
Kanclerz Merz z Jensem Spahnem, byłym przewodnicącym frakcji parlamentarnej CDU/CSUZdjęcie: Mike Schmidt/IMAGO Merz zamyka sprawę Spahna. I słusznie – pisze dziennik Sueddeutsche Zeitung . Według gazety, w sposobie, w jaki kanclerz Niemiec podszedł do sprawy Spahna, na uwagę zasługuje to, jak bardzo przecenił reakcję partii i to, jak całkowicie zdystansował się od Spahna.
Gazeta przywołuje słowa Merza z wywiadu w telewizji publicznej ZDF , w którym przyznał on, iż nie docenił skali oburzenia wywołanego zachowaniem swojego bliskiego współpracownika i przewodniczącego frakcji chadecji w Bundestagu.
„Pokazuje to, że Merz (...) raczej nie jest wrażliwym znawcą CDU , potrafiącym w każdej chwili właściwie wyczuć i przewidzieć nastroje panujące w partii. Merz ponadto wiedział o ojcostwie Spahna już kilka dni przed tym, jak informacja ta dotarła do opinii publicznej, ale nie wywarł wpływu na sposób, w jaki miało to nastąpić” – krytykuje dziennik.
Jednak, podkreśla, kiedy już zdał sobie sprawę, jak toksyczna jest ta sprawa dla CDU, nie wahał się i podjął zdecydowane działania.
Nadzieja na nowy rozdział?
Dziennik przypomina, że kiedy Merz uczynił Spahna drugim pod względem rangi politykiem CDU w kraju, niektórzy członkowie chadeckiej Unii kręcili głową. Pamiętali, że Spahn przetrwał już kilka skandali i obawiali się, że może wpędzić kanclerza w poważne kłopoty.
„Teraz okazało się to prawdą, choć w zupełnie inny sposób, niż mogli przewidzieć pierwsi sceptycy. To, że Merz gruntownie zamyka rozdział dotyczący Spahna – mimo że musi przez to zrewidować własne decyzje kadrowe – jest słuszne. A kto wie, być może w tej spowodowanej kryzysem reorganizacji kryje się nawet szansa” – puentuje „Sueddeutsche Zeitung”.
Szansa na rekonstrukcję rządu
O problemach, jakie stwarza odejście Spahna pisze gospodarczy dziennik „Handelsblatt”. „Szef frakcji był jednym z najpotężniejszych polityków CDU, cenionym za swój profesjonalizm ponad podziałami partyjnymi. A w skomplikowanych rozmowach na temat bieżącego pakietu reform chadecji i socjaldemokratów uchodził za wiarygodnego negocjatora” – ocenia gazeta.
Jednak także ten dziennik uważa, że nowy początek może być szansą dla niemieckiego rządu. Dymisja zmusza bowiem Merza do kroku, który powinien był uczynić już dawno: do rekonstrukcji gabinetu. „Długie spekulacje personalne byłyby jednak katastrofą w czasie kampanii wyborczych w Saksonii-Anhalt , Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie. Właśnie dlatego Merz musi podjąć decyzję szybko i zapełnić próżnię władzy, zanim przerodzi się ona w kryzys rządowy” – radzi „Handelsblatt”.
Spada wiarygodność CDU
Dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung ocenia, że sprawa Jensa Spahna mówi wiele o przywództwie w CDU: kierownictwo najwyraźniej słabo wyczuwa nastroje szeregowych członków partii.
Gazeta pisze, że Jens Spahn nie potknął się na samej kwestii surogacji „Spahn poległ na czymś innym: nic nie powiedział. Publicznie wciąż udawał przeciwnika, choć prywatnie od dawna był zwolennikiem tej metody. Tym samym oszukał własną partię, bez względu na to, jak bardzo intymna jest to sprawa” – ocenia gazeta.
Jej zdaniem cała ta sytuacja nie ma nic wspólnego z „bezwzględnością”, na którą Spahn skarży się w swoim liście pożegnalnym.
„Bezwzględne będą natomiast reakcje na wrażenie, jakie CDU po raz kolejny sprawia w kwestiach obyczajowo-społecznych. Skoro nawet liderzy partii tracą grunt pod nogami, to jak mają zachować pewność jej szeregowi członkowie? Co mają myśleć wyborcy, gdy najpierw mówi się o „etyce” i „prawie”, a potem daje do zrozumienia: „nic mnie to nie obchodzi”? (...) Brak wyczucia i pasmo niefortunnych decyzji partii Spahna w takich sprawach przyczyniły się do spadku jej wiarygodności i zdolności przyciągania wyborców” – stwierdza FAZ.
Trucizna dla demokracji
Sprawę komentuje także regionalny dziennik z Koblencji „Rhein-Zeitung” . Gazeta wyraża zdziwienie faktem, iż „Jens Spahn nie zrozumiał od razu, iż jego decyzja o posiadaniu dziecka, które przyszło na świat w USA dzięki surogatce, jest pod wieloma względami nie do przyjęcia – nie tylko dla chadecji, ale i dla wielu obywateli”.
Według dziennika jest to polityczny brak instynktu i moralnie co najmniej dyskusyjne posunięcie.
„Zachowanie Spahna jest fatalne w skutkach, ponieważ utrwala wrażenie, że część klasy politycznej, dzięki swojej władzy i pieniądzom, pozwala sobie na rzeczy, których odmawia narodowi – i to w tym przypadku słusznie. To trucizna dla demokracji i społeczeństwa” – diagnozuje gazeta.