Policja i prokuratura w Bytowie zaprzeczają, by próbowano ukryć narodowość podejrzanych o udział w śmiertelnym pobiciu 36-letniego mieszkańca. Śledczy przekonują, że informacja o obywatelstwie zatrzymanych nie znalazła się w pierwszych komunikatach wyłącznie dlatego, że według nich nie miała znaczenia dla okoliczności sprawy ani motywu przestępstwa.
Do tragicznego zdarzenia doszło 9 lipca w centrum Bytowa. Według dotychczasowych ustaleń śledczych trzech mężczyzn miało wspólnie zaatakować mieszkańca miasta oraz towarzyszącą mu kobietę. Ciężko ranny mężczyzna został przewieziony do szpitala. Zmarł 11 lipca, dwa dni po pobiciu. Kobieta także doznała obrażeń, które śledczy zakwalifikowali jako lekkie.
Policja poinformowała o zatrzymaniu podejrzanych. W ślad za tym lokalne media, m.in. iBytów oraz Nasze Miasto, przekazały informację o zatrzymaniu trzech podejrzanych. " Trzech mieszkańców miasta w wieku 28, 30 i 37 lat trafiło do aresztu . Pobity mężczyzna zmarł dwa dni po ataku. Ostateczne zarzuty zależą od wyników sekcji zwłok" - podały. W komunikacie policji nie ma informacji, że podejrzanymi są obywatele Ukrainy.
"Proszę opuścić mównicę". Macierewicz pokazał wtedy zdjęcie
Jednak narastające w Bytowie plotki i brak jednoznacznej informacji o zatrzymanych w pierwszych komunikatach skłoniły posła PiS Dariusza Mateckiego do złożenia wniosku o udostępnienie informacji publicznej. Po odpowiedzi okazało się, że wszyscy trzej podejrzani są obywatelami Ukrainy .
Kontrowersyjny polityk przedstawił to w typowym dla siebie sensacyjnym stylu: "Potwierdziło się", że "trzech zbirów z Ukrainy zamordowało człowieka w Bytowie". W ślad za tym kolejne publikacje zmieniały ton i zaczęły przedstawiać zbrodnię przede wszystkim przez pryzmat relacji polsko-ukraińskich.
W mediach społecznościowych, m.in. na kontach prawicy w tym Konfederacji Korony Polskiej, sprawa zaczęła być zestawiana z głośnym skandalem w Bielsku-Białej, gdzie ujawniono nagranie przedstawiające mężczyznę obrażającego ukraińskie dzieci w autobusie.
Jakub Banaszek, doradca prezydenta Karola Nawrockiego, w środę wieczorem napisał: "W ostatnich dniach oburzaliśmy się zachowaniem Polaka względem młodej Ukrainki. I słusznie, na takie zachowania nie ma przyzwolenia. Czy oburzamy się na zachowanie Ukraińców, którzy zamordowali Polaka? Czy jest reakcja dziennikarzy, polityków, celebrytów?" - pytał we wpisie. Po jego publikacji oświadczenie wydał ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar. - Jednoznacznie i stanowczo potępiam akty przemocy, przestępstwo popełnione przez obywateli Ukrainy. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tak brutalnych działań w cywilizowanym społeczeństwie. Nikt nie ma prawa odbierać życia innemu człowiekowi - przekazał ambasador.
Podobny komunikat opublikował konsulat Ukrainy w Gdańsku. Dyplomaci zaapelowali, aby tragicznego czynu nie wykorzystywać do budowania niechęci wobec wszystkich Ukraińców mieszkających w Polsce.
"Chcemy podkreślić, że przestępstwa nie mają żadnej narodowości. Ten tragiczny i niedopuszczalny akt niektórych osób nie powinien zasłaniać cienia na ogromnej większości uczciwych i pracowitych Ukraińców, którzy żyją w Polsce. Wzywamy wszystkich do zachowania wzajemnego szacunku, nie poddawania się próbom podburzania do nienawiści międzyetniczej w obliczu tej tragedii" - oświadczyli ukraińscy urzędnicy konsularni.
W czwartek rano portal iBytów opublikował materiał opatrzony grafiką z tytułem: "Ambasador Ukrainy przeprasza za śmierć Bytowiaka".
Policja wyjaśnia: nie było ukrywania
Jak przekazał Wirtualnej Polsce sierż. szt. Dawid Łaszcz, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Bytowie , informacja o obywatelstwie zatrzymanych nie znalazła się w pierwszym komunikacie, ponieważ - w ocenie śledczych - nie miała znaczenia dla okoliczności zdarzenia. Jak wyjaśnił, z dotychczasowych ustaleń nie wynika, aby konflikt miał podłoże narodowościowe lub ksenofobiczne, dlatego narodowość podejrzanych nie została uwzględniona w komunikacie .
Taką samą ocenę przedstawiła Wirtualnej Polsce Prokuratura Rejonowa w Bytowie.
Prokuratura wyraźnie zaznacza, że podejrzani nie usłyszeli zarzutów zabójstwa. Przedstawiono im zarzuty udziału w bójce lub pobiciu, którego następstwem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu. Śledczy zapowiadają rozszerzenie kwalifikacji prawnej o pobicie ze skutkiem śmiertelnym po uzyskaniu ostatecznej opinii biegłego patomorfologa dotyczącej przyczyny śmierci pokrzywdzonego. Wstępnie ocenił on, iż przyczyną zgonu był uraz głowy po pobiciu. Podejrzani nie przyznają się do winy. Prokuratura podsumowuje, że teraz ich wyjaśnienia zostaną zweryfikowane.
Doświadczony dziennikarz Wirtualnej Polski, specjalizujący się w tematyce społecznej, politycznej i gospodarczej.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości