
Rewolta robotnicza w Poznaniu 28 czerwca 1956 r. i mające miejsce niemal dokładnie 20 lat później - bo 25 czerwca - demonstracje w Radomiu, Ursusie i Płocku są dziś wymieniane jednym tchem jako tzw. polskie miesiące , symbolizujące opór społeczny przeciwko rządom komunistycznym.
W rzeczywistości jednak, obok trudnych do zakwestionowania podobieństw, wydarzenia, których okrągłe rocznice będziemy wkrótce obchodzić, znacznie więcej dzieli niż łączy.
O Poznańskim Czerwcu '56 niektórzy mówią wręcz jako o ostatnim polskim powstaniu narodowym . W takiej ocenie jest jednak sporo przesady, nie tylko z uwagi na całkowicie spontaniczny wybuch protestu.
Również w jego późniejszej jego fazie, gdy demonstranci uzbrojeni w ponad 200 sztuk broni palnej (zdobytej głównie w więzieniu na ul. Młyńskiej) bezskutecznie próbowali przez kilka godzin zdobyć gmach Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, nikt nimi nie dowodził .
Zarazem jednak bilans walk w Poznaniu, trwających niewiele ponad dobę, był wyjątkowo krwawy, bowiem śmierć poniosło 58 osób (w tym ośmiu ubeków i żołnierzy), zaś rannych zostało blisko 600. Zaciętości walk dowodzi także wystrzelenie około 180 tys. sztuk amunicji oraz zniszczenie w ich trakcie ponad 30 czołgów i samochodów wojskowych.
W porównaniu z poznańską rewoltą robotnicze protesty z 1976 roku wydają się mniej dramatyczne. Zginęły podczas nich dwie osoby - nie z rąk pacyfikującej milicji w Radomiu, lecz na skutek nieszczęśliwego wypadku. Warto jednak pamiętać, że oprócz demonstracji w trzech miastach, 25 czerwca 1976 r. wybuchły również strajki w niemal 100 zakładach pracy , rozsianych po ponad 20 województwach.
Można przypuszczać, że gdyby nie błyskawiczna reakcja kierownictwa PZPR oraz odwołanie przez premiera Piotra Jaroszewicza decyzji o podwyżkach w telewizyjnym wystąpieniu, protesty następnego dnia przybrałyby znacznie większą skalę.
Nie zmienia to jednak faktu, że podczas gdy w Poznaniu doszło do starcia nierównych, choć uzbrojonych stron, 20 lat później milicja - na osobisty rozkaz Edwarda Gierka - pacyfikowała nieuzbrojony tłum, nie używając broni palnej.
Wolność czy kiełbasa?
Wprawdzie oba dramatyczne wydarzenia wyrastały z podobnego, ekonomicznego podłoża, różnił je jednak nie tylko przebieg, lecz także świadomość protestujących. W 1976 r. cel demonstrantów był od początku jednoznaczny: wymusić wycofanie podwyżek cen żywności.
Tymczasem w Poznaniu, gdzie robotnicy początkowo pokojowo domagali się wypłaty należnych wynagrodzeń, z czasem doszło do wyraźnej ewolucji postaw . Nastroje, zrazu umiarkowane, stopniowo się radykalizowały, nadając protestowi wyraźnie polityczny charakter. Świadczyły o tym skandowane hasła: "Precz z bolszewikami" oraz " Żądamy wolnych wyborów ".