"Jedyne, co jest prawdą w tym tekście, to że szefostwo PiS fantazjuje o rozbiciu Konfederacji" - skomentował medialne doniesienia Krzysztof Bosak. Dziennikarze poinformowali, że Jarosław Kaczyński planuje stworzyć wielką prawicową koalicję, w którą zamierza wciągnąć wicemarszałka Sejmu. Poseł kategorycznie temu zaprzeczył.
Temat rozłamu na polskiej prawicy i potencjalnych przetasowań przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi ponownie ożył w przestrzeni medialnej. Dziennikarz Radia ZET, Mariusz Gierszewski, poinformował, że prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, dąży do zbudowania "wielkiej prawicowej koalicji".
Według informacji rozgłośni zaproszenia do tego formatu mieli otrzymać (lub wkrótce otrzymają) politycy tacy jak Paweł Kukiz, Marek Jakubiak, Robert Bąkiewicz oraz były lider Bezpartyjnych Samorządowców Marek Woch i przywódcy oddolnego Ruchu Obrony Granic.
Ma 57 lat. Aż trudno uwierzyć
Należy jednak zauważyć, że ta lista nie stanowi politycznej rewolucji. Kukiz, Jakubiak i Bąkiewicz (który ostatecznie nie uzyskał mandatu) kandydowali już z list PiS-u w wyborach w 2023 r., nie stoją też za nimi w tym momencie żadne zorganizowane, silne ruchy polityczne . Największe emocje w medialnych doniesieniach wywołało jednak nazwisko Krzysztofa Bosaka, lidera Konfederacji i wicemarszałka Sejmu.
Sugerowano, że Kaczyński poprzez włączenie Bosaka w swoje plany ma na celu rozbicie Konfederacji i wyraźne oddzielenie go od Sławomira Mentzena, którego PiS rzekomo chce marginalizować, określając go mianem "przedsiębiorcy bawiącego się w politykę". Wszystko wskazuje jednak na to, że ewentualny start Bosaka ze wspólnych list z PiS to jedynie "myślenie życzeniowe" władz partii przy Nowogrodzkiej i próba medialnego rozgrywania oponentów na prawicy.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości