Media obiegły na początku tego tygodnia fragmenty wywiadu rzeki prezydenta Karola Nawrockiego . W rozmowie z profesorem Andrzejem Nowakiem opowiedział o "momencie grozy" w kampanii prezydenckiej. Po spotkaniu z wyborcami w Ząbkowicach u ówczesnego kandydata na prezydenta miało wystąpić "gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia i chwilowa utrata przytomności". W tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła postępowanie sprawdzające.
Mówili, że wyglądało to jak fontanna, porównywali to do filmu "Egzorcysta" - kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut- opowiadał prezydent. Sprawę wspomnianego "momentu grozy" Nawrockiego w kampanii komentowali w "Kawie na ławę" w TVN24 politycy.
"Moment grozy" "skompromitowanie" czy "otrucie"? Mnożą się pytania o incydent Nawrockiego
Alvin Gajadhur o "momencie grozy": teraz trudno cokolwiek wyjaśnić
Alvin Gajadhur z kancelarii prezydenta pytany był o to, czy ludzie Karola Nawrockiego chcą, by prokuratura zajęła się tą sprawą, czy jednak uznają, że mogła to być naturalna niedyspozycja ówczesnego kandydata na prezydenta.
Jego zdaniem "teraz to już trudno cokolwiek wyjaśnić po takim czasie". - Wtedy druga strona tylko czekała na to, żeby pan prezydent trafił na SOR, żeby były kolejne ataki - ocenił.
Dorota Olko: historia wymknęła wam się spod kontroli
Dorota Olko, posłanka Lewicy, w sprawie "momentu grozy" Nawrockiego zwróciła się do Gajadhura. - Powiedzcie szczerze, wymknęła wam się spod kontroli ta historia - powiedziała.
Zdaniem posłanki w tej sprawie są "dwie rzeczy bardzo niepokojące". - Jeżeli takie rzeczy się dzieją, (...) to trzeba to zgłosić do prokuratury - mówiła.
Dlaczego nie wezwano karetki do Nawrockiego? Bogucki odpowiada
Posłanka skomentowała też słowa Mateusza Morawieckiego . Były premier, komentując incydent z kampanii, mówił, że dla niego "jest rzeczą jasną, że ten obóz (rządzący) może się posunąć do różnych rzeczy, również do ostateczności".
Dlaczego nie zawiadomiono służb? Marcin Horała: trzeba było wygrać wybory
Jego zdaniem prokuratura mogłaby "przesłuchać kilku świadków i ocenić, czy jest szansa w ogóle jakakolwiek, żeby zebrać jakiś dowód materialny, który pozwoliłby tę sprawę wyjaśnić". - Po takim czasie prawdopodobnie nie - przyznał.
"Moment grozy" Karola Nawrockiego. Maciej Wróbel: śledczy powinni od razu mieć informacje
Zdaniem wiceministra kultury i dziedzictwa narodowego Macieja Wróbla (KO), w sytuacji opisanej przez Nawrockiego "naturalnym jest, że jak coś się takiego dzieje i są podejrzenia od razu, to śledczy powinni tę informację mieć natychmiast, a nie po wielu miesiącach".
Wróbel ocenił, że ta sytuacja "jest dzisiaj trudna do rzetelnego wyjaśnienia". - Nie wiadomo, czy pan prezydent się źle czuł, czy zażywał jakieś leki w tym czasie, czy przedawkował snusa - skomentował wiceminister kultury.
Sprawa rzekomego otrucia prezydenta Karola Nawrockiego. Materiał Jakuba Sobieniowskiego dla "Faktów" TVNŹródło: TVN24 Mirosław Suchoń: to bajka na użytek elektoratu
Myślę, że każdy poważny człowiek, który przeszedłby tego rodzaju zamach, z pewnością na drugi dzień udałby się do lekarza, przeszedł pełne badania od neurologa do proktologa - skomentował Mirosław Suchoń, poseł Centrum.
Ale zakładam, że to jest raczej bajka na użytek elektoratu - ocenił. Jego zdaniem, tłumaczenia posłów PiS i ludzi prezydenta służą temu, żeby "zamydlić" sprawę.
W ocenie Suchonia "moment grozy" Nawrockiego to "raczej baśnie z mchu i paproci". - Im szybciej z tego się wycofacie, tym lepiej dla bezpieczeństwa państwa i dla poważnych zdarzeń, które mogą mieć miejsce - skomentował, zwracając się do Gajadhura i Horały.
Suchoń o incydencie z Nawrockim: bajka na użytek elektoratuŹródło: TVN24 Anna Bryłka: incydent z Nawrockim wygląda jak akcja promocyjna
Na pierwszy rzut oka to wygląda jak akcja promocyjna książki - skomentowała europosłanka Konfederacji Anna Bryłka.
Natomiast jeżeli prezydent naprawdę podejrzewa, że był otruty, to trzeba do sprawy podejść poważnie i sprawę sprawdzić - powiedziała.
Bryłka mówiła też, że "każdy, kto prowadzi kampanię wyborczą, zdaje sobie sprawę, że czasami dochodzi do pewnego rodzaju niedyspozycyjności ciała". - Zwłaszcza kiedy prowadzi się tak intensywną kampanię wyborczą, kampanię prezydencką - oceniła.