Na Nowogrodzkiej cisza przed polityczną burzą, ale nie pierwszą. Gdyby cofnąć się o kilkanaście lat, to właśnie tu zapadały decyzje, które doprowadzały już do niejednego rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości.
W 2010 roku kilka miesięcy po przegranych wyborach prezydenckich posłanki PiS, byłe ministry w rządzie Jarosława Kaczyńskiego- Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak - zostały wykluczone z partii, bo publicznie krytykowały jej radykalny zwrot po złagodzeniu przekazu na czas kampanii po tragedii w Smoleńsku.
Senator Polskiego Stronnictwa Ludowego, były członek PiS i Polska jest Najważniejsza, Jan Filip Libicki pytany, na ile obecny konflikt przypomina to, co się działo wtedy, stwierdził: - I przypomina, i nie przypomina, bo w żadnym rozłamie w Prawie i Sprawiedliwości nie było spekulacji, że to będzie 40 parlamentarzystów.
Nawiązał do liczby posłów, którzy zgromadzili się w stowarzyszeniu Mateusza Morawieckiego .
W ślad za dwójką posłanek poszli inni, tworząc nową partię, której nazwę zresztą wzięli z hasła wyborczego kampanii wyborczej, za którą odpowiadali. Początkowo było zainteresowanie i wielkie plany, a potem kolejna zmiana barw przewodniczącej i porażka w następnych wyborach.
"To najgorsza wiadomość dla Kaczyńskiego"
Liczne konflikty w PiS
Jeszcze wcześniej, po odejściu z PiS na własne życzenie, poległ także Marek Jurek wraz z czworgiem sojuszników idących w jego ślady - chodziło wówczas o rzucenie partyjną legitymacją przez kluczowego polityka, ówczesnego marszałka Sejmu z ramienia PiS.
Choć jeszcze większy kryzys wydarzył się dokładnie piętnaście lat temu za sprawą trójki znanych europosłów - Zbigniewa Ziobry , Jacka Kurskiego i Tadeusza Cymańskiego.
Zbigniew Ziobro w 2011 rokuŹródło zdjęcia: Fakty TVN
Powstał nowy klub w Sejmie o nazwie Solidarna Polska . Separacja trwała około trzech lat i partie szybko zaczęły ze sobą współpracować, a ostatecznie wszyscy jej politycy znów stali się członkami Prawa i Sprawiedliwości.
Sondaż i "mocne wejście". To zwiastuje kłopoty PiS