Dziennikarka działu Wydarzenia Fakt
Tragedia w Kowalewiczkach pod Darłowem (woj. zachodniopomorskie). 16-letni Tomek zginął zaledwie 200 metrów od domu po tym, jak zderzył się z nieoznakowanym radiowozem. Okoliczności wypadku bada prokuratura, a mieszkańcy miejscowości nie kryją emocji. —Wszyscy się tu aż gotujemy — mówi "Faktowi" pani Nina.
Koszmar pod Darłowem. 16-letni Tomek zginął 200 metrów od domu. Foto: Piotr Kowala / PAP, Facebook Do tragedii doszło przed południem we wtorek, 14 lipca na drodze powiatowej, kilka metrów za tabliczką z nazwą miejscowości Kowalewiczki (gmina Darłowo, woj. zachodniopomorskie). 16-letni Tomek jechał hulajnogą do pracy w oddalonych o kilka kilometrów Krupach, gdzie dorabiał sobie przez wakacje.
Koszmarny wypadek pod Darłowem. 16-letni Tomek zginął 200 metrów od domu
Nastolatek zdążył przejechać zaledwie 200 metrów od rodzinnego domu, gdy doszło do zderzenia z jadącym z przeciwnej strony, od Kowalewic, nieoznakowanym radiowozem. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 16-latek zjechał na przeciwległy pas ruchu i tam zderzył się z samochodem. Mimo natychmiastowo udzielonej pomocy chłopiec zmarł na miejscu.
— Jechał bez kasku, ale miał skończone 16 lat i zgodnie z przepisami mógł jechać bez kasku — mówi "Faktowi" prok. Ewa Dziadczyk, rzecznika Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.
Na ten moment wciąż nie wiadomo, dlaczego chłopiec zjechał na przeciwległy pas ruchu. Kluczowa w tej sprawie ma być opinia biegłego z zakresu wypadków w ruchu drogowym.
— Hulajnoga i radiowóz zostały zabezpieczone do badań. Biegły na podstawie materiału dowodowego, oględzin miejsca zdarzenia, protokołu oględzin, badań pojazdów i ich uszkodzeń oraz zeznań świadków wyda opinię, która pozwoli ustalić, z jakiego powodu doszło do tego, że ten chłopiec zjechał na przeciwległy pas — wskazuje prokurator Ewa Dziadczyk. Biegły będzie też ustalał, z jaką prędkością poruszały się oba pojazdy.
Na ten moment wiadomo, że policjanci biorący udział w zdarzeniu byli trzeźwi . — Wracali z czynności służbowych, które podejmowali tam w okolicy — mówi rzeczniczka koszalińskiej prokuratury. Jak wyjaśnia, w radiowozie nie było kamery. Na ten moment nikt nie został zatrzymany i nie usłyszał zarzutów. Sekcja zwłok chłopca została zaplanowana na 20 lipca.
Kowalewiczki. Mieszkańcy składają znicze i kwiaty w miejscu tragedii. Tego śladu nie udało się zmyć
— Ogromna tragedia dla rodziny — mówi reporterowi "Faktu" pani Nina, jedna z mieszkanek miejscowości, która dzień po wypadku przyszła położyć znicz w miejscu tragedii. Nie jest pierwsza — przy drodze jest już kilka zniczy i trochę kwiatów.
Najstraszniejsze są jednak ślady krwi, które — mimo pracy służb ratunkowych i porządkowych — wciąż są widoczne na jezdni.
— Może ludzie inaczej by to odbierali, gdyby to był jakiś zwykły człowiek, nieznajomy, ale to policja... Wszyscy się tu aż gotujemy — przyznaje pani Nina, nie kryjąc emocji. — To jest tak przykre... — podkreśla.
Zdaniem mieszkańców droga, na której doszło do wypadku, nie należy do bezpiecznych — nie ma chodnika, pobocza są zarośnięte, nie brakuje też ostrych zakrętów.
— Proszę zobaczyć, jak to wygląda. To jest droga powiatowa — wskazuje reporterowi "Faktu" Wiesław Moskwa, radny gminy Darłowo i mieszkaniec Kowalewic, który jest czynnym strażakiem OSP i emerytem pożarnictwa. — Gminna droga, która jest wewnątrz miejscowości, jest z chodnikami, jest z przejściami dla pieszych, jest z ograniczeniem prędkości dla poruszających się pojazdów — dodaje.
Pan Wiesław znalazł się na miejscu wypadku, gdy ratownicy medyczni udzielali pomocy poszkodowanemu 16-latkowi. — My też się włączyliśmy w tę pomoc, pomagaliśmy ratownikom medycznym. Niestety nie udało się uratować tego chłopaka — przyznaje.
Cała społeczność jest poruszona tą tragedią. Jak udało nam się dowiedzieć, 16-letni Tomek uczęszczał do szkoły w Szczecinie, ale przyjechał do rodzinnego domu na wakacje. Miał troje rodzeństwa — starszego brata i dwie młodsze siostry. Pochodził z tych okolic, mieszkańcy go znają i kojarzą.
— Wesoły, spokojny chłopak. Nie wadził nikomu — wspomina w rozmowie z reporterem "Faktu" pani Iza, mieszkanka Kowalewiczek. — Często na tej hulajnodze jeździł — dodaje.
— Jechał bez kasku. Gdyby miał kask, może by żył — mówi drżącym głosem kolejna mieszkanek miejscowości, która zna się dobrze z rodziną Tomka. — Pewnie wyjaśni to sekcja, ale było widać, że miał poważny uraz głowy — opisuje.
/10
Służby na miejscu tragicznego wypadku w Kowalewiczkach.
/10
Kowalewiczki. Miejsce śmiertelnego wypadku.
/10
Do tragedii doszło kilka metrów za tabliczką z nazwą miejscowości Kowalewiczki (gmina Darłowo).
/10
16-letni Tomek zginął 200 metrów od domu.
/10
Pani Nina, mieszkanka Kowalewiczek, przyszła położyć znicz w miejscu tragedii.
/10
— To ogromna tragedia dla rodziny — przyznaje pani Nina, mieszkanka Kowalewiczek.
/10
Służby pracujące na miejscu tragicznego wypadku w Kowalewiczkach.
/10
W miejscu tragedii wciąż widać ślady krwi. Okoliczni mieszkańcy składają kwiaty i znicze.
/10
Pan Wiesław Moskwa — radny gminy Darłowo, mieszkaniec Kowalewic, czynny strażak OSP i emeryt pożarnictwa — znalazł się na miejscu wypadku, gdy ratownicy medyczni udzielali pomocy poszkodowanemu 16-latkowi.
/10
Pan Wiesław Moskwa — radny gminy Darłowo, mieszkaniec Kowalewic, czynny strażak OSP i emeryt pożarnictwa.
Co myślisz o Fakcie?
Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!
Pilne oświadczenie policji po śmierci 16-latka, który zderzył się z radiowozem. Mowa o kontroli
Nieoznakowany radiowóz potrącił 16-latka jadącego na hulajnodze. Chłopiec nie żyje
Tajemnicza śmierć dyrektora NCBR. Śledczy sprawdzili jego telefon. To ustalili
Obrońca Ziobry odpowiada na decyzję ministra Żurka. "To kpina"
Nagranie z hulajnogą elektryczną obiega sieć. "A później płacz i lament"
Tragedia pod Płockiem: samochód wbił się w drzewo. Kierowca nie miał szans
Tragedia w Toruniu. Cztery osoby trafiły do szpitala, dwóch mężczyzn nie żyje
Bestialski atak nożownika na wójt Starej Kornicy. Zwrot w sprawie
Interes błyszczał, dopóki nie przyszło do wysyłki. Złoto stało się ich końcem
O tym radiowozie było głośno na całą Polskę. Długo nie posłużył
Sprawa Ziobry. Na to czekała prokuratura. "109 stron, od rana trwają prace"
Latami nie płacił abonamentu. Zapukali do drzwi. Stracił takie pieniądze
Zaskakująca zbiórka na chorą uczennicę. Dlaczego pieniądze na siedem miesięcy utknęły w szkolnym sejfie?
Mąż Sylwii Peretti w areszcie. W tle grube miliony. Mamy oświadczenie celebrytki
Miał zaatakować pana Anatola siekierą i podpalić. Były proboszcz z Przypek stanie przed sądem
Zamach na ukraińskiego multimilionera. Sensacyjne informacje o podejrzanym
Zawrotna prędkość na hulajnodze. Nagrali go policjanci. Tak się tłumaczył
Tak zareagowali wierzyciele na akt oskarżenia przeciwko Dodzie. "Pieniądze będą jej potrzebne"
Koniec hulajnóg na środku chodnika. Szykuje się duża zmiana przepisów
Zakaz jazdy do września. Poruszanie się w tych miejscach może kosztować 5 tys. zł
Napadli na 14-latka pod Dino w Lipinkach. Grozili mu bronią, a teraz usłyszą zarzuty
Skandal w prosektorium. Śledczy: ujawniliśmy podsłuchy
Tragedia w Nądni. Kobietę znaleziono martwą w przydomowym basenie. Policja sprawdza wszystkie hipotezy
Ratował dzieci nad Bałtykiem, sam nie wrócił na brzeg. Szef SAR o ważnej dacie
Sąd Najwyższy kończy sprawę "Skóry". Po 26 latach zapada przełomowy wyrok. Rodzina: ogrom cierpień
Dramat w Jastrzębiu-Zdroju. Wiadomo, co wydarzyło się chwilę przed atakiem
Wraca sprawa głośnej kradzieży amunicji z pociągu w Węglińcu. Śledczy odsłaniają kulisy
Izba Lekarska bada sprawę Kacprzyka. Wiadomo, co go czeka. Prezes NIL: złożę wniosek do sądu
Mogli przerwać gehennę Kamilka z Częstochowy? Jest decyzja prokuratury. "Nie ma dowodów i powodów"
Sfingowana matura znanego polityka. Prokuratura potwierdza
Szpital doniesie do prokuratury. Chodzi o lekarza z pensją 1,6 mln zł. "Podejrzenie oszustwa"
Podwójne życie księdza z Lubina. Śledztwo trwało latami. "Ja naśladowałem jej głos"