![temuArtykułAgata KołodziejAfera Zondacrypto. Szara eminencja postawiona przed sądem [UJAWNIAMY]Agata Kołodziej](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.oko.press%2Fcdn-cgi%2Fimage%2Ftrim%3D35%3B0%3B42%3B0%2Cwidth%3D1200%2Cquality%3D75%2Fhttps%3A%2F%2Fcdn.oko.press%2F2026%2F07%2F20260701-suszek-dubaj.jpg&w=1920&q=75)
0:00
Afera Zondacrypto. Szara eminencja postawiona przed sądem [UJAWNIAMY]
Agata Kołodziej
Afera Zondacrypto. Szara eminencja postawiona przed sądem [UJAWNIAMY]
Agata Kołodziej
Już cztery lata temu rozpoczął się proces dotyczący BitBay. Prokuratura w 2022 r. postawiła przed sądem Romana Ż., który był cichym wspólnikiem Suszka – ujawnia OKO.press. Zarzuty usłyszeli też byli prezes i wiceprezes BitBay. Powód? Pranie pieniędzy i udział w grupie przestępczej
Z dostępnych dziś informacji wynika, że to Roman Ż. był tym kluczowym współtwórcą BitBay, który wyłożył pieniądze na jej start. Formalnie nigdy nie pełnił żadnej funkcji w spółce, nie był też jej udziałowcem, jednak 70 proc. udziałów posiadali ludzie z nim związani. Na ważnych spotkaniach biznesowych zawsze pojawiał się ramię w ramię z Sylwestrem Suszkiem.
Te informacje już wcześniej krążyły w mediach. O tym, że „pan Sylwester i pan Roman” zawsze wspólnie podejmowali decyzje — jak równy z równym — mówił nawet publicznie Mariusz Patrowicz, który robił z nimi interesy . Nikt jednak dotąd nie wiedział, że:
prokuratura już lata temu podejrzewała pranie pieniędzy przez BitBay;
postępowanie w sprawie BitBay już w 2018 roku prowadziła ABW;
2022 roku sporządzono akt oskarżenia i od czterech lat sprawa toczy się w sądzie — na ławie oskarżonych zasiadają m.in. Roman Ż. Marek K. i Halina K. właśnie w związku ze swoją działalnością w BitBay.
Jak się dowiedzieliśmy, wrocławska prokuratura w 2017 roku zablokowała próbę wyprania przez Romana Ż. ok. 28 mln zł za pomocą BitBay. Około, bo pieniądze były w różnych walutach. Miały dotrzeć na konta spółek w Dubaju. Nie dotarły.
Od tamtej pory toczyło się we Wrocławiu śledztwo zakończone postawieniem przed sądem w 2022 roku nie tylko Romana Ż., ale również osób pełniących w 2017 roku funkcje prezesa i wiceprezesa BitBay — Halinę K. i Marka K.
To on był głównodowodzącym procederu prania brudnych pieniędzy za pomocą spółki BitBay — tak o Romanie Ż. mówi OKO.press prokurator Aleksander Cholewiński z Prokuratury Okręgowej w Legnicy. To prokurator Cholewiński, będąc w tamtym czasie na delegacji w Prokuraturze Regionalnej we Wrocławiu, przygotował akt oskarżenia i prowadzi tę sprawę przed Sądem Okręgowym w Katowicach od 2022 roku.
Z kolei Halina K. i Marek K. to tylko „słupy”. Prokuratura nie ma co do tego wątpliwości.
Marek K. był zresztą już wcześniej znany opinii publicznej jako człowiek Romana Ż. w BitBay. To właśnie on nim pisały media, że został w przeszłości skazany na osiem lat więzienia za udział w porwaniu i morderstwie biznesmena z Tychów. Marek K. miał wówczas 19 lat, udawał policjanta, żeby zwabić ofiarę do lasu. Tam zamordował ją śląski gangster Grzegorz P. pseudonim „Pokid”.
Kluczowy 2017 rok
Żeby zrozumieć, co to wszystko oznacza, i jaka jest waga tych informacji, należy pamiętać o dwóch kontekstach.
Po pierwsze, prokuratorzy zablokowali wspomniane 28 mln zł w 2017 roku. To właśnie wtedy BitBay zaczął wyrastać na gwiazdę, Sylwester Suszek brylował w mediach, które przedstawiały go jako króla bitcoinów i lidera cyfrowej rewolucji finansowej w Polsce, a jego spółka notowała spektakularny wzrost obrotów.
Jak czytamy w dokumentach prokuratorskich z zupełnie innego śledztwa dotyczącego tej spółki, jeszcze w lipcu 2017 roku miesięczne obroty BitBay sięgały 100 mln zł, podczas gdy już we wrześniu tego samego roku poszybowały do poziomu nawet 30 mln zł dziennie.
Co do tych przepływów przez konta giełdy kryptowalut już wtedy pojawiało się wiele wątpliwości. W tych samych aktach czytamy, że
BitBay zaczął mieć problem z bankami już od połowy 2017 roku, a nie, jak dotąd powszechnie informowały media, dopiero w 2018 roku, po wpisaniu BitBay na listę ostrzeżeń publicznych przez KNF. To Sylwester Suszek chciał, by wszyscy tak myśleli, dlatego w 2018 roku opowiadał mediom wersję, według której to KNF miała sprowokować jego problemy z bankami.
Tymczasem powodem tych problemów były masowe zgłoszenia o możliwym praniu pieniędzy za pośrednictwem BitBay. Takie zgłoszenia standardowo trafiają do banku, który prowadził konto dla BitBay. W tamtym czasie był to mBank. Pracownicy mBanku byli zresztą w związku z tym przesłuchiwani w 2018 roku przez prokuraturę i zeznali, że z powodu tak dużej liczby zgłoszeń rzeczywiście dostrzegli zagrożenie i dlatego bank wypowiedział BitBay umowę rachunku bankowego w drugiej połowie 2017 roku. mBank po prostu nie chciał mieć z tym nic wspólnego.
Przesłuchiwała ich Prokuratura Regionalna w Katowicach. To było to śledztwo, które zostało wszczęte w 2018 roku po zawiadomieniu KNF. Przy tej okazji prokuratura ustaliła również, że mBank otrzymał od organów ścigania ok. 100 zapytań dotyczących rachunku prowadzonego dla BitBay, a w różnych miejscach w Polsce toczyła się „znaczna liczba” postępowań karnych, w których przewijały się rachunki BitBay.
Prokuratorzy sprawdzili, co się stało z tymi postępowaniami z lat 2015-2017. Bo przecież zawiadomienia mogły być bezpodstawne. Ale nie były. W dokumentach prokuratury czytamy, że:
"rachunek spółki (BitBay – przyp. red.) był wykorzystywany do przetransferowania środków pochodzących z przestępstw.” To jeszcze nie znaczyło, że to BitBay miał prać pieniądze. To znaczyło, że za jego pośrednictwem próbowały robić to osoby niekoniecznie związane z tą spółką. I jest to proceder, który dotyczy większości giełd kryptowalut.
Jak się jednak potem okazało, zdaniem prokuratury również i sam BitBay pieniądze prał.
Po drugie, mówimy o tym, że prokuratura już co najmniej w 2017 roku podejrzewała nieprawidłowości w BitBay i prowadziła w tej sprawie postępowanie. To oznacza, że robiła to jeszcze zanim Komisja Nadzoru Finansowego złożyła swoje zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez BitBay, co opisywaliśmy szeroko w OKO.press.
Kiedy Prokuratura Regionalna w Katowicach zaczęła w 2018 roku badać kwestię tego, że BitBay świadczy usługi płatnicze bez zezwolenia z zawiadomienia KNF, Prokuratura Regionalna we Wrocławiu już prowadziła postępowanie dotyczące Romana Ż., karuzeli VAT i prania pieniędzy przez BitBay.
Prokurator Sebastian Głuch z Katowic, prowadząc postępowanie z zawiadomienia KNF, interesował się również kwestią legalności pieniędzy, za które powstała spółka. Nie rozszerzył jednak formalnie swojego śledztwa o ten wątek, bo wiedział, że zajmuje się tym już prokuratura we Wrocławiu, z którą nawiązał w tej sprawie kontakt.
Ostatecznie więc wątek z zawiadomienia KNF umorzył, a kwestię prania pieniędzy zostawił prokuraturze we Wrocławiu.