RAK
    Gorsety wracają! W Krakowie ten ludowy element ma stowarzyszenie miłośniczek

    Gorsety wracają! W Krakowie ten ludowy element ma stowarzyszenie miłośniczek

    926 odsłon
    Gorsety wracają! W Krakowie ten ludowy element ma stowarzyszenie miłośniczek

    Ewa Doktór swoje stowarzyszenie promuje, nosząc swój zwykły strój z niezwykłym dodatkiem. Nie czeka na specjalną okazję i święto. Podkreśla, że gorset krakowski jest tak piękny, że warto go nosić do dżinsów, szerokich modnych spodni, jako kamizelkę na koszulę lub na wieczór jako błyszczący top.

    Krakowski gorset to nie bieliźniany element garderoby, to rodzaj kamizelki – serdaka, który nosiły w paradnym stroju kobiety z miejscowości okalających stolicę Małopolski. Warto dodać, że nie ma jednego obowiązującego wzoru ani koloru tego elementu. Każda wieś prezentowała swój styl, przez to współcześnie mamy do wyboru ogromne bogactwo kolorów i wzorów.

    Gorset był największą ozdobą i był też najdroższy z całego stroju. Wykonanie takiego gorsetu jest pracochłonne. Najpierw trzeba zrobić samą formę - to około tygodnia, żeby go wykroić, zszyć. Jeszcze wcześniej szyto go ręcznie. Później weszły maszyny do użytku. Natomiast haft potrafi zająć dwa tygodnie, może i więcej (…). Trzeba też podkreślić, że gorsety mają tyle barw i tyle odcieni, że każdy może dobrać do swojego gustu i do swoich ulubionych kolorów – opowiada Ewa Doktór, członkini stowarzyszenia.

    Przyznaje, że jedną z jej inspiracji była duma Ukraińców z wyszywanki. Ten haft, który pojawia się na koszulach męskich i damskich, doczekał się nawet swojego święta państwowego. Jest zestawiany w modnych stylizacjach, popularny na ulicach i w internecie.

    Dlaczego my w Krakowie czy tutaj w ogóle w Polsce (bo jest też gorset piotrkowski, rzeszowski, przeworski, podhalański), mając takie piękne gorsety, piękną historię, elementy zdobienia, nie nosimy ich podobnie jak Ukrainki? One noszą je z dżinsami, pięknie je stylizują, pokazują swoją tożsamość. Wręcz stało się to takim elementem - nie chcę powiedzieć walki - ale takiego pokazania swojej mocy i siły. Jest to sposób podkreślania: „To jest moje, ja jestem stąd” – dodaje popularyzatorka gorsetów.

    Członkinie stowarzyszenia zajmują się nie tylko noszeniem tego pięknego elementu garderoby. Organizują też warsztaty szycia gorsetów, planują otworzyć wypożyczalnie oraz zbierają i ratują te elementy, które mają ciekawą historię.

    Gorsety – z uwagi na to, że wymagają wielogodzinnej pracy wprawnego rzemieślnika – nie są tanie. Nie są też wbrew pozorom łatwo dostępne, nawet w Krakowie. Dlatego, by realnie rozpowszechnić zwyczaj ich noszenia, działaczki stowarzyszenia starają się ułatwić do nich odstęp.

    To często element, który wędruje z pokolenia na pokolenie. Widać to dobrze w strojach historycznych. Ewa Doktór ma w swojej kolekcji gorset noszony przez Annę Liberę „Krakowiankę”.

    Z zawodu była hafciarką, a w swojej twórczości literackiej zasłynęła jako jedna z pierwszych kobiet podejmujących tematykę krakowskiej ludowości.

    Gorset jest ponad stuletni. To, co jest ważne w tych gorsetach: patrząc na nie, widzimy, jak one żyją albo żyły. I nie były tylko zamknięte gdzieś tam właśnie w skrzyni czy w gablocie. Pani zmieniła swój rozmiar i wtedy musiała go powiększyć. Są elementy poszerzone na tym gorsecie. Więc one są takim świadkiem czasu.

    25 lipca stowarzyszenie organizuje wydarzenie: „Krakowskim Targiem - dzień stroju krakowskiego na Starym Kleparzu”. Zagra kapela, będą warsztaty szycia czapki krakuski oraz gry terenowe (targowiskowe) dotyczące symboli Krakowa. Organizatorzy zachęcają do przyjścia w stroju krakowskim, nawet jeśli będzie to tylko jeden element.

    Czytaj cały artykuł u źródła — RMF24 GNews

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era