
Szczyt NATO w Ankarze. Kolejne zatrzymaniaZdjęcie: Ahmet Serdar Eser/Anadolu Agency/IMAGO Szczyt NATO 7 i 8 lipca w stolicy Turcji – Ankarze – ma miejsce w okresie wzmożonych napięć na arenie międzynarodowej. Prezydent USA Donald Trump krytykuje sojuszników za niewystarczające wsparcie w konflikcie z Iranem i domaga się od państw członkowskich NATO zwiększenia wydatków na obronność.
Dla Turcji spotkanie ma szczególne znaczenie. Kraj ten dysponuje drugą co do wielkości armią w Sojuszu Północnoatlantyckim i odgrywa kluczową rolę na południowo-wschodniej flance NATO. Ponadto po raz pierwszy od 17 lat Turcję odwiedzi urzędujący prezydent USA. Ostatnim amerykańskim przywódcą goszczącym w tym kraju był Barack Obama w 2009 roku.
Przygotowania do szczytu zostały przyćmione przez kolejne fale aresztowań. Na terenie całej Ankary obowiązuje surowy, dwutygodniowy zakaz zgromadzeń publicznych. Korespondenci Deutsche Welle relacjonują, że ulice miasta są wyjątkowo puste. Wielu tureckich dziennikarzy nie otrzymało akredytacji na szczyt NATO .
„Arbitralne i chaotyczne działania”
Według doniesień medialnych pod koniec czerwca zatrzymano 225 osób, z których większość przebywa w areszcie śledczym. Wśród zatrzymanych są działacze praw człowieka, aktywiści ekologiczni oraz dziennikarze. Podczas ostatnich akcji zatrzymano około 100 osób, w tym dwie dziennikarki.
Tureckie Stowarzyszenie Dziennikarzy (TGC) skrytykowało zatrzymanie dziennikarek Buse Söğütlü (T24) i Ceren Erdoğdu (Odatv), uznając to za atak na wolność prasy i słowa.
Przedstawiciel organizacji Reporterzy bez Granic w Turcji, Erol Önderoğlu, zaapelował na platformie X o ich natychmiastowe zwolnienie.
„Ślepe, arbitralne i pozbawione planu działania prowadzone przed szczytem NATO stanowią wyraźne zagrożenie dla reputacji oraz bezpieczeństwa dziennikarzy” – napisał. Przypomniał, że po zatrzymaniu dziennikarza Yildiza Tara do aresztu trafiły również Buse Söğütlü i Ceren Erdoğdu i domagał się ich uwolnienia.
Zarzuty o terroryzm
Turecka prokuratura uzasadnia działania prowadzonymi śledztwami dotyczącymi „organizacji terrorystycznych”. Celem operacji ma być wykrycie ich działalności na terenie całego kraju. Wśród zatrzymanych znaleźli się m.in. Nevzat Özer – przedstawiciel organizacji ekologicznej TEMA w Ankarze, ekonomistka Emel Memiş Parmaksız oraz redaktor naczelny portalu LGBTQ Kaos GL – Yildiz Tar, a także adwokaci Semra Demir i Kürşat Bafra.
Wszystkim postawiono zarzut członkostwa w zbrojnej organizacji terrorystycznej. Obecnie przebywają w areszcie śledczym.
Wielu podejrzanych było przesłuchiwanych w sprawie rzekomych powiązań z zakazaną przez państwo Turecką Partią Komunistyczną/Marksiści-Leniniści (TKP/ML), uznawaną przez władze za organizację terrorystyczną. Pytania dotyczyły m.in. pseudonimów, szkoleń wojskowych oraz struktur organizacyjnych. Zatrzymani odrzucili wszystkie zarzuty, a część z nich twierdziła, że w ogóle nie zna tej organizacji.
Politolog: rząd szkodzi sam sobie
Turecki politolog Berk Esen uważa działania władz za trudne do zrozumienia. Jego zdaniem rząd, który przed szczytem liczy na pozytywne nagłówki, poprzez takie działania szkodzi sam sobie.
Esen zauważa jednak, że podobne działania mają w Turcji pewną tradycję. Przed wcześniejszymi szczytami NATO zatrzymywano osoby związane ze środowiskami lewicowymi. Może to być również sygnał kierowany do Stanów Zjednoczonych. Tym razem celem działań wydają się być także osoby, które władze uznają za potencjalnych organizatorów protestów.
Politolog podkreśla jednak, że wielu zatrzymanych nie ma żadnych powiązań politycznych ani związków ze środowiskami lewicowymi. Jego zdaniem może to świadczyć również o problemach funkcjonowania tureckiego systemu wymiaru sprawiedliwości.
Krytykę wyraziła także organizacja praw człowieka Human Rights Watch . Jej rzecznik Benjamin Ward ocenił, że mamy do czynienia z „nadużywaniem ustaw antyterrorystycznych w celu przeprowadzania masowych aresztowań tuż przed szczytem NATO i uciszania niewygodnych osób”. Jest to sprzeczne z podstawowymi wartościami Sojuszu Północnoatlantyckiego – uważa.
Organizacja domaga się natychmiastowego zwolnienia zatrzymanych. „Oczyszczanie ulic Ankary z potencjalnych demonstrantów” jedynie uwidacznia narastające represje ze strony tureckiego rządu – stwierdza Benjamin Ward.
Organizacja wezwała sojuszników Turcji w NATO do wykorzystania swoich wpływów, aby skłonić Ankarę do zmiany obecnego kursu politycznego.
Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie Redakcji Niemieckiej DW i został zaktualizowany.