
Nikogo nie mam zamiaru straszyć, ale te najbliższe miesiące mogą być krytyczne, szczególnie w państwach nadbałtyckich te obawy są odczuwalne - skomentował w piątek Donald Tusk , odnosząc się do doniesień portalu Onet o możliwych rosyjskich prowokacjach w nadchodzącym czasie. Według tych informacji Moskwa może planować działania w Polsce lub w jednym z państw bałtyckich.
Nie bójmy się, przygotowujmy się, ale nie możemy tego lekceważyć. Jesteśmy świadomi zagrożeń, także dzięki informacjom naszych sojuszników - przekonywał szef rządu.
Z kolei Radosław Sikorski podkreślił, że " Rosja prowadzi wojnę hybrydową, prowadzi wojnę kognitywną, próbuje nas skłócić pomiędzy sobą". - My tymczasem pokażemy, że Sojusz jest nie tylko zjednoczony, ale i po wejściu Szwecji i Finlandii wzmocniony i że będzie wielką nieostrożnością i szaleństwem, gdyby Władimir Putin zdecydował się przetestować jedność Sojuszu jakimiś nieprzemyślanymi działaniami - mówił podczas konferencji szef MSZ.
Rosyjskie prowokacje w Polsce a szczyt NATO
Sygnały o możliwych rosyjskich prowokacjach militarnych w sferze informacyjnej nie są nowym zjawiskiem. Tym razem pojawiły się jednak przed ważnym wydarzeniem międzynarodowym czyli corocznym szczytem NATO, który tym razem odbędzie się w Ankarze .