RAK
    "Maleo" o reaktywacji grupy Houk: już na tym etapie wiem, że damy czadu

    "Maleo" o reaktywacji grupy Houk: już na tym etapie wiem, że damy czadu

    885 odsłon
    "Maleo" o reaktywacji grupy Houk: już na tym etapie wiem, że damy czadu

    Fragment teledysku zespołu Houk do piosenki "Transmission into your heart"Źródło wideo: HoukŹródło zdj. gł.: PAP/ Albert Zawada Powód tej rozmowy jest wyjątkowy. Po 30 latach wraca Houk - grupa reaktywuje się, by wystąpić już 18 lipca na jednym, wyjątkowym koncercie w ramach tegorocznej edycji Jarocin Festiwal. Darek "Maleo" Malejonek pojawi się na scenie tegorocznego Jarocina jeszcze raz, dzień później, w ramach koncertu "Moja Krew, Twoja Krew" z grupą Izrael . Jarocin to miejsce wyjątkowe dla każdego fana polskiej muzyki niezależnej, ale dla "Maleo" w szczególny sposób. To tu bowiem zaczynał swoją muzyczną drogę...

    Dom niechcianych dzieci rocka. Jarocin Festiwal wraca do korzeni

    Początki. "Ile kosztuje taka gitara na wolności?

    Zadebiutował w wieku 20 lat z zespołem Kultura. - Tamten okres kojarzy mi się z pierwszym wyjazdem na przegląd młodych kapel w Jarocińskim Ośrodku Kultury w 1984 roku. Przeszliśmy eliminacje i dane nam było wystąpić na dużej scenie festiwalu. Uważam, że od tego zaczęło się moje poważne granie - mówi Malejonek.

    Zespół szybko odnalazł swoje miejsce w warszawskim klubie Hybrydy. Tam młodzi muzycy coraz częściej występowali z zespołem Izrael, założonym przez Roberta Brylewskiego, gitarzystę legendarnej formacji Brygada Kryzys. Rok po występie przed jarocińską publicznością, zespoły dokonały fuzji i od tego czasu występowały pod jedną nazwą, Izrael.

    Artysta grał również z punkrockową kapelą Moskwa. - W 1987 roku wystąpiliśmy w dokumencie Krzysztofa Magowskiego "Więcej Bluesa", który rejestrował nasz występ w więzieniu o zaostrzonym rygorze w Strzelcach Opolskich. Ludzie nie mogli usiedzieć na krzesłach i widzieliśmy, że bardzo przeżywali to, co się działo. Pamiętam, jak jeden z osadzonych zapytał mnie: "Ile kosztuje taka gitara na wolności?".

    "Pilotka" Brylewskiego i kefir w Moskwie

    W 1988 roku dołączył do kolejnej legendy tamtych czasów, Czad Kommando Tilt. - To było trio w składzie Tomek Lipiński, perkusista Tomasz "Gogo Szulc" Kożuchowski i ja na basie - wyjaśnia Malejonek. Rok później pojechał z zespołem do ZSRR. - Całe przedsięwzięcie okazało się kompletnym niewypałem. Zagraliśmy tylko jeden koncert, za który zresztą nie dostaliśmy pieniędzy, a na powrót do Polski czekaliśmy w Moskwie w hotelu, bez żadnych środków finansowych - opowiada. - Gogo sprzedał swoje perfumy, które pozwoliły nam kupować bułki i kefir. Po wielu przygodach i tarapatach, udało nam się w końcu wrócić do kraju, bo rodzina Tomka kupiła nam bilety na samolot – wspomina.

    Dariusz Malejonek i Robert Brylewski z zespołem Izrael, podczas Szczecin Rock Festiwal 2009Źródło zdjęcia: PAP/ Jerzy Undro Wspomnień z życia w trasie ma dużo więcej. Jak pamiętny występ w Pałacu Sportu w Pradze z Izraelem w 1989 roku. - Wtedy wyczuwało się już wiatr zmian i ludzie oczekiwali upadku tego systemu - opowiada.

    Z koncertami w ówczesnej Czechosłowacji wiąże się też inna koncertowa przygoda. - Pamiętam, jak pod sam koniec lat 80. wracaliśmy z Armią z koncertów w Czechosłowacji. Robert Brylewski prowadził naszego vana, Volkswagena Transportera T3. Jezdnia była kompletnie oblodzona i wpadliśmy w poślizg. Bus upadł na bok i poszły przednie szyby - wspomina. Szczęśliwie, również tym razem muzycy dotarli do domów. - Robert w czapce "pilotce", z goglami na twarzy i opatulony, czym się dało, dowiózł nas w przeraźliwym zimnie do Warszawy.

    Dobra Nowina w Jarocinie

    Dla wielu punk, reggae i chrześcijaństwo mogą stanowić odległe światy, ale w życiu Dariusza Malejonka tworzą jedną historię. - Wiara kiełkowała we mnie przez lata. Szukałem jej intuicyjnie - mówi Malejonek. - Intuicja podpowiadała mi, że jest coś więcej niż świat doczesny i odkryłem to w Jarocinie, podczas koncertu kapeli No Longer Music w 1987 roku. Usłyszałem wtedy Dobrą Nowinę o tym, że Bóg mnie kocha takim, jakim jestem i pragnie dla mnie pięknego życia - wspomina muzyk.

    No Longer Music to międzynarodowa grupa muzyczno-teatralna, łącząca elementy mocnej muzyki, teatru i silnego przesłania chrześcijańskiego. - Od nich usłyszałem, że prawdziwa miłość jest możliwa, człowiek został powołany do wieczności, a śmierć, której wszyscy się obawiamy, jest po prostu przejściem na drugą stronę - mówi artysta.

    • Argentyński pisarz Jorge Luis Borges kreślił wizję egzystencji jako labiryntu bez wyjścia, w którym transcendencję zastępuje nieskończona sieć ludzkiego poznania. Jest to niebo, które nie otwiera się ku górze, lecz zamyka nas w akcie czystego poznania, które zamiast wyzwalać, ostatecznie staje się więzieniem - tłumaczy Malejonek.

    Dariusz MalejonekŹródło zdjęcia: PAP/ Albert Zawada W 1991 roku ukazała się druga płyta Armii pod tytułem "Legenda", dla wielu krytyków jedna z najważniejszych polskich płyt rockowych w historii. Jej treść w dużej części skupiała się na duchowości. - Uwielbiam tę płytę. Nagrywaliśmy ją w Stanclewie, w studio Złota Skała, grałem na basie. Były to piękne czasy przyjaźni i braterstwa - wspomina.

    "Odchodząc, zabierz mnie", ale nie zabieraj Republiki

    Houk. Reaktywacja

    Hard rock, grunge, reggae, hardcore, punk, metal. U "Maleo" właściwie od zawsze gatunki przenikały się wzajemnie, tworząc wyjątkową mieszankę. Najlepszy przykład - Houk, zespół którego był założycielem, wokalistą, gitarzystą, twórcą tekstów. - Gatunki muzyczne to tylko szuflady skojarzeń. Dla mnie muzyka dzieli się na prawdziwą, przyspieszającą bicie serca i taką, którą można przełączyć i po minucie o niej zapomnieć - tłumaczy .

    Houk wydał cztery albumy studyjne, na których znalazły się piosenki w języku polskim i angielskim, co umożliwiło im kontakt z szerszą publicznością.

    • Kiedyś po koncercie podszedł do nas fiński reżyser Mika Kaurismäki. Był zafascynowany naszą muzyką i zaprosił do Helsinek na premierę swojego filmu, a nawet zorganizował nam małą trasę koncertową po Finlandii - wspomina Malejonek.

    Przyznaje, że rozpoznawalność wśród fińskiej publiczności była dla niego zaskoczeniem. - Okazało się, że MTV pokazywało wtedy nasz koncert na targach muzycznych MIDEM we francuskim mieście Cannes - wyjaśnia. - Później współpracowaliśmy z Kaurismäki przy jego kolejnych filmach. Moim ulubionym jest "Los Angeles bez mapy" ("L.A. Without a Map") z 1998 roku - mówi.

    Zespół zawiesił działalność pod koniec 2004 roku. - Przez lata ludzie pytali mnie o to, jest szansa na reaktywację Houk’a i zawsze odpowiadałem, że nie ma. Nie miałem takich planów, dopóki sprawą nie zajął się Michał Wiraszko - wskazuje na dyrektora artystycznego tegorocznej edycji Jarocin Festiwal. - Naprawdę wymyślił ten powrót perfekcyjnie i umiał przekonać chłopaków, a na końcu również mnie - śmieje się muzyk. - Gramy próby i już na tym etapie wiem, że damy czadu. To będzie dobry koncert - zapewnia.

    Grupa Houk powraca na jeden, wyjątkowy koncert w Jarocinie Źródło zdjęcia: materiały prasowe Schyłek epoki braterstwa i miłości

    Nie można zamknąć tej muzycznej historii bez wspomnienia Maleo Reggae Rockers, rockowej chrześcijańskiej supergrupy 2Tm 2,3, jak również ewenementu muzycznego, jakim była Arka Noego.

    A bez kogo nie wyobraża sobie swojej historii sam "Maleo"? - Wiele zawdzięczam moim przyjaciołom, których już z nami nie ma - przyznaje. I wymienia: - Robert Brylewski, genialny muzyk i wspaniały człowiek. Wiele się od niego nauczyłem. Tak samo jak od Sławka Gołaszewskiego, który był wielkim wizjonerem, filozofem i pisarzem. Świetny muzyk Piotr "Stopa" Żyżelewicz, który był przyjacielem i bratem. A także Paweł "Kelner" Rozwadowski - legendarny wokalista, autor pięknych, głębokich tekstów.

    W kwietniu 2026 roku odeszła Martyna "Nancy" Załoga. - Współtworzyła z nami zespół HyperHemon, grała w Brygadzie Kryzys, założyła kapelę Nancy Regan. Właśnie rozpoczął się preorder EP-ki poświęconej jej pamięci - wyjaśnia. - Cały dochód ze sprzedaży tej płyty zostanie przeznaczony dla 11-letniej córki Martyny, Bianki. "Nancy" była świetnym muzykiem i kompanem. Wiem, że wiele osób ze środowiska chce pomóc jej córeczce - podkreśla.

    • Mógłbym wymienić naprawdę wiele osób. Bardzo mi ich wszystkich brakuje i myślę, że wraz z nimi odeszła pewna epoka, w której przyjaźń, braterstwo i miłość do muzyki znaczyły więcej niż sukces i pieniądze - kończy Dariusz Malejonek.

    "Blisko miłości, blisko aniołów"

    Redagował AM

    Czytaj cały artykuł u źródła — TVN24

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era