba na zwolnieniu lekarskim, która wykonuje pracę zarobkową lub podejmuje aktywność niezgodną z celem tego zwolnienia, traci prawo do zasiłku chorobowego za cały okres zwolnienia.
Grillowanie i wypad nad wodę na zwolnieniu. ZUS odpowiada
Dodaje, że odbieraniu nagrody też mogą towarzyszyć takie silne emocje, jak wzruszenie.
Rzecznik ZUS tłumaczy, co można robić na L4
Grzegorz Dyjak z biura prasowego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Warszawie informuje, że osoba niezdolna do pracy z powodu choroby może podejmować jedynie zwykłe czynności dnia codziennego (np. może pójść na wizytę do lekarza, udać się do apteki czy po podstawowe zakupy spożywcze) lub "czynności incydentalne, których podjęcia w okresie zwolnienia od pracy wymagają istotne okoliczności".
Od dziś nowe zasady kontroli L4. ZUS zyskuje kolejne uprawnienia
Zaznacza też, że zanim ZUS pozbawi kogoś zasiłku chorobowego, bada każdą sprawę indywidualnie, zasięgając opinii lekarza leczącego daną osobą bądź też lekarza orzecznika ZUS.
Burmistrz: przyjmę konsekwencje
Marcin Wileński przyznaje, że ma świadomość, iż jego aktywność w czasie L4 może zostać oceniona przez właściwe instytucje. - Jeżeli moje wyjścia zostaną uznane za naruszenie zasad korzystania ze zwolnienia, przyjmę konsekwencje - zapowiada.
Kolejną rozprawę zaplanowano na 2 września.
Redagowała Tamara Barriga