Władysław Kosiniak-Kamysz: pan prezydent nie miał wpływu na tę decyzję, ale pan prezydent o tej decyzji wiedziałŹródło wideo: TVN24Źródło zdj. gł.: PAP/Paweł Supernak We wtorek szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz opublikował wpis w sprawie donacji sprzętu dla Ukrainy i konsultacji z prezydentem i szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. "Otoczenie prezydenta kłamie, twierdząc, że prezydent Nawrocki nie wiedział o sprzęcie przekazywanym Ukrainie" - napisał wicepremier. Dodał, że sprawa była omawiana na posiedzeniach Komitetu Bezpieczeństwa Rady Ministrów w bieżącym roku.
Spięcie prezydenta i szefa MON. "W czyim interesie kłamiecie?"
Na wpis szefa MON zareagował niedługo później prezydent. "Panie premierze, zdumiewa mnie pan" - zwrócił się do Kosiniaka-Kamysza. Nawrocki wspomniał też, że przy różnych okazjach rozmawia zarówno z szefem MON, premierem Donaldem Tuskiem czy szefem NATO Markiem Rutte , "często bez konkluzji". "Nie opowiadam wówczas, że coś ustaliliśmy. Decyzję podjął pan, proszę się z nią po męsku zmierzyć" - dodał.
Mnie ten wpis prezydenta Nawrockiego nie zdumiewa w żaden sposób. Mówiłem już o tym, my jesteśmy dumni z tego, co robimy - powiedział Kosiniak-Kamysz podczas konferencji prasowej na szczycie NATO w Ankarze . Dodał, że "my to robimy, bo wierzymy, że bezpieczeństwo polskie jest sprawą najważniejszą".
Pan prezydent w tej wypowiedzi nie zaprzeczył, że miał tę informację, nie zaprzeczył tego jego rzecznik. Wcześniej pan minister Przydacz oczywiście sugerował co innego, dlatego musieliśmy zareagować - podkreślił.
Jak pan prezydent i jego współpracownicy opowiadali, że to będzie niemiecki SAFE i okazało się to bzdurą, ktoś nas kiedykolwiek przeprosił, ktoś powiedział, że nie mówili prawdy? My będziemy tę prawdę mówić jasno i wyraźnie, bardzo dobitnie. Pan prezydent nie miał wpływu na tę decyzję, ale pan prezydent o tej decyzji wiedział - podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Kosiniak-Kamysz o otoczeniu prezydenta
Zapewnił, że "nie stawia prezydenta w trudnej sytuacji, ani nie liczy na wsparcie dla rządu". - Nie oczekujemy tego, ale oczekujemy, że jego współpracownicy nie będą opowiadać głupot i nie będą wprowadzać w błąd. Tylko tyle, a może aż tyle w takich dziwnych warunkach, w których się znaleźliśmy - skwitował Kosiniak-Kamysz.
Wicepremier stwierdził też, że nie jest to kwestia odpowiedzialności czy powagi, a "problem strategii politycznej". - Środowisko pana prezydenta przyjęło strategię wyborczą, a my przyjęliśmy strategię bezpieczeństwa. Ta strategia wyborcza jest następująca: robić wszystko, żeby utrudnić życie.