
Największy bank w Italii jest bliski przejęcia pełnej kontroli nad jednym z największych kredytodawców w Niemczech. UniCredit ujawnił, że posiada już prawie 50% akcji Commerzbanku. W pakiecie jest też kontrola nad polskim mBankiem.
8 lipca włoski bank UniCredit ogłosił , że na skutek wezwania zaoferowano mu akcje reprezentujące 17,6% kapitału niemieckiego Commerzbanku. Łącznie z udziałami posiadanymi bezpośrednio oraz pośrednio (poprzez instrumenty finansowe dające prawo do zażądania fizycznej dostawy 3,22% akcji) Włosi posiadają już 47,59% akcji Commerzbanku dających prawo do wykonywania 49,65% głosów na WZA.
To może być decydujący moment w inwestycyjnej batalii pomiędzy największym bankiem Włoch a rządem Niemiec, będącym do niedawna największym pojedynczym akcjonariuszem Commerzbanku. Pakiet ten pozostał rządowi w Berlinie po akcji ratunkowej z 2008 roku, w ramach której dokapitalizował upadający Commerzbank kwotą przeszło 18 mld euro pieniędzy niemieckich podatników. Później rząd RFN stopniowo pozbywał się swoich udziałów i obecnie posiada tylko 10-procentowy udział w akcjonariacie Commerzbanku.
Włochy kontra Niemcy. Wszyscy chcą kontroli nad Commerzbankiem
Ale od dwóch lat kontrolę nad Commerzbankiem usiłuje przejąć włoski bank UniCredit. Włosi stopniowo zwiększają swoje zaangażowanie od września 2024 roku, gdy ujawnili się z pakietem 7,3% akcji. Rok temu zwiększyli go do 19,2%, a w czerwcu 2026 roku osiągnęli poziom 42,5%. Temu przejęciu ostro sprzeciwiał się nie tylko zarząd samego Commerzbanku, ale też władze Niemiec.
Reuters W czerwcu Niemiecka Agencja Finansowa, zarządzająca państwowym pakietem akcji Commerzbanku, odrzuciła włoską propozycję i zapowiedziała, że nie sprzeda swoich akcji . W oficjalnym oświadczeniu podkreślono, że przyjęcie oferty "nie wchodziło w grę z finansowego punktu widzenia, ponieważ nie zawierało odpowiedniej premii". Rząd w Berlinie nie tylko popiera niezależność niemieckiego pożyczkodawcy, ale wręcz otwarcie sprzeciwia się "agresywnemu podejściu", jakie zaprezentowała włoska instytucja.
Wygląda jednak na to, że to Włosi mają teraz na ręku silniejsze karty i po lipcowej transakcji faktyczne mogą dysponować większością głosów na WZA. Sprawa nie jest jednak taka prosta. Współczesne banki podlegają niemal pełnej kontroli ze strony państwowych organów nadzoru. Jeśli więc UniCredit nie dogada się z niemieckimi władzami, to te dysponują dostateczną ilością środków nacisku i kontroli, aby zohydzić Włochom inwestycję w Commerzbank.
Do przeprowadzenia połączenia UniCredit potrzebuje jednak aż 75% akcji Commerzbanku. Reuters podaje, że poprzez transakcje swapowe Włosi mogą szybko zwiększyć swój stan posiadania do 59%. Resztę papierów musieliby jednak kupić na rynku od innych inwestorów (i zapewne powyższej cenie).
Dla Berlina sprawa ma wymiar nie tylko czysto finansowy, ale i gospodarczo-społeczny. Zwrócono uwagę, że Commerzbank odgrywa niezwykle istotną rolę w finansowaniu niemieckiej gospodarki, a utrzymanie miejsc pracy w głównej siedzibie we Frankfurcie jest dla władz priorytetem. "Oba te aspekty muszą być zagwarantowane w przyszłości" – zaznaczyła czerwcowym komunikacie Agencja Finansowa.
Obecnie wartość rynkowa całego Commerzbanku wynosi blisko 41,6 mld euro. Z kolei UniCredit wyceniany jest na prawie 136,7 mld euro.
Polskie ślady europejskiej fuzji
Z polskiego punktu widzenia istotny jest fakt, że niemiecki Commerzbank jest właścicielem prawie 69% akcji mBanku – czyli piątego pod względem aktywów banku w Polsce. Pakiet ten jest obecnie wart ok. 29,4 mld zł. W razie finalizacji fuzji UniCredit wróci więc na polski rynek jako dominujcy akcjonariusz mBanu.
Włosi już byli obecni na polskim rynku bankowym. W roku 1999 w ramach prywatyzacji nabyli od rządu Polski 52-procentowy pakiet akcji Pekao – wówczas banku numer dwa na polskim rynku. Ale w 2016 roku państwo polskie poprzez Polski Fundusz Rozwoju oraz grupę PZU odkupiło udziały UniCredit i ponownie zostało właścicielem Banku Pekao SA.
KK