
Brytyjski rząd znacjonalizował przedsiębiorstwo British Steel, tłumacząc, że przejęcie go od chińskiej grupy Jingye to „ochrona narodowego interesu”.
„British Steel” z siedzibą w Scunthorpe w północnej Anglii to jedna z ostatnich pozostałości po potężnym niegdyś sektorze stalowym Królestwa. Wytwarza stal pierwotną z rudy żelaza. Zatrudnia 2700 osób i dostarcza stal branży samochodowej, kolejowej, budownictwu, ale też pośrednio sektorowi obronności.
Peter Kyle, minister ds. biznesu, tłumaczył w „Times Radio”, że nacjonalizacja służy interesowi narodowemu, bo gdyby przedsiębiorstwo przestało działać „bylibyśmy zdani na łaskę międzynarodowych rynków i dostaw zza granicy, jeśli chodzi o wyroby wykorzystywane przez naszą kolej i budownictwo”.
British Steel jest częścią tkanki naszego kraju i jednym z filarów przemysłowej siły Brytanii - stwierdził premier Keir Starmer cytowany w oświadczeniu rządu. Dodał, że decyzja „zabezpiecza przyszłość produkcji stali w Zjednoczonym Królestwie, chroni miejsca pracy wymagające wysokich kwalifikacji i zachowuje kluczową dla państwa zdolność”. Nacjonalizacja stała się możliwa dzięki przegłosowaniu w środę przez parlament przepisów pozwalających na przejęcie przedsiębiorstwa. Pierwszym wyborem rządu była próba sprzedania British Steel innemu prywatnemu właścicielowi, ale chętnych nie było. To ostatni krok interwencji, która rozpoczęła się w zeszłym roku, kiedy rząd przejął nad przedsiębiorstwem „kontrolę operacyjną”, by zapobiec wygaszeniu dwóch wielkich pieców i ewentualnemu zamknięciu zakładu przez jego chińskiego właściciela, grupę Jingye.
Grupa Jingye ostrzegała wcześniej, że działalność jest nierentowna i zamierza ubiegać się o odszkodowanie.
British Steel przynosi straty, a rząd przyznaje, że brytyjskie hutnictwo zmaga się z wysokimi kosztami działalności (wywołanymi między innymi przez wysokie ceny energii), nadmiarem mocy produkcyjnych na świecie oraz silną konkurencją zagraniczną.
Z Londynu Adam Dąbrowski (PAP)
ada/ kj/