
0:00
Europa zwiększa wydatki na obronność jak nigdy wcześniej. Ale szczyt NATO w Ankarze będzie testem czegoś więcej: czy większe pieniądze wystarczą, by utrzymać amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa. Bo Donald Trump jedzie na szczyt głęboko rozczarowany.
Paulina Pacuła
Europejscy członkowie NATO mieli nadzieję, że głównym tematem szczytu w Ankarze będzie to, jak wzrosły ich wydatki na obronność od zeszłorocznego szczytu w Hadze. I jak poważnie potraktowali wezwania Donalda Trumpa do „zapłacenia rachunków” wobec Sojuszu.
Podczas zeszłotygodniowego (25 czerwca) spotkania w Gabinecie Owalnym sekretarz generalny NATO Mark Rutte próbował przekonać prezydenta USA, że Ankara powinna być opowieścią o „efekcie Trumpa”.
O skokowym wzroście wydatków obronnych w Europie i Kanadzie. Rutte przyniósł do Białego Domu nawet wielkoformatowe wykresy i przekonywał, że w ciągu dwóch lat europejscy sojusznicy i Kanada zwiększyli wydatki obronne o ponad 250 mld dolarów. Obficie chwalił Trumpa także za „przywództwo” w sprawie Iranu.
– Chcę jasno powiedzieć, jak ważne jest to, co robisz w sprawie Iranu – mówił Rutte. Podkreślał, jak rzekomo blisko był Iran do posiadania broni jądrowej i jak to Trump – jako „lider wolnego świata” wziął odpowiedzialność za resztę i podjął odważne działania.
Ale efektowne wydruki i komplementy nie rozładowały napięcia. Trump jedzie do Ankary rozczarowany postawą części sojuszników w sprawie wojny z Iranem.
Najważniejsze pytania przed szczytem w Ankarze brzmią:
Czy NATO zdoła utrzymać polityczną jedność mimo sporów o Iran, wydatki obronne i przyszłość amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa dla Europy? A może raczej istnieje ryzyko kolejnego publicznego starcia między sojusznikami. A to po raz kolejny wyśle w świat sygnał, że Sojusz się chwieje?
Czy Waszyngton jest w stanie ograniczyć swoje zaangażowanie na kontynencie w taki sposób, by europejscy sojusznicy mogli uzupełnić brakujące zdolności bez osłabienia odstraszania?
Czy Europa będzie w stanie utrzymać wsparcie dla Ukrainy, jeśli Waszyngton jeszcze bardziej ograniczy swoją rolę, a konflikty poza Europą będą coraz bardziej drenować zachodnie zapasy uzbrojenia?
I czy zapowiadane miliardy na obronność przełożą się na realne zdolności: amunicję, rakiety, systemy obrony powietrznej, drony, żołnierzy i przemysł zdolny produkować w tempie wojny?
Bo – jak podkreślał sam Rutte – największym wyzwaniem Sojuszu pozostaje dziś zwiększenie produkcji przemysłu obronnego.
Czy to wszystko wystarczy do tego, by przekonać Moskwę, że art. 5 pozostaje realną gwarancją bezpieczeństwa, a nie tylko pustą deklaracją na papierze?